W sobotę o godz. 19. 15 łodzianie rozpoczną pierwszy po 30 latach mecz w ekstraklasie. Rywalem ŁKS będzie
Anwil Włocławek, który po zajęciu szóstego miejsca w poprzednim sezonie w obecnym celuje w medal. W jego zdobyciu mają pomóc sprowadzeni latem koszykarze, w tym m.in. John
Allen i dwaj reprezentanci Polski: Dardan Berisha i Krzysztof Szubarga.
W drużynie beniaminka wierzą jednak, że nawet tak silnego rywala da się pokonać. Smak niespodziewanej wygranej z Anwilem zna m.in. Kirk Archibeque, który w poprzednim sezonie grał w Polpharmie Starogard Gdański. - Pamiętam, jak rok temu graliśmy z Anwilem. Przyjechaliśmy do Włocławka i nikt na nas nie stawiał. Wszyscy mówili, że przegramy tamten mecz, ale my wyszliśmy na parkiet rozjuszeni, walczyliśmy od początku do końca i wygraliśmy - wspomina amerykański center w
rozmowie z portalem sportowefakty.pl.
I dodaje: - Nasza taktyka jest prosta - skoro oni są lepsi na papierze, my musimy pokazać większe serce do
gry i gryźć parkiet od pierwszej do ostatniej sekundy meczu. Musimy pomagać sobie nawzajem, komunikować się na parkiecie i kontrolować piłkę. Jeśli spełnimy te warunki, to naprawdę uważam, że nie jesteśmy w tym meczu bez szans.
Spotkanie z Anwilem zostanie rozegrane w Atlas Arenie. W sobotnim meczu w drużynie gospodarzy zabraknie jedynie kontuzjowanego Michała Krajewskiego.