Mistrzowie Polski ciągle zajmują drugie miejsce, ale w przypadku porażki mogliby wypaść poza czwórkę. - Jestem spokojny, przełamiemy złą passę i pokonamy wreszcie ekipę z Sanoka - uspokaja czeski obrońca Patrik Prokop.
W niedzielę podopieczni trenera Rudolfa Rohaczka przegrali po dogrywce z Zagłębiem Sosnowiec, mimo że prowadzili 3:0. Tym razem muszą zagrać z większym skupieniem. - Po meczu w Sosnowcu musieliśmy się szybko otrząsnąć i nie było czasu na rozpaczanie. Usiedliśmy z trenerem w poniedziałek i poważnie sobie porozmawialiśmy. Wierzę, że to przyniesie skutek. Poza tym trzeba sobie uzmysłowić, że nie jesteśmy wcale słabszym zespołem, niż rok temu. Musimy walczyć jako drużyna, bo tylko wtedy jesteśmy mocni. Stać nas na ogranie Sanoka po raz pierwszy w tych rozgrywkach i postaramy się o to z całych sił - mówi napastnik Aron Chmielewski.
W podobnym tonie wypowiada się francuski obrońca Nicolas Besch: - Poprzednie mecze z Sanokiem nie mają już znaczenia. Ważny jest tylko ten mecz, który musimy wygrać. Zagramy na 120 proc., z sercem i wolą walki. Musimy na samym początku im pokazać, kto rządzi na lodzie. Jak zaczniemy twardo i zdecydowanie, to myślę, że nie pozwolimy im na zbyt wiele.