By awansować do 1/4 finału LM, zawodniczki trenera Bogdana Serwińskiego musiały najpierw wygrać na wyjeździe z Francuzkami, a potem jeszcze przechylić na swoją korzyść "złotego seta". Zaczęło się nie najgorzej, ale później przewagę miały gospodynie. Kluczowa była akcja przy stanie 23:22. Wówczas Polki bez problemu mogły doprowadzić do remisu, ale zagapiły się i bezpańska piłka wpadła w boisko. Kolejną akcję także wygrały Francuzki i drużyna z Muszyny przegrywała.
Wydawało się, że mimo porażki mistrzynie Polski mogą jeszcze napsuć sporo krwi rywalkom. W drugiej odsłonie prowadziły już 8:4 i nagle jakby coś zamurowało im nogi. Rywalki doprowadziły do remisu 10:10, a później rozkręcały się z akcji na akcję . - Zmobilizujcie się, zagrajcie jak na początku seta - instruował podczas przerwy technicznej Serwiński, ale na niewiele się to zdało i set skończył się 25:18.
Po tym ciosie mistrzynie Polski już się nie podniosły i jakby zaczęły odliczać punkty od pożegnania z LM. W efekcie skończyło się porażką 16:25, najwyższą w dwumeczu mistrzyń Polski i Francji.
Po przegraniu Pucharu Polski i odpadnięciu z Ligi Mistrzyń, Bank BPS musi obronić mistrzostwo Polski. W przeciwnym wypadku będzie musiał spisać sezon na starty i w przyszłym sezonie nie zagra w LM.