- Życzę Cracovii, by zaczęła wyciągać wnioski z własnych błędów. Taką pomyłką było według mnie pozbycie się zimą zeszłego roku Radosława Matusiaka i Bartosza Ślusarskiego. Potem wiosną nie miał kto grać w ataku i strzelać goli - mówił w Wigilię Marek Koźmiński, wychowanek Hutnika, a obecnie komentator Polsatu.
Tydzień później działacze rozwiązali umowę z Niedzielanem, a poszukiwania odpowiedniego kandydata do
gry w ataku zaczynają przypominać te z poprzedniego sezonu. Wtedy działacze dokonali transferu dopiero pod koniec okna transferowego.
W ekstraklasie Pavol Masaryk wystąpił w sześciu spotkaniach (łącznie przez 136 minut), a gole zaczął strzelać dopiero po odejściu z Krakowa (po 18 kolejkach jest najskuteczniejszym graczem słowackiej ekstraklasy).
W styczniu klub był skłonny bez sprawdzianów podpisać kontrakt z Timo Furuholmem, ale król strzelców fińskiej ekstraklasy wybrał ofertę Fortuny Düsseldorf, lidera 2. Bundesligi.
Na testy do Krakowa przyjechali Łotysz Vladislavs Kozlovs i Nigeryjczyk Abubakar Bello - Osagie, ale nie przekonali trenera Dariusza Pasieki. - Miał dziewięć dni, by pokazać umiejętności. Po treningach okazało się, że za mało mógłby dać drużynie - mówił o Kozlovsie szkoleniowiec.
Łotysza nie było na obozie w Hiszpanii, na który pojechał za to Nigeryjczyk. Gracz maltańskiego Qormi FC trenował z drużyną jeszcze przez kilka dni i został odesłany. W Turcji sprawdzianom mieli być poddawani kolejni zawodnicy. Do końca drugiego zgrupowania zostały trzy dni, a w Belek pojawił się na razie tylko Brazylijczyk Arthuro. Napastnik wystąpił w sparingu z Dacią Mioveni, ale klub chciał utrzymać to w tajemnicy i na oficjalnej stronie klubu w składzie znalazło się nazwisko Koena van der Biezena.
- Najtrudniej pozyskać napastnika. Są drodzy i trzeba im płacić najwyższe kontrakty - przekonuje Andrzej Juskowiak, były napastnik reprezentacji Polski, obecnie ekspert. - Zresztą Cracovia nie odstaje od średniej, bo problem dotyczy większości klubów ligi. Na palcach jednej ręki można wymienić te, które mają dwóch dobrych napastników.
W tej chwili w kadrze krakowian jest tylko jeden atakujący, bo na listę transferową wystawiony został Bartłomiej Dudzic. - Van der Biezen bardziej niż z bramek dał się zapamiętać z tego, że pudłuje w idealnych sytuacjach. Potrafi utrzymać się przy piłce, ale to za mało. Po to sprowadza się piłkarzy z zagranicy, by dawali drużynie tyle co Daniel Ljuboja, Artjom Rudniew czy Johan Voskamp - uważa Juskowiak.
W ataku Cracovii mogą występować także Sebastian Szałachowski (przyszedł z ŁKS-u) oraz Saidi Ntibazonkiza. Trener Pasieka widzi ich jednak na skrzydle. - Burundyjczyk jest bardzo groźny, gdy atakuje z drugiej linii i raczej nie poradziłby sobie, grając plecami do bramki. Na szpicy mógłby wykorzystywać szybkość, gdyby dostawał piłki za plecy obrońców, ale do tego trzeba mieć pomocników, którzy potrafiliby prostopadle podać - ocenia ekspert.