poznan.sport.pl na facebooku - polub nas, tej Wtorkowy trening w zasypanych śniegiem Wronkach nie miał już znaczenia dla ustalenia składu "Kolejorza" na piątkowy mecz z
GKS Bełchatów, co najwyżej miał pomóc w dopracowaniu schematów rozgrywania akcji. Skład bowiem trener Jose Bakero ma już w głowie. - Podjąłem decyzje po tym, co widziałem podczas meczów w Hiszpanii. Mam już zupełnie jasno w głowie - mówi.
Jasne nie jest tylko, jaka będzie w piątek pogoda i murawa na Bułgarskiej. - Ostatnio jej nie widzieliśmy - przyznaje obrońca Lecha Hubert Wołąkiewicz. - Od razu po zgrupowaniu w Hiszpanii przyjechaliśmy do Wronek i trenujemy tutaj.
We Wronkach płyta jest podgrzewana i lechici mogli na lekko zgniecionej trawie przetestować warianty gry. Najpierw jednak - solidnie się rozgrzać. W tych temperaturach (gdy trening się zaczynał, było minus 4 stopnie) rozgrzewka nabiera szczególnego znaczenia. - Teraz przywodziciel. Starannie, najpierw jeden, potem drugi. Teraz biodra. Kręcimy, kręcimy! - prowadził ją trener przygotowania fizycznego Hiszpan Luis Mila.
Rozgrzaniu służyła też gierka na jeden kontakt z piłką. Lechici doszli w niej do 18 głośno liczonych podań.
- Gumy! - krzyknął trener Jose Bakero i poznaniacy zaczęli zajęcia w parach z przyrządami. Jeden skakał albo startował ostro, drugi przytrzymywał go na gumowej uprzęży.
- Okej - doszedł z boku okrzyk Jasmina Buricia i z grupy osobno trenujących bramkarzy. Ćwiczyli wybicia nogą od bramki. Do wyznaczonego celu. - Gówno nie okej. W krzaki poszło - nie zgodził się Krzysztof Kotorowski.
Niesiony parą w mroźne powietrze głos trenera Jose Bakero pozwalał częściowo zorientować się, co planuje Lech. Piłkarze zdawali się rozumieć. Opatulony w golf Panamczyk Luis Henriquez kiwał głową, gdy trener mówił:
- Nie musisz się podłączać. Pięć metrów.
Pozostali też pokiwali, gdy para przyniosła polecenie:
- Chodzi o to, żeby operować piłką swobodnie. Finalizacja: długa piłka albo przez środek. Jasne?
Oczywiście, że jasne - popatrzyli na siebie i ruszyli do
pracy. Jose Bakero i asystent Mariusz Rumak, zwany przez Hiszpana "Mario" podpowiadali z boku:
- Popatrz, teraz możesz zagrać dłuższą piłkę. Zagraj!... Teraz nie możesz, rozegraj jeszcze.
I tak w kółko, aż słońce schowało się za małymi trybunami wronieckiego stadioniku, a mróz z minus 4 stopni zaostrzył się do minus 8.
- Grunt, że możemy sobie pokopać na trawie, która nie jest zmrożona. To jest ważne. O mróz mniejsza - stygł powoli po treningu Marcin Kamiński, którego selekcjoner
Franciszek Smuda chce powołać na mecz z Portugalią 29 lutego, a potem... kto wie... może na
Euro 2012. - Moim błędem byłoby teraz o tym myśleć. Nie Cristiano Ronaldo mi teraz w głowie. Ja mam teraz ligę. I GKS Bełchatów - Marcin Kamiński chuchnął w dłonie i zszedł do szatni.
Kontuzjowany Kamil Drygas wróciłdo treningów