Od kilku lat Riemen utrzymuje się w światowej czołówce skicrossu - konkurencji olimpijskiej, w której czwórka narciarzy ściga się po trasie złożonej ze skoczni, band, garbów i klasycznych slalomowych bramek.
Już w piątek (27 stycznia) Riemen i elitarne grono najlepszych zawodniczek na świecie wystartują w kwalifikacjach rozgrywanych na trudnym technicznie i wymagającym torze. Jeżeli wszystko ułoży się po myśli Polki, w niedzielę zobaczymy ją w finale. - Czuję się bardzo dobrze. Wiem, że jestem lepiej przygotowana niż poprzednim razem. Jedno jest pewne - trasa na XGames jest bardzo trudna i siły w nogach też trzeba trochę mieć bo jedzie się aż dwie minuty - skomentowała zawodniczka z Zakopanego.
Riemen do ostatnich chwil nie była pewna, czy wystartuje w XGames, bo brakowało jej funduszy. - Tak naprawdę do ostatnich chwil mój wyjazd nie był pewny, ale udało się. Zdążyłam się już wyspać, odpocząć, odstresować. Teraz myślę już tylko o starcie - zapewnia.
Treningi z facetami i ekstremalne wyzwania Karolina Riemen zaczynała jako alpejka, ale wolała większe ryzyko i postawiła na skicross. Teraz trenuje z mężczyznami, bo inne kobiety nie garną się do tej dyscypliny.
Skicross jest popularny m.in. w Kanadzie, Francji czy Szwajcarii. Zawody składają się z dwóch serii. W pierwszej zawodniczki zjeżdżają osobno, w drugiej szesnaście najszybszych jest grupowanych w czwórki i ścigają się równocześnie. - Wybrałam tę dyscyplinę, bo w narciarstwie alpejskim Polkom trudno się przebić. Poza tym lubię ekstremalne wyzwania - tłumaczyła "Gazecie" Riemen.
Zawodniczka z Zakopanego wymarzyła sobie, że wzorem Adama Małysza i Justyny Kowalczyk sięgnie po Puchar Świata lub zdobędzie medal olimpijski i wypromuje skicross.
Oprócz Riemen w kadrze narodowej skicrossu do niedawna byli Marcin Orłowski i Wojciech Zagórski. - Na treningach puszczają mnie przodem, a potem doganiają. Fajnie jest trenować z facetami, ale szkoda, że w Polsce jest tak mało narciarek - opowiadała Riemen.
Co będzie działo się na XGames? Zobacz: