Oczekiwania są duże. Najgorsze jest to, że nie pomagają one piłkarzom, którzy wybiegną na murawę. Presja jest ogromna, a i wszyscy oczekują ich dobrej
gry. I zwycięstw. W
Płocku chcą tymczasem wygrać obie drużyny. Żadna nie zamierza kalkulować, bo to się po prostu nie opłaca.
Ponadto Górnik pała rządzą rewanżu. W pierwszym starciu obu drużyn (16 sierpnia) nafciarze upokorzyli łęcznian na ich boisku. Wisła zwyciężyła 3:0, a wszystkie bramki zdobył napastnik Daniel Koczon. - Nie wiem, czy i teraz uda mi się strzelić tyle bramek, albo chociaż jedną - mówi najskuteczniejszy strzelec nafciarzy. - Tego się po prostu nie da przewidzieć. Poza tym nieważne kto strzeli, ważne, kto wygra. My potrzebujemy trzech punktów i to jest nasz cel.
Obie drużyny są w nie najlepszej sytuacji. Wisła broni się przed spadkiem, bo zajmuje 15. miejsce. Górnik jest co prawda 12., ale to i tak dużo poniżej oczekiwań. Postawa obu drużyn, które były wymieniane wśród kandydatów do awansu, lub w najgorszym wypadku miały zająć miejsca w pierwszej szóstce, zaskoczyła wszystkich. Podobnie też potoczyły się losy Wisły i Górnika. Po fatalnych występach działacze dokonali zmian trenerów. W Łęcznej Wojciecha Stawowego zastąpił Tadeusz Łapa, a w Wiśle Dariusza Kubickiego Jan Złomańczuk, który dotychczas pełnił w klubie funkcję menedżera.
Łapa zapowiada: - Mamy zamiar każdy mecz zagrać na maksimum naszych możliwości. Po kilku kolejkach zobaczymy, jak będzie. Z pewnością spadku nie zakładamy, patrzymy w górę tabeli. Natomiast nasze szanse na awans są raczej teoretyczne. Czołówka jest bardzo mocna i ciężko będzie się do niej wcisnąć. Takie tuzy jak łódzki Widzew, ŁKS, Pogoń
Szczecin czy
Górnik Zabrze, jeszcze się w przerwie zimowej wzmocniły. My też mamy silniejszy zespół niż jesienią. Zwiększyła się rywalizacja na kilku pozycjach, a to sprzyja postępowi.
Cieszy się też Złomańczuk: - W drużynie jest 26 zawodników. Mam dublerów na właściwie każdą pozycję. Na razie musimy opuścić strefę spadkową. A potem... Kto wie, co będzie potem. Mam dobry zespół, musimy się tylko dobrze wstrzelić w rundę.
Mordercze, zimowe treningi, sprawiły, że w obu zespołach pojawiły się kontuzje. W Górniku Brazylijczyk Junior Franca Nildo przeszedł artroskopię kolana. Na ból w kolanie skarży się też Krzysztof Kazimierczak, ten sam, który przed laty w ekstraklasie bronił barw naszej drużyny. W Wiśle z urazem mięśnia brzucha boryka się Tomasz Grudzień. Daniel Mitura przez najbliższe kilka miesięcy będzie leczył pękniętą kość pięty. Na szczęście to na razie wszystkie urazy nafciarzy. Reszta zespołu jest w bardzo dobrej formie i z niecierpliwością oczekuje rundy wiosennej.
- W Płocku czeka nas bardzo ciężkie zadanie. Wisła jest w jeszcze gorszej sytuacji niż my - tłumaczy Tadeusz Łapa. - Właściwie trudno w tym spotkaniu wskazać faworyta, bo dla obu drużyn jest to spotkanie o sześć punktów. Rywale poważnie się wzmocnili - doszli pomocnicy Marcin Nowacki i Łukasz Juszkiewicz. Ponadto mają takiej klasy graczy jak Łukasz Masłowski czy Daniel Koczon. My zagramy bez kalkulacji. Jedziemy do Płocka po to, żeby wygrać.
Ani taktyki, ani składu na sobotni mecz nie chce zdradzić Jan Złomańczuk. - Mogę powiedzieć tylko tyle, że zamierzamy grać ofensywnie. Ale choć gramy u siebie, nie możemy pozwolić sobie na chwilę nieuwagi. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której będziemy gonić wynik.