We wtorek pojawiła się informacja, że Andrzej Grajewski jest gotowy wyłożyć 2 mln zł za ŁKS. Przypomnijmy, że były udziałowiec Widzewa niedawno rozmawiał z szefami spółki z al. Unii o przejęciu drużyny piłkarskiej. Stwierdził wtedy, że klub jest zarządzany po harcersku, a jej właściciele wiedzę o piłce czerpali z komiksu. Dwa tygodnie temu ŁKS przejął Andrzej Voigt, który został prezesem.
Jerzy Walczyk: Ile prawdy jest w informacji, że Andrzej Grajewski chce kupić akcje ŁKS-u? Andrzej Voigt: Należy o to raczej zapytać udziałowców, bo ja nie prowadzę żadnych rozmów z Andrzejem Grajewskim. Mam podpisane porozumienie z udziałowcami ŁKS-u, że do końca sezonu jestem prezesem sportowej spółki z al. Unii. Moim głównym zadaniem będzie pozyskanie inwestorów, którzy do końca sezonu wyłożą 3 mln zł na utrzymanie piłkarskiej drużyny. I w takim kierunku obecnie moje działania zmierzają. Mam nadzieję, że nasza umowa nadal jest ważna.
Wszystko to prawda, ale nieoficjalnie można usłyszeć, że po przyjściu pana do klubu zadłużenie wobec piłkarzy wcale nie maleje. - To nieprawda, bo otrzymali niedawno część zaległości. Proszę zauważyć, że dzięki pomocy udziałowców i moim staraniom drużyna mogła rozpocząć rundę wiosenną. Znajdujemy się w słabej kondycji finansowej, ale niemal codziennie przyjeżdżają zawodnicy, którzy chcą występować w naszym klubie. To świadczy o tym, że powoli stajemy się wiarygodni na rynku piłkarskim.
Kiedy gracze ŁKS-u mogą więc liczyć na lepsze czasy? - Myślę, że dopiero wtedy, kiedy drużyna zacznie wygrywać mecze. Przecież nikt nie zechce zainwestować swoich prywatnych pieniędzy w projekt, który kojarzy się wyłącznie z porażkami. Musimy zacząć zwyciężać, a na razie z tym jest problem. W ubiegłym tygodniu przez godzinę ćwiczyłem z drużyną. Przekonałem się, że kilku naszych piłkarzy ostatnio regularnie nie trenowało, a niektórzy mają nawet lekką nadwagę. Teraz nasi zawodnicy powinni skupić się na treningach i pokonaniu Lechii Gdańsk, gdyż tylko poprzez dobre wyniki będziemy w stanie przyciągnąć inwestorów.
Do złożenia wniosku licencyjnego na występy w ekstraklasie pozostało pięć tygodni. Czy klub jest na to przygotowany? - Pracujemy cały czas, aby komplet dokumentów został złożony w terminie w PZPN. Mogę zdradzić, że podpisaliśmy już porozumienia z niektórymi piłkarzami, dlatego jestem spokojny, że nie powinno być kłopotów z otrzymaniem licencji. W tej chwili wszystko jest w głowach, a bardziej nogach naszych piłkarzy.
Dla Gazety Andrzej Grajewski: -
Pod koniec roku byłem mocno zainteresowany kupnem akcji ŁKS. Nie ukrywam, że zaproponowałem przejęcie spółki za przysłowiową złotówkę. Okazało się, że ŁKS nie zależy na osobie Grajewskiego, lecz wyłącznie jego pieniądzach, dlatego moja oferta została odrzucona. W styczniu Filip Kenig, właściciel ŁKS, zakomunikował, że stawia na pana Andrzeja Voigta, którego zadaniem będzie wyprowadzenie klubu na prostą. Przejęcie spółki przeze mnie w tym momencie przestało być aktualne. To już nie mój cyrk, dlatego sprawę uważam za zamkniętą. Nie ukrywam, ze wydzwania ostatnio do mnie Jarek Turek, przewodniczący rady nadzorczej. Nie rozmawiamy o ewentualnym odkupieniu akcji, ale o mojej opinii na temat sprowadzonych do klubu zawodników.