Wysyp młodych talentów w ekstraklasie. O przyszłość reprezentacji nie musimy się martwić? O liście Bistuły w środowisku piłkarskim zrobiło się głośno. Nie brakuje takich, którzy śmieją się z kolegów z Włókniarza. - Bo to wygląda jak przedświąteczna promocja - kup sobie piłkarza za 1200 zł - mówi jeden z zawodników z czwartej ligi. - Tym bardziej że na końcu jest dopisek, że to promocja do 24 grudnia, a później cena rośnie o 10 proc. za każdy rozpoczęty miesiąc. Potraktowano ich jak towar, na przykład jak karpia czy choinkę.
Drużynie ze Zgierza nie idzie w tym sezonie najlepiej. Jest na przedostatnim miejscu w tabeli łódzkiej czwartej ligi. Wiosną będzie walczyć o utrzymanie w niej. Na pewno jednak nie w takim samym składzie, bo prawie połowa drużyny trafiła na listę transferową. - Nie stać nas na utrzymywanie zawodników, mimo że zwracamy im tylko koszty dojazdu, średnio około 350 zł miesięcznie - przyznaje Bistuła. - Stanęliśmy przed dylematem: albo rozwiązujemy drużynę, albo szukamy innego wyjścia.
Ma być nim właśnie sprzedaż piłkarzy. Za ośmiu z nich klub chce po 1200 zł, a za dwóch - 2000. Innych, w tym Bogusława Saganowskiego, reprezentanta Polski w piłce plażowej, odda za darmo. - On ma już 34 lata. Zrobił dużo dla klubu i zasłużył, by odejść za darmo, tym bardziej że za darmo do nas trafił - tłumaczy Bistuła. - Innych oddajemy po kosztach, nie chcemy nic zarobić. Chodzi o to, by w połowie sezonu nie stracić pieniędzy, które wyłożyliśmy za zgłoszenie tych piłkarzy do rozgrywek. A tyle to właśnie kosztuje. Teraz potrzebujemy pieniędzy na zgłoszenie innych zawodników, takich, którzy zgodzą się grać u nas za darmo, którzy grę we Włókniarzu będą traktować jak promocję w czwartej lidze.
Piłkarzom, którzy na liście się znaleźli, najwyraźniej się ona nie spodobała. - Zjawiło się u mnie dziewięciu z nich i chcieli mnie pobić - opowiada Bistuła. - Zamknąłem drzwi i dałem im czas, by ochłonęli. Po pięciu minutach zostało czterech i porozmawialiśmy.
- Głupio to wszystko wygląda. Jak jakaś wyprzedaż, świąteczna promocja! Nie wiem, co ja mam sobie myśleć, bo mnie można wziąć za darmo - mówi Bogusław Saganowski. - Nie wiem też do końca, o co prezesowi chodziło. Może chciał, by o klubie zrobiło się głośno i w ten sposób chciał zwrócić uwagę na jego złą sytuację.
I dodaje: - Wiem, że chłopaki mają też pretensje o to, że nowy klub musi za nich zapłacić i to wygórowaną, jak na warunki czwartej ligi sumę. W Zgierzu przecież grali za darmo, poświęcali Włókniarzowi swój wolny czas. Wszędzie brakuje pieniędzy, więc może być tak, że zostaną na lodzie, bez żadnego klubu.
Piękne dziewczyny i żony piłkarzy Widzewa na trybunach. Nie tylko Anna Przybylska [ZDJĘCIA] Bistuła, mimo że spotkała go krytyka za stworzenie i opublikowanie listy, nie żałuje, że to zrobił. - Przyznaję jednak, że po negatywnych komentarzach zmieniłem trochę podejście. Może niepotrzebny był ten dopisek o promocji - mówi. Przyznaje, że usunął ze strony niektóre komentarze. - Tylko te ubliżające mi, w stylu: "Pan Heniek to kawał skur...". Ale negatywne opinie, te bez wyzwisk, zostały. Przecież nie zostawię tylko takich: "Panie Heńku, pan jest beautiful". Nie jestem autokratą, nie mam wyłączności na mądrość. Mamy przecież demokrację.
Jest jeszcze coś. Pod listą znalazł się dopisek: "Uwaga!!! Podane kwoty nie dotyczą klubu LKS Rosanów!".
- Rosanów od zarania dziejów swoją potęgę budował naszym kosztem. Od 20 lat opiera się na naszych wychowankach - mówi o występującym obecnie w A-klasie klubie Bistuła. - Nasi piłkarze zawsze szli tam darmo, a gdy my chcemy odzyskać jakiegoś naszego gracza, to słyszymy takie kwoty, że ręce opadają. A jeszcze trzy lata temu użyczaliśmy im po kosztach boisko na całą rundę, bo swoje mieli w remoncie. Współpraca się skończyła!
Wychodzi na to, że szybko może nie skończyć się cała sprawa, bo to właśnie do Rosanowa wybiera się przynajmniej ośmiu zawodników i jeszcze były trener Włókniarza. - Uczciwie mówię, jeśli chcą jakiegoś naszego piłkarza, to minimum muszą zapłacić 2,5 tys. zł. Poniżej tej sumy nie zejdę! - kończy prezes Włókniarza.
Nie tylko PGE i Pepsi Arena, ale też Estadio da Gruz i Kurnik. Zobacz najbrzydsze stadiony ekstraklasy [ZDJĘCIA]