Początek spotkania dobrze ułożył się dla gospodyń, które przegrały 12 poprzednich spotkań z Muszynianką. Wrocławianki zbudowały kilkupunktową przewagę i nie dały jej sobie wyrwać do samego końca pierwszej partii.
Podrażnione mistrzynie Polski rzuciły się do odrabiania strat. Na pierwszą przerwę techniczną schodziły z prowadzeniem 8:5. Następnie przewaga wzrosła do siedmiu punktów, co przesądziło o losach partii.
W trzecim secie gospodynie wróciły do
gry. Trener Bogdan Serwiński próbował wytrącić je z rytmu, biorąc czas. To jednak na niewiele się zdało, bo z każdą kolejną akcją rozpędzały się i znów prowadziły.
Zagrożona widmem porażki Muszynianka w czwartym secie znowu była groźna. Przed pierwszą przerwą techniczną prowadziła 8:4, ale siedem punktów z rzędu zdobyła Impel Gwardia i kiedy wydawało się, że będzie blisko sprawienia niespodzianki, mistrzynie Polski przebudziły się i doprowadziły do tie-breaka.
Mimo słabego początku zespół z Muszyny pokazał w nim klasę i zrobił pierwszy krok w kierunku awansu do półfinału.
W pierwszej rundzie play-off gra się do dwóch zwycięstw. Drugie spotkanie w piątek w Muszynie.
Agnieszka Rabka, kapitan Banku BPS-u: - Cieszymy się niezmiernie, że udało nam się wygrać. Gwardia zawiesiła nam wysoko poprzeczkę, ale wiedzieliśmy, że ciężko będzie grało się o czwórkę. Nie miała nic do stracenia i wiedziała, że ile ugra, to będzie plus dla niej. To właśnie dlatego ta gra wyglądała dzisiaj tak nerwowo.
Bogdan Serwiński, trener Muszynianki: - Dziewczyny dostają ostatnio w kość. Gramy w szalonym tempie, a wszyscy wymagają tylko zwycięstw i awansów.
Impel Gwardia Wrocław - Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna 2:3 Sety: 25:20, 17:25, 25:17, 20:25, 11:15. Bank BPS: Werblińska 15 punktów, Rourke 21, Bednarek-Kasza 11, Kasprzak 4, Radecka 1, Djurisić, Zenik (libero) oraz Wensink 4, Stam-Pilon 14, Kaczor 2, Gajgał 1, Rabka 2.