Odejście Kostucha na początku sezonu było dużą niespodzianką. Zdezorientowani kibice skandowali nazwisko Kanadyjczyka. - Jestem zaskoczony zachowaniem Kostucha. Nie spodziewałem się, że po miesiącu treningów oznajmi, że wraca do Kanady. Powiedział, że tam czeka na niego pracodawca -
mówił we wrześniu Rudolf Rohaczek, trener mistrzów Polski.
Kostuch wyjaśnia, dlaczego odszedł: - Skończyłem uczelnię o profilu ekologicznym i dostałem atrakcyjną ofertę
pracy w Kanadzie. Nie będę grał w hokeja całe życie i muszę już teraz myśleć, co będę robił w przyszłości. Stąd też decyzja wyjazdu do
Toronto, by rozpocząć pracę zawodową. Miałem tu grać dwa lata, ale przyszła ta oferta i postanowiłem wrócić wcześniej. Mamy w Kandzie swoją rodzinną firmę, ale pracowałem dla całkiem innej firmy.
Dlaczego wrócił? - Miałem teraz trochę czasu wolnego w firmie i chciałem zagrać znowu w Cracovii, zdobyć ponownie mistrzostwo Polski. Raz to zrobiłem i mam zamiar powtórzyć. Chcę pomóc drużynie w wygraniu play-offów. Nie wchodziła natomiast opcja gry w innej polskiej drużynie. Cracovia wyciągnęła do mnie rękę. Prawdopodobnie w tym roku zakończę przygodę z profesjonalnym hokejem i chciałbym to zrobić osiągając sukces z Cracovią - tłumaczy Kanadyjczyk.
Zapewnia, że jest w dobrej formie, bo trenował z braćmi i grał w niższych ligach. - Można powiedzieć, iż w 10-punktowej skali jestem przygotowany na 10 - śmieje się Kostuch.