W sobotę widzewiacy zainaugurowali rundę wiosenną meczem z Podbeskidziem
Bielsko-Biała. Poszło im fatalnie. Po raz drugi w tym sezonie przegrali przy alei Piłsudskiego, a do tego rozegrali jeden z najgorszych meczów. - Trudno myśleć o dobrym wyniku i o dobrej jakości
gry, gdy nie ma się w zespole dwóch podstawowych stoperów i w ogóle tak ważnych dla niego graczy - tłumaczył porażkę z Podbeskidziem trener Radosław Mroczkowski. I miał dużo racji, bo brak Jarosława Bieniuka i Ugo Ukaha był widoczny aż nadto. Obu przed meczem dopadł tajemniczy wirus i grać nie byli w stanie. Tego pierwszego w ogóle nie było w kadrze, drugi całe spotkanie przesiedział na ławce.
Ale kłopoty żołądkowe mieli nie tylko oni. Wirus dopadł też między innymi: Krzysztofa Ostrowskiego, Przemysława Oziębałę, Hachema Abbesa, Jakuba Bartkowskiego i Mariusza Stępińskiego. Trzej pierwsi z Podbeskidziem Bielsko-Biała grali od początku, pozostali weszli na boisko po przerwie.
Abbes, Ostrowski i Oziębała spisywali się bardzo słabo i tylko Tunezyjczyk wytrzymał na boisku do końca. Ostrowski po meczu był ledwie żywy, a jeszcze gorzej czuł się Oziębała, który musiał pojechać do szpitala. Wciąż zresztą z niego nie wyszedł. - Przemek trafił do szpitala z objawami osłabienia i wyczerpania spowodowanego chorobą oraz grą w spotkaniu z Podbeskidziem - mówi trener Widzewa. - Jestem z nim w stałym kontakcie i wiem, że najprawdopodobniej jutro [w środę - przyp. red.] zostanie wypisany do domu.
I dodaje: - Krzysztof, podobnie jak kilku innych zawodników, nie powinien zagrać w sobotnim meczu. Był również przeziębiony. Zarówno on, jak i Ugo Ukah czują się już lepiej i od poniedziałku wznowili zajęcia.
Nie trenuje jeszcze Bieniuk, ale to z powodu kłopotów z plecami.
Wszystko wskazuje na to, że w sobotnim meczu z Polonią widzewiacy będą w zdecydowanie lepszej formie i to, co wydarzyło się na inaugurację rundy wiosennej, będzie tylko niemiłym wspomnieniem. Pozostaje jednak pytanie, dlaczego piłkarze, którzy mieli problemy ze zdrowiem, przeciwko Podbeskidziu w ogóle zagrali. W klubie tłumaczą, że tego chcieli, a poza tym nie było dla nich zmienników. - Z jednej strony mogę być zadowolony z tego, że zawodnicy chcieli wyjść na boisko i walczyć o punkty, bo to pokazuje, że zależy im na drużynie i na klubie. Z drugiej jednak strony, gdybyśmy mieli szeroką kadrę, to wolałbym, by na boisko wyszli gracze w pełni zdrowi - komentuje Mroczkowski.
Przed meczem z Polonią trener widzewiaków największe problemy będzie miał z obsadą ataku. Trudno przypuszczać, by w
Warszawie od pierwszej minuty zagrał Oziębała. - Myślę, że w przypadku Przemka będzie więcej wiadomo, gdy opuści szpital - mówi Mroczkowski.
Z drużyną od poniedziałku trenuje Mehdi Ben Dhifallah, ale formalnie cały czas nie może zagrać w ekstraklasie. - Mam nadzieję, że wszystko uda się zakończyć do meczu z Polonią i piłkarz będzie mógł wystąpić w sobotnim spotkaniu - kończy Mroczkowski.