Drużyna prowadzona przez trenera Kamila Kieresia w ubiegłym tygodniu wróciła ze zgrupowania w Turcji. W sobotę rozegrała ostatni sparing przed wznowieniem ligowej rywalizacji. Bełchatowianie łatwo pokonali pierwszoligowego Dolcana Ząbki 3:0. - Najbardziej jestem zadowolony z tego, że żaden z zawodników nie doznał kontuzji. Trochę się obawiałem, że po przygotowaniach w Turcji w meczu rozgrywanym na śniegu może dojść do jakiegoś urazu. Na szczęście tak się nie stało - tłumaczy Kiereś.
W poniedziałek zawodnicy PGE GKS-u trenowali o godz. 16, a od wtorku będą ćwiczyć od godz. 11.
Dopiero w dniu meczu wyjadą do Poznania, gdzie o godz. 20.30 rozpoczną grę przeciwko Lechowi. - Dojedziemy akurat na
obiad, a później zameldujemy się w hotelu, gdzie spędzimy ostatnie pięć godzin przed spotkaniem - mówi szkoleniowiec PGE GKS-u.
Wiele wskazuje na to, że w pierwszym meczu ligowym w tym roku Kiereś nie będzie jeszcze mógł liczyć na Pawła Buzałę, który w Turcji naderwał mięsień dwugłowy. - Właśnie kończę rehabilitację w
Łodzi. We wtorek zacznę już biegać i mam nadzieję, że najpóźniej w czwartek wznowię zajęcia z zespołem - mówi Buzała. - Trener zadecyduje, czy będzie mnie brał pod uwagę na spotkanie z Lechem. Co prawda nie trenuję od półtora tygodnia, ale myślę, że można na mnie postawić. Jestem dobrze przygotowany do rundy - kończy.