W sobotę napastnik Comarch Cracovii skończył 33 lata. Dzień wcześniej jego drużyna pokonała po rzutach karnych JKH GKS Jastrzębie. Do dogrywki doprowadziła rzutem na taśmę, strzelając dwie bramki w końcówce ostatniej tercji.
- Dostałem fajny prezent, ale wręczono go mi w nerwowy sposób. Mecz był bardzo ciężki. Dopiero w ostatniej partii udało nam się odrobić straty. Trener Rudolf Rohaczek pozmieniał trochę formację w tej tercji, a w karnych błysnął niezawodny Leszek Laszkiewicz. Najważniejsze, że w meczu z bezpośrednim konkurentem do "czwórki" zdobyliśmy dwa punkty i odskoczyliśmy rywalom - przekonuje Słaboń na oficjalnej stronie Cracovii.
Hokeista nie mógł sobie pozwolić na świętowanie, bo już w niedzielę jego drużyna zmierzy się z Aksam Unią Oświęcim. - Ostatnią porażką z Podhalem (4:5) postawiliśmy się w takiej sytuacji, że już praktycznie nie możemy sobie pozwolić na żadne straty punktów. W dwóch najbliższych meczach - z Unią i GKS-em Tychy - musimy wyjść na lód maksymalnie skoncentrowani i zmobilizowani - podkreśla Słaboń.