Jarosław K. Kowal: W Krakowie wiślaczki wygrały różnicą 14 punktów. Czy to oznacza, że w Pradze nie mają się czego obawiać?Patrycja Czepiec, była koszykarka: - Na pewno powinny potraktować to spotkanie bardzo poważnie. To w końcu walka o ósemkę najlepszych drużyn Europy. Może dobrze, że u siebie nie wygrały różnicą 20-30 punktów, bo to mogłoby je niepotrzebnie rozluźnić, zabrać koncentrację. A przecież Czeszki były osłabione brakiem kilku zawodniczek i nie wiadomo, jak będzie tym razem. To, że w fazie grupowej Wisła była wysoko, a zespół z Pragi przeciwnie, też o niczym nie świadczy. Wystarczy prześledzić wyniki innych spotkań: np. UMMC Jekaterynburg z Good Angels Koszyce wygrał zaledwie sześcioma punktami.
To jakiego meczu się Pani spodziewa?- Nie będzie jednostronny, w końcu Czeski grają u siebie. Bardzo dużo będzie zależało od początku spotkania. Jeśli Wisła nie pozwoli gospodyniom dojść do głosu, to potem powinno być dobrze. Ale łatwo raczej nie będzie. Np. w Krakowie Eva Viteckova nie popisywała się celnymi rzutami za trzy punkty, choć w tym elemencie jest jedną z najlepszych koszykarek Euroligi. Nie jest powiedziane, że w Pradze się to zmieni. Na pewno jednak krakowianki będą chciały zakończyć tę rywalizację już teraz, by mieć potem więcej czasu na odpoczynek. Przecież trwa liga, do tego dojdzie też Puchar Polski. Lepiej nie czekać do ostatniej chwili, bo może być różnie.
W Krakowie nie dopuszczają jednak myśli, że nie awansują do turnieju finałowego.- A w nim zagra osiem najlepszych drużyn, więc wszystko się może zdarzyć. Na pewno zespoły z Turcji będą szczególnie liczyły na zwycięstwo, bo wcześniej bardzo zależało im na organizacji Final Eight [turniej odbędzie się w Stambule - przyp. red.]. Ale nie zapominajmy o Rosjankach, bo nie sądzę, by
Spartak Moskwa i UMMC Jekaterynburg przegrały w rewanżach. A Wisła Can-Pack? Czasem dobrze jest startować z pozycji niedocenianego zespołu.
W Eurolidze wiślaczki nie mogą korzystać ze sprowadzonej niedawno Taj McWilliams, bo przepisy FIBA pozwalają na grę tylko dwóch zawodniczek w jednej drużynie. Amerykanka ma za to błyszczeć w polskiej lidze.- Jednak sprowadzenie McWillimas też nie jest gwarancją sukcesu. Wiadomo, że wszystko rozstrzygnie się w play-offach, a
Lotos Gdynia i CCC Polkowice też są mocne. Bardzo ciekawie zapowiada się rywalizacja niezwykle doświadczonej McWilliams [najstarsza zawodniczka WNBA - przyp. red.] z Jantel Levander, która dołączyła niedawno do CCC [w ubiegłym roku zadebiutowała w WNBA]. Na pewno jeszcze nic nie jest przesądzone.