Sport.pl

Comarch Cracovia znów nie dała rady Aksam Unii Oświęcim

JAROSŁAW K. KOWAL
29.01.2012 , aktualizacja: 29.01.2012 21:37
A A A Drukuj
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Comarch Cracovia w defensywie popełniła kilka błędów więcej od Aksam Unii, które kosztowały ją trzy punkty. Dlatego przed decydującą rundą w tabeli zrobił się ogromny ścisk.

Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Comarch Cracovia
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Comarch Cracovia

Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Derby Małopolski zakończyły piąty etap rundy zasadniczej i za pół miesiąca będzie wiadomo, kto zagra o medale. Na razie jedynie hokeiści Ciarko PBS-u Bank Sanok mogą być niemal pewni awansu do play-offów, bo mają aż 16 punktów przewagi nad grupą pościgową.

Ale za plecami sanoczan jest ścisk, dlatego zarówno dla Cracovii, jak i Unii strata punktów mogła być bardzo kosztowna. Krakowianom zwycięstwo dałoby umocnienie na drugim miejscu. Porażka dla oświęcimian oznaczałaby utratę miejsca w czwórce i duże nerwy przed decydującymi siedmioma meczami.

Na początku sezonu Unia regularnie przegrywała z Cracovią, ale teraz wygrała już drugi raz z rzędu. Gospodarze trochę ułatwiali im zadanie. Początkowo mieli problemy z dochodzeniem do sytuacji i wykorzystywaniem błędów rywala. Dlatego dwie pierwsze bramki dla Cracovii padły po strzałach z dystansu, kiedy na ławce kar siedział hokeista z Oświęcimia. - To był trudny mecz, bo musieliśmy gonić wynik. Przy stanie 2:2 wydawało się, że mamy spotkanie pod kontrolą, ale w trzeciej tercji mieliśmy problemy - przyznaje Rudolf Rohaczek, trener Comarch Cracovii.

Ważna była postawa bramkarzy. Ze zmiennym szczęściem bronił Przemysław Witek, który tym razem w bramce Unii zajął miejsce Krzysztofa Zborowskiego. Potrafił złapać bardzo silny strzał z dystansu, a za chwilę wybił krążek wprost pod kij rywala. Za stracone bramki koledzy raczej nie powinni mieć do niego pretensji.

Całe spotkanie na ławce rezerwowych Cracovii przesiedział Ondrej Raszka, mimo że dwa dni wcześniej pomógł krakowianom wygrać konkurs rzutów karnych w spotkaniu z JKH GKS-em Jastrzębie-Zdrój.

Rafał Radziszewski, który tym razem stanął między słupkami, przez większość meczu grał bez zarzutu, a czasami popisywał się imponującymi obronami, ale w 27. minucie nie powinien przepuścić krążka po niezbyt mocnym strzale Petra Valusiaka z ostrego kąta.

Pogrążyła go jednak trzecia tercja. Przy bramce na 3:2 miał dużo trudniej, bo był zasłonięty przez obrońców i mógł nie widzieć krążka. Potem przepuszczał go po dwóch uderzeniach Mikołaja Łopuskiego i jednym Wojciecha Wojtarowicza. Kiedy Valusiak strzelał na 6:3, Radziszewskiego nie było na lodowisku, bo trener Rudolf Rohaczek zdecydował się wycofać bramkarza.

Dzięki zwycięstwu Unia ma już tylko punkt mniej od Cracovii. - Czy wyobrażam sobie, że nie zagramy w play-offach? Na razie myślę tylko i wyłącznie o wtorkowym meczu z GKS-em Tychy. Musimy popracować, by wyeliminować błędy - kończy Rohaczek.

Comarch Cracovia - Aksam Unia Oświęcim 3:7

Tercje: 1:1, 1:1, 1:5

Bramki: 0:1 Wojtarowicz (5. Jakubik), 1:1 Dvorzak (12. Martynowski), 1:2 Valusiak (27. Prohazka), 2:2 Słaboń (32. Besch), 2:3 Zatko (41. Garbyś), 2:4 Łopuski (47. Prohazka), 3:4 L. Laszkiewicz (51. Martynowski), 3:5 Łopuski (54. Valusiak), 3:6 Valusiak (58.), 3:7 Wojtarowicz (59.Modrzejewski)

Cracovia: Radziszewski - Wajda, Besch, L. Laszkiewicz, Słaboń, Sarnik - Prokop, Wilczek, Chmielewski, Dvorzak, Lenius - A. Kowalówka, Dulęba, Piotrowski, Biela, Martynowski - Sznotala, Witowski, Postek, Rutkowski, Horowski

Unia: Witek - Urbańczyk, Zatko, S. Kowalówka, Tabaczek, Krajczi - Noworyta, Piekarski, Stachura, Prohazka, Łopuski - Gabryś, Połącarz, Jaros, Jakubik, Wojtarowicz - Cinalski, Kasperczyk, Valusiak, Riha, Modrzejewski

Podziel się