POLECAMY! Sportowa Łódź tonie. Fatalna sytuacja w łódzkich klubach. Dlaczego jest tak źle? W ubiegłym tygodniu szefowie ŁKS SA ogłosili, że z powodu fatalnej sytuacji finansowej spółki są zmuszeni ogłosić upadłość. Po rozmowach z władzami
Łodzi decyzja została wstrzymana. Wymyślono, że próbę ratowania klubu podejmie komitet "Ratujmy ŁKS", w którego skład weszły władze miasta i ŁKS-u, piłkarze i kibice.
Celem komitetu, nad którym honorowy patronat objęła prezydent Hanna Zdanowska, jest uzbieranie wśród kibiców dwóch milionów złotych. Pieniądze te pozwoliłyby drużynie dokończyć sezon w ekstraklasie.
Obecna zbiórka nie jest pierwszą mającą uratować łódzkie kluby. Podobne akcje organizowały na początku tego wieku ŁKS i Widzew. Obie zakończyły się niepowodzeniem. Uzbierano wówczas około 40 i 350 tys. zł.
W jaki sposób będzie można pomóc ŁKS-owi? Jeszcze w środę ma zostać utworzone konto bankowe pod nazwą "Ratujmy ŁKS", na które kibice będą mogli wpłacać pieniądze. Na forach internetowych fani zastanawiają się, w jaki inny sposób można wesprzeć akcję. Padają pomysły zorganizowania turnieju kibiców z zaprzyjaźnionymi drużynami, zaangażowania w promowanie zbiórki byłych zawodników ŁKS-u czy przeprowadzenia
licytacji. Podobno do wylicytowania mają być m.in.
kolacja z zawodnikiem i wyjazd z drużyną na jedno z wyjazdowych spotkań.
Fani ŁKS-u w sprawie zbiórki są podzieleni. Część uważa, że trzeba zrobić wszystko, by ratować ŁKS przed upadkiem, i deklaruje przelewy tysięcy złotych. Wielu uznaje jednak akcję za nieporozumienie. - Wydaje mi się, że w ten sposób chce się zagrać na naszych uczuciach. Ja pieniędzy nie przeleję. Dlaczego mam płacić za nieudolność działaczy, którzy nie potrafią zarządzać klubem? - pyta 27-letni Łukasz z Chojen.
Najlepsi sportowcy 2011 roku w regionie łódzkim według lodz.sport.pl Pieniędzy nie zamierza też przelewać Bartek ze Śródmieścia. - Z chęcią bym to zrobił, ale pod warunkiem, że wiedziałbym, że nie zostaną zmarnowane. Jeśli nawet jakimś cudem udałoby się zebrać te dwa miliony złotych, to co będzie w przyszłym sezonie? Klub nie przedstawił żadnego planu na przyszłość, a bez tego cała akcja to tylko reanimowanie trupa - twierdzi.
Szefowie ŁKS-u zapowiadają, że w najbliższym czasie przedstawią szczegóły dotyczące finansowania spółki i przyczyny jej problemów. - Chcemy to zrobić, by nikt nie myślał, że pieniądze przelejemy na nasze prywatne konta - tłumaczy Filip Kenig.
Pomysł na zachęcenie kibiców do zbiórki ma Marek Chojnacki, były piłkarz i trener ŁKS-u. - Ludzie liczą każdą wydawaną złotówkę, dlatego trudno mi uwierzyć, żeby bezinteresownie wsparli klub. Uważam, że kibice powinni otrzymać coś w rodzaju zachęty. Być może dobrym pomysłem byłoby jak najszybsza sprzedaż karnetów w cenie na przykład 200 zł - proponuje Chojnacki. - Zapewniam, że w takim przypadku za kilka dni jestem przy al. Unii i kupuję karnet.
Kenig przyznaje, że jeśli udałoby się uzbierać wymaganą kwotę, to byłby to ogromny sukces ŁKS-u i jego kibiców. - Zbiórka pieniędzy to jednak pomoc doraźna, tymczasem tutaj potrzebne jest rozwiązanie systemowe. Bez niego żaden klub w naszym mieście nie będzie mógł z nadzieją patrzeć w przyszłość - zaznacza.
POLECAMY! Siatkarskie gwiazdy z Playboya wystąpiły w Łodzi [ZDJĘCIA]