W tej historii absurd miesza się z groteską. Chodzi o niedzielny sparing przebywającej na zgrupowaniu w Turcji Cracovii z rumuńską Dacią Mioveni. Zakończył się bezbramkowym remisem i nie warto byłoby do niego wracać, gdyby nie pewien zatajony szczegół.
W składach podanych przez oficjalną stronę krakowskiego klubu nie ma nowych nazwisk. Małe podejrzenia może budzić jedynie zestawienie ataku, bo jako jeden z trzech napastników wpisany jest Hesdey Suart, nominalny lewy obrońca. Jednak w sparingach takie roszady to nic nadzwyczajnego.
Cracovia samo sobie strzeliła w stopę, bo opublikowała zdjęcia ze sparingu na oficjalnym profilu na Facebooku (później usunęła, ale jedno i tak zostało). Czytelnicy portalu kibicowskiego Pasy.tv dostrzegli piłkarza, którego nie potrafili rozpoznać. Na fotografiach wyraźnie widać wysokiego zawodnika z nr 50, a poniżej komentarze zdziwionych kibiców. Na zdjęciach nie ma za to Koena van Der Biezena, podanego w składach na cracovia.pl.
Dlaczego klub chciał ukryć, że w sparingu wystąpił testowany zawodnik? Nie wiadomo. Ale dzięki portalowi rumuńskiej gazety "Adevarul" wiemy kim jest. Cracovia sprawdzała prawie 30-letniego Arthuro. Porównanie zdjęć z facebookowego profilu krakowskiego klubu z innymi znalezionymi w internecie rozwiewa wątpliwości.
To brazylijski napastnik (Cracovii najbardziej potrzebni są zawodnicy właśnie do tej formacji), który przemierzył już pół świata - ostatnio występował w lidze rumuńskiej. Wcześniej grał w Niemczech (jako junior w
Hamburger SV), Hiszpanii (m.in. rezerwy Racingu Santander, Celta Vigo, Sporting
Gijon), Anglii (Middlesbrough FC, ale debiutu w
Premier League nie zaliczył), Rosji (Terek Grozny), Portugalii czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
W środę Cracovia zagra ostatni sparing podczas pobytu w Turcji - z węgierskim Diosgyori VTK.