W LM biorą udział dwa polskie kluby - mistrz i zdobywca Pucharu Polski. Turniej finałowy o PP odbył się pod koniec stycznia. Zwyciężył Tauron Dąbrowa Górnicza, który w półfinale pokonał Muszyniankę. Jeśli zespół ze Śląska wygra ligę, to drugą drużyną, która wejdzie do LM, będzie Atom
Trefl Sopot, finalista PP.
Piotr Krukowski: Pewnie najchętniej zapomniałybyście o dwóch ostatnich tygodniach? Agnieszka Rabka: Nie był to dla nas dobry okres. Nie obroniłyśmy PP, a teraz odpadłyśmy z LM.
Powinnyście być w formie... - Jeśli chodzi o turniej w
Radomiu, to nie zaprezentowałyśmy się aż tak źle. O porażce z Tauronem zdecydowały tak naprawdę dwie, trzy piłki [przegrana w 14:16 w tie-breaku - przyp. red.]. W LM nie poradziłyśmy sobie z Cannes, choć w PlusLidze wygrywałyśmy wszystko. Faktycznie prezentujemy się słabiej, ale nie sądzę, by odbiło się to na naszej psychice. Żadna drużyna nie jest w stanie przez cały sezon utrzymać wysokiej formy. Nie przywykłyśmy do porażek, jednak znamy swoją siłę i na pewno się pozbieramy.
Niedawno mówiła pani, że odczuwacie trudy gry co trzy dni. - Tak, ale teraz skupimy się tylko na polskiej lidze. Będzie więcej czasu, by potrenować. Gdy gra się dwa razy w tygodniu, to trudno cokolwiek zaplanować. Ostatnio ciągle byłyśmy w trasie, a przed spotkaniami nie ćwiczy się tak mocno jak wtedy, gdy ma się kilka dni na przygotowanie do meczu.
Obrona mistrzostwa jest dla was jedyną szansą na to, by zagrać w kolejnej edycji LM. - Nasze akcje może nie stoją teraz zbyt wysoko, ale stać nas na wywalczenie tytułu. Pretendentów jest czterech. Oprócz nas Atom, Tauron i Aluprof
Bielsko-Biała. Półfinały i finał od lat są bardzo zacięte. Czy nie obawiamy się, że trafimy na zespół z Dąbrowy Górniczej [Muszynianka przegrała z nim w tym sezonie trzy spotkania - przyp. red.]? Poczekajmy do końca zasadniczej części sezonu, bo na razie nie wiadomo, czy miałybyśmy zmierzyć się z nim w finale, czy wcześniej. Zresztą to obojętne - jeśli chcemy zdobyć mistrzostwo, musimy wygrać wszystkie spotkania.