Dudu to jeden z najbardziej łakomych kąsków dla dyrektorów sportowych i trenerów czołowych polskich klubów. - Ich zainteresowanie tym piłkarzem mnie nie dziwi. Po lewej stronie obrony w naszej lidze jest Dudu i długo, długo nic. Myślę, że ze sportowego, a także ekonomicznego punktu widzenia jego transfer na pewno będzie się opłacał klubom, które walczą o mistrzostwo i europejskie puchary - mówił lodz.sport.pl trzy tygodnie temu Marek Citko, menedżer piłkarza Widzewa. Trudno, by Citko nie mówił o Dudu dobrze, ale - obiektywnie - trudno się też z nim nie zgodzić. 26-letni Brazylijczyk to z pewnością czołowy lewy obrońca w lidze. Faktem jest też to, że w ubiegłym sezonie Dudu był najlepszym asystentem w
T-Mobile Ekstraklasie.
Menedżer piłkarza zapowiadał trzy tygodnie temu, że wkrótce do Widzewa wpłynie oficjalna oferta transferu Brazylijczyka do jednego z polskich klubów. Chodziło zwłaszcza o Lecha
Poznań i Wisłę
Kraków. Wciąż jednak nic takiego się nie stało. - Niewiele się zmieniło w temacie transferu Dudu. Oczywiście wiemy o zainteresowaniu różnych klubów tym zawodnikiem, ale nie otrzymaliśmy żadnej konkretnej oferty. Dudu przygotowuje się z drużyną i leci na zgrupowanie do Tunezji - mówi trener Widzewa Radosław Mroczkowski.
- Wiadomo, jakie są budżety polskich klubów. Nie stać ich na wydatki rzędu kilkuset tysięcy euro - tłumaczy Citko, ale transferu Brazylijczyka do polskiego bądź zagranicznego klubu cały czas nie wyklucza. - Zawsze coś przecież może się wydarzyć - dodaje.
Jak dowiedział się lodz.sport.pl, Widzew chce za swojego piłkarza około 700 tys. euro. Ta suma na razie skutecznie odstrasza polskie kluby, ale... W grę wchodzi jeszcze wypożyczenie z opcją pierwokupu za określoną wcześniej sumę. - Dudu cały czas chce Lech, ale wszystko zależy od tego, czy w tym oknie transferowym sprzeda Artioma Rudniewa. Jeśli tak, to w poznańskim klubie będą pieniądze na widzewiaka. W Wiśle też jeszcze coś może się wydarzyć - usłyszeliśmy od jednego z menedżerów.
Dudu nie jest jedynym zawodnikiem, który zimą może jeszcze opuścić drużynę z al. Piłsudskiego. W klubie nie ukrywają, że mają ofertę z Lechii Gdańsk dla Piotra Grzelczaka. - Nie zapadły jednak żadne wiążące decyzje. Poza tym zaproponowaliśmy Piotrowi nowy kontrakt - mówi Mroczkowski. Stary wygasa latem, więc to ostatnia okazja, by na wychowanku klubu zarobić. W Widzewie chcą jednak zatrzymać Grzelczaka.
A w drugą stronę? Do tej pory podpisano kontrakty z młodym napastnikiem Mariuszem Rybickim oraz doświadczonym Marcinem Kaczmarkiem. Testowani są dwaj piłkarze z Czarnogóry i Tunezyjczyk. Wszyscy powinni polecieć w czwartek w nocy na drugi obóz. - Do Tunezji zabieram dwudziestu czterech zawodników. Myślę, że podczas zgrupowania dołączą do nas piłkarze na testy. Robimy wszystko, by byli to napastnicy - mówi Mroczkowski.
Piłkarzem Widzewa nie zostanie na pewno Grzegorz Bonin, który rozwiązał kontrakt z Polonią
Warszawa i teraz szuka dla siebie nowej drużyny. W internecie od razu pojawiła się plotka, że może trafić do łódzkiego klubu. - To tylko plotka. To nie wchodzi w grę - ucina komentarze Krzysztof Jakubczak, menedżer piłkarza.