Sport.pl

Euroliga. Wisła Can-Pack wzięła rewanż

Andrzej Klemba
11.01.2012 , aktualizacja: 11.01.2012 21:37
A A A Drukuj
Z piłką Magda Leciejewska Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Z piłką Magda Leciejewska
Mistrzynie Polski łatwo poradziły sobie z Frisco Brno i są pewne awansu do play off, w którym będą rozstawione. To otwiera im drogę, by zagrały w turnieju finałowym w Stambule

Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Krakowianki miały za co rewanżować się rywalkom. W pierwszym meczu w Brnie nieoczekiwanie im uległy i było to jedyne do tej pory zwycięstwo wicemistrzyń Czech. Frisco to cień zespołu, który pięć lat temu wygrał Euroligę. O kłopotach drużyny świadczy fakt, że trener Jan Boborovsky grał tylko sześcioma zawodniczkami, a cztery nie zeszły z boiska nawet na chwilę.

Znacznie większe pole manewru ma Jose Hernandez, szkoleniowiec Wisły. Pomimo braku kontuzjowanych Erin Phillips (do Krakowa ma wrócić z Australii 15 stycznia i na miejscu kontynuować rehabilitację) i Katarzyny Krężel, na boisku pojawiło się aż dziewięć zawodniczek. Pierwszy raz w tym sezonie w Eurolidze zagrała Magdalena Leciejewska, a absolutny debiut w europejskich pucharach zaliczyła Agnieszka Śnieżek.

- To było bardzo potrzebne spotkanie właśnie np. dla Magdy, która wraca po długiej przerwie. Brakuje też Erin oraz Kasi i nie wiadomo, kiedy one wrócą. Dlatego wejście Śnieżek też w przyszłości zaprocentuje - uważa Hernadez. - W związku z duża rotacją mieliśmy problemy z koncentracja w obronie.

Ale akurat największe kłopoty gospodynie miały w pierwszej kwarcie, w której Hiszpan przeprowadził jedną akurat udaną zmianę. Po czterech punktach z rzędu Any Dabović Wisła pierwszy raz wygrywała. Przewaga gospodyń zaczęła rosnąć od drugiej części. Po trafieniu z dystansu Anke De Mondt już nie oddały prowadzenia do końca. Największą przewagę - 16 punktów osiągnęły na koniec meczu.

- Mam bardzo młodą drużynę, dlatego byliśmy zadowolenie, ze przez większość część meczu przegrywaliśmy około 10 punktami - mówił Milan Veverka, asystent trenera Frisco. - Po statystykach widać, że byliśmy słabsi. W obronie przegraliśmy walkę o zbiórki [28-41 przyp. red], a w ataku słabiej rzucaliśmy [39 proc. do 53 proc.]

Podopiecznym trenera Hernandeza do końca fazy grupowej zostały trzy spotkania, w tym dwa wyjazdowe. - Dzięki zwycięstwu mamy drugi bilans ze wszystkich drużyn Euroligi - zauważył hiszpański trener.

Wiślaczki są nie tylko pewne awansu do fazy play off, ale mają także zagwarantowane, że będą w czołowej siódemce, która w walce o turniej finałowy będzie miała atut własnego boiska. To oznacza, że w przypadku konieczności rozegrania trzeciego meczu, spotkanie odbędzie się w Krakowie. - Na kogo nie chciałbym trafić? Na pewno nie na CCC Polkowice, ani na rosyjską drużynę. Np. wyjazd do Orenburga, jest drogi i trudny logistycznie - przyznaje Piotr Dunin-Suligostowski, menedżer drużyny.

Wisła Can-Pack - Frisco Brno 80:64

Kwarty: 16:17, 23:13, 22:19, 19:15.

Wisła Can-Pack: Powell 19, Kobryn 16 Bjelica 11, De Mondt 10, Pawlak 5, oraz Dabović 9, Leciejewska 6, Śnieżek, Ujhelyi po 2.

Frisco: Abdi 17, Hejdova 15, Peckova 12, Thomas 11, Hanusova 8 oraz Kasparkova 1.

Podziel się