Krakowianki miały za co rewanżować się rywalkom. W pierwszym meczu w Brnie nieoczekiwanie im uległy i było to jedyne do tej pory zwycięstwo wicemistrzyń Czech. Frisco to cień zespołu, który pięć lat temu wygrał Euroligę. O kłopotach drużyny świadczy fakt, że trener Jan Boborovsky grał tylko sześcioma zawodniczkami, a cztery nie zeszły z boiska nawet na chwilę.
Znacznie większe pole manewru ma Jose Hernandez, szkoleniowiec Wisły. Pomimo braku kontuzjowanych Erin Phillips (do Krakowa ma wrócić z Australii 15 stycznia i na miejscu kontynuować rehabilitację) i Katarzyny Krężel, na boisku pojawiło się aż dziewięć zawodniczek. Pierwszy raz w tym sezonie w Eurolidze zagrała Magdalena Leciejewska, a absolutny debiut w europejskich pucharach zaliczyła Agnieszka Śnieżek.
- To było bardzo potrzebne spotkanie właśnie np. dla Magdy, która wraca po długiej przerwie. Brakuje też Erin oraz Kasi i nie wiadomo, kiedy one wrócą. Dlatego wejście Śnieżek też w przyszłości zaprocentuje - uważa Hernadez. - W związku z duża rotacją mieliśmy problemy z koncentracja w obronie.
Ale akurat największe kłopoty gospodynie miały w pierwszej kwarcie, w której Hiszpan przeprowadził jedną akurat udaną zmianę. Po czterech punktach z rzędu Any Dabović Wisła pierwszy raz wygrywała. Przewaga gospodyń zaczęła rosnąć od drugiej części. Po trafieniu z dystansu Anke De Mondt już nie oddały prowadzenia do końca. Największą przewagę - 16 punktów osiągnęły na koniec meczu.
- Mam bardzo młodą drużynę, dlatego byliśmy zadowolenie, ze przez większość część meczu przegrywaliśmy około 10 punktami - mówił Milan Veverka, asystent trenera Frisco. - Po statystykach widać, że byliśmy słabsi. W obronie przegraliśmy walkę o zbiórki [28-41 przyp. red], a w ataku słabiej rzucaliśmy [39 proc. do 53 proc.]
Podopiecznym trenera Hernandeza do końca fazy grupowej zostały trzy spotkania, w tym dwa wyjazdowe. - Dzięki zwycięstwu mamy drugi bilans ze wszystkich drużyn Euroligi - zauważył hiszpański trener.
Wiślaczki są nie tylko pewne awansu do fazy play off, ale mają także zagwarantowane, że będą w czołowej siódemce, która w walce o turniej finałowy będzie miała atut własnego boiska. To oznacza, że w przypadku konieczności rozegrania trzeciego meczu, spotkanie odbędzie się w
Krakowie. - Na kogo nie chciałbym trafić? Na pewno nie na CCC Polkowice, ani na rosyjską drużynę. Np. wyjazd do Orenburga, jest drogi i trudny logistycznie - przyznaje Piotr Dunin-Suligostowski, menedżer drużyny.
Wisła Can-Pack - Frisco Brno 80:64
Kwarty: 16:17, 23:13, 22:19, 19:15.
Wisła Can-Pack: Powell 19, Kobryn 16 Bjelica 11, De Mondt 10, Pawlak 5, oraz Dabović 9, Leciejewska 6, Śnieżek, Ujhelyi po 2.
Frisco: Abdi 17, Hejdova 15, Peckova 12, Thomas 11, Hanusova 8 oraz Kasparkova 1.