Sobota, 21 stycznia, przeddzień meczu z Lazio
Rzym, który dla kibiców Interu jest niemal tak ważny jak święte derby z
AC Milan. Serbska modelka i prezenterka Nina Senicar oraz Claudio Ranieri, trener drużyny z Mediolanu, podczas konferencji prasowej wręczają czarno-niebieską koszulkę z nr. 12 i napisem "Oknoplast" Mikołajowi Plackowi, prezesowi podkrakowskiej firmy. Dzień później nad wypełnionym ponad 50 tysiącami kibiców San Siro, jednym z najsłynniejszych stadionów piłkarskich na świecie, unosi się duży sterowiec z logo Oknoplastu. - Byliśmy sponsorem tego meczu. Dla mnie to było jak spełnienie dziecięcych marzeń. Od zawsze byłem kibicem Interu - nie kryje zadowolenia Placek, który wczoraj wrócił z Włoch.
Inwestycja w jeden z najpopularniejszych klubów piłkarskich to pomysł firmy z Ochmanowa koło Niepołomic na podbicie włoskiego rynku. Produkty Oknoplastu można tam kupować już w mniej więcej 550 sklepach, ale firma walczy o jeszcze lepszą sprzedaż. Została jednym z pięciu tzw. top sponsors Interu. Wczoraj na głównej stronie włoskiego potentata widniały tylko trzy logotypy - Pirelli (sponsora głównego), Nike oraz Oknoplastu. - Znaleźliśmy się w europejskiej ekstraklasie. Inter wybraliśmy spośród kilku włoskich klubów o równie dużej renomie. Uznaliśmy, że ten zespół będzie nam odpowiadał najbardziej. Dlaczego? Bo piłka nożna we Włoszech to religia. Według statystyk 52 proc. Włochów interesuje się piłką nożną, więc informacja o sponsorach idzie w świat - podkreśla Placek.
W niedzielny wieczór pewnie czuł dumę, kiedy mecz z Lazio oglądał z luksusowego sky-boxa. Oknoplast będzie miał go na wyłączność co najmniej do połowy przyszłego roku, czyli do czasu, kiedy wygaśnie umowa z klubem. Ale najważniejsze, że przez półtora roku logo firmy będzie się pojawiać na bandach okalających murawę na San Siro oraz w ośrodku treningowym Interu im. Angelo Morattiego. - Marka Interu jest rozpoznawalna wszędzie w Europie, a my chcemy tworzyć swoją. Jesteśmy jedną z nielicznych firm w Polsce, która stara się budować brand na zachodzie Europy. 99 proc. firm tego nie robi - twierdzi Placek.
Tomasz Redwan, specjalista od marketingu sportowego, przyznaje mu rację: - Oknoplast zdecydował się na dość spektakularny ruch jak na polskie warunki, ale sponsorowanie takiej drużyny jak Inter jest uzasadnione nie tylko z wizerunkowego, ale też czysto biznesowego punktu widzenia. Z pewnością nie chodzi im o walkę o polskiego klienta, ale chcą zwiększyć sprzedaż na włoskim rynku. Warto wspomnieć, że są różne poziomy marketingu i nie zawsze z najwyższego udaje się realizować najważniejsze cele. Być może przedstawiciele firmy będą mieli np. dostęp do tzw. VIP roomu, a tam też robi się biznes.
A jednak Oknoplast miał już przetarte szlaki, bo w europejską piłkę nożną inwestował wcześniej krakowski Comarch należący do Janusza Filipiaka, wkrótce większościowego właściciela Cracovii. Niedawno podpisał umowę z AS Nancy, dzięki której logo jego firmy będzie pojawiało się na koszulkach francuskiego klubu do końca przyszłego sezonu. Wcześniej podobny kontrakt zawarł z niemieckim TSV 1860
Monachium. - Poprzez sport można dotrzeć do największej grupy odbiorców. Mimo wszystko to dość niekonwencjonalny pomysł na promocję, bo rzadko się zdarzało, by polskie firmy decydowały się na podobne ruchy - ocenia Redwan.