Koszykarki Wisły Can-Pack we wtorek pokonały ZVVZ USK Praga 66:52 i zrobiły pierwszy krok, by awansować do Final Eight. Koszykarki z Krakowa już w pierwszej kwarcie uzyskały sporą przewagę. - Dzięki dobrej grze w obronie kontrolowaliśmy przebieg meczu i nie straciliśmy sporej przewagi wypracowanej na początku spotkania. Pewnym ułatwieniem w defensywie był dla nas brak DeLishy Milton-Jones [jest kontuzjowana - przyp. red.]. Wykonaliśmy pierwszy krok, ale to dopiero początek - powiedział po spotkaniu Jose Hernandez, szkoleniowiec krakowianek.
Wtórowała mu Anke De Mondt, koszykarka Wisły: - Kluczem do zwycięstwa była defensywa. Przez cały czas kontrolowałyśmy wynik spotkania. Do Pragi jedziemy po zwycięstwo.
Z kolei trener Blażek był zawiedziony, że w meczu nie mogły wystąpić podstawowe koszykarki. Oprócz Milton-Jones nie zagrała Ilona Burgrova. - Mieliśmy przez to spore problemy na pozycji centra. Żałuję, że ich kontuzje nie pozwoliły nam pokazać maksimum możliwości. Mam nadzieję, że w Pradze osiągniemy dobry rezultat. Niestety, najprawdopodobniej też nie będę mógł skorzystać z Amerykanki - przyznał szkoleniowiec koszykarek z Pragi.
Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane w piątek. Początek o godzinie 18.