W wtorek w południe pojawiła się informacja, że Tarasiewicz nie jest już trenerem ŁKS-u. Różne portale internetowe, m.in. kibiców klubu z al. Unii, powoływały się na wypowiedzi szkoleniowca i Filipa Keniga, właściciela sportowej spółki. W rozmowie z "Gazetą" obaj jednak zaprzeczali. Szkoleniowiec po południu poprowadził zajęcia w hali Very. Wieczorem spotkał się z prezesem klubu Jakubem Urbanowiczem i Jarosławem Turkiem, przewodniczącym rady nadzorczej.
Jak się dowiedzieliśmy, Tarasiewicz narzekał na coraz trudniejsza sytuację kadrową ŁKS-u. Na dodatek właściciele ogłosili, że przygotowują wniosek o ogłoszenie upadłości spółki. Większość piłkarzy, których chciał Tarasiewicz, wyjechała z
Łodzi. W sobotę, po sparingu z OKS 1945
Olsztyn, trener usłyszał od Turka, że transfery zostały wstrzymane.
To nie koniec, bo kilku podstawowych zawodników chce rozwiązać kontrakty.
Tarasiewicz już wcześniej powtarzał, że myśli o dymisji. - Już w grudniu mogłem odejść. Zostałem, bo liczyłem, że będzie lepiej - tłumaczył. - To już jest koniec - powiedział "Gazecie". - Rozwiązałem kontrakt za porozumieniem stron. Każdy widział, jaka jest sytuacja w klubie. Nie było szans na normalną pracę, więc się pożegnaliśmy. Wyjeżdżam z Łodzi, ale będę kibicował ŁKS-owi.
- Rozstaliśmy się z trenerem Tarasiewiczem w zgodzie. Nie ma mowy o żadnym zwalnianiu - tłumaczy Kenig. - Jeśli oszczędzamy na zarobkach piłkarzy, to także na zarobkach trenera. Obecnie nie stać nas na Tarasiewicza. Nazwisko nowego szkoleniowca podamy w środę.
Dowiedzieliśmy się jednak już od kilku dni działacze przygotowywali się do zmiany trenera. Rozmawiali z trójką kandydatów, wybierając już ewentualnego następcę Tarasiewicza.
Tak więc ŁKS będzie miał już szóstego trenera w tym sezonie. Wychodzi więc, że dotychczas na jednego wypada 3,5 meczu. Najdłużej drużynę z al. Unii prowadził
Michał Probierz - w siedmiu kolejkach. Najkrócej - Andrzej Pyrdoł i Tomasz Wieszczycki, którzy odchodzili po jednej porażce. Dariusz Bratkowski i Tarasiewicz wytrzymali po cztery spotkania (zdobyli w nich po punkcie).