O Murańce było głośno już w 2008 r. Został wówczas najmłodszym w historii skoczkiem zgłoszonym do konkursu Pucharu Świata - miał dokładnie 13 lat, cztery miesiące i 24 dni. Odstawał jednak nie tylko wiekiem, ale też umiejętnościami. Skończył w kwalifikacjach na ostatnim miejscu i dzień później już nie wystartował.
Ale już wtedy miał prywatnego sponsora i kreowano go na gwiazdę. - Działo się to trochę za szybko. Ale
rodzice nalegali, by nagłaśniać jego sukcesy - tłumaczył w rozmowie z "Gazetą" Józef Jarząbek, wieloletni trener Murańki.
Krzysztof Murańka, ojciec Klimka, odpowiadał, że celowo rozkręcał medialną karuzelę: - Ci, którzy wyśmiewali się z mojego syna, to kibole, a nie kibice. Gdyby nie to, że interesowała się nim prasa, dziś być może nie skakałby w ogóle, bo nie udałoby się znaleźć sponsora.
Ale potem o Murańce zrobiło się cicho, bo młody zakopiańczyk nie dawał powodów do pochwał. - Teraz staram się podchodzić do zawodów dużo spokojniej, a też dziennikarze mnie nie oblegają i to na pewno mi pomaga. Ale przede wszystkim najważniejsza jest pewność siebie - teraz wychodzę na skocznię i potrafię oddać trzy równe skoki, oby tak dalej -
podkreśla Murańka. Jego słowa cytuje oficjalna strona Polskiego Związku Narciarskiego.
Pod koniec stycznia zajął trzecie miejsce w zawodach Pucharu Kontynentalnego w austriackim Bischofshofen. Potem wygrał konkursy Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Szczyrku oraz Wiśle. - Tak to już bywa w skokach, że forma przychodzi z czasem. Jeszcze latem nie szło mi przecież najlepiej. Ostatnio jednak schudłem cztery kilo i od razu skoki się poprawiły. Trochę mi się zapuściło przez lato (śmiech). Starałem się to zrzucić, nie objadać się na noc, więcej za to zjadać na
śniadanie, trochę wypocić i w końcu wróciłem do optymalnej wagi. A wraz z wagą przyszła forma - zapewnia Murańka.
Pomaga mu m.in.
Adam Małysz. - Adam ocenił moje skoki jako dobre i bardzo dobre. Analizowaliśmy z nim skoki na kamerze i dawał kilka rad. Pochwała, jaką od niego dostałem, bardzo mi pomogła, Adam podniósł mnie na duchu i wszystko potem wyszło jak trzeba w Bischofshofen - uważa Murańka.
I liczy, że dostanie kolejną szansę w Pucharze Świata. - Bardzo chciałbym w nim wystąpić i pokazać się z dobrej strony. Chciałbym w końcu wywalczyć punkty Pucharu Świata, bo już najwyższa pora. Może trener Łukasz Kruczek da mi jakąś szansę?