Większość polskich drużyn, które przyjeżdża do hali przy Reymonta, ma nadzieję na jak najniższą porażkę. Zespół z
Bydgoszczy chciał jednak napędzić stracha gospodyniom. Trener Adam Ziemiński liczył zwłaszcza na trzy reprezentantki Polski, najniższą w lidze Renee Taylor (157 cm), Djanebu Sissoko z Malii i ekswiślaczkę Agnieszką Kułagę.
I rzeczywiście jego podopieczne wytoczyły bitwę krakowiankom. Taylor energicznie machała rękami tuż przed oczami Pawlak aż Polka zwróciła się o pomoc do sędziów. Arbitrzy, do których szkoleniowiec Artego miał dużo pretensji, pogrozili Amerykance przewinieniem technicznym. A wiślaczka spod nosa rywalki trafiła za trzy punkty i Wisła prowadziła 23:17. Bydgoszczanki nie poddawały się i dopiero tuż przed przerwą gospodynie m.in. dzięki trafieniu Phillips zza linii 6,75 m uzyskały większą przewagę.
Australijka przez ponad półtora miesiąca nie mogą pomóc koleżankom. Po operacji kolana przechodziła rehabilitację i wczoraj pierwszy raz pojawiła się w składzie Wisły.
Po przerwie sędziowie nadal podejmowali niezrozumiałe decyzję (np. odgwizdali faul po czystym bloku Eweliny Kobryn), a żeby było więcej powodów do nerwów dla zawodniczek i trenerów, przestał działać zegar odliczający 24 sekundy na rozegranie akcji. Na boisku były zawodniczki ośmiu narodowości i spiker odliczał czas po angielsku. Lepiej w tych warunkach odnalazły się bydgoszczanki i zmniejszyły straty do czterech punktów (43:39). Później jednak dobra gra w obronie gospodyń sprawiła, że rywalki miały problemy z trafieniem do kosza. Na dodatek znakomicie w ataku spisywała się Magda Leciejewska (dziewięć punktów w trzeciej kwarcie) i Wisła rozstrzygnęła losy spotkania.
Wisła Can-Pack - Artego Bydgoszcz 72:50
Kwarty: 20:15, 17:14, 17:10, 18:11
Wisła: Bjelica 8, Pawlak 5, Powell 8, De Mondt 5, Kobryn 8 oraz Ujhelyi 6, Dabović 6, Phillips 11, Leciejewska 13, Czarnecka 2, Śnieżek, Ćwięk.
Artego: Mowlik 5, Szott 8, Taylor 4, Sissoko 13, Koc 6 oraz Jimenez 8, Kułaga, Szymczak-Górzyńska 2, Kuras 2, Jastrzębska 2