Na Śląsku przyznają jednak, że do dopięcia zostały tylko formalności. - Musimy spisać ustalenia. Transakcję sfinalizujemy najpóźniej w poniedziałek - przekonuje Krzysztof Maj, dyrektor wykonawczy Górnika.
Niespełna dwa tygodnie temu Marciniak podpisał trzyletnią umowę z Cracovią, ale miała wejść w życie dopiero w lipcu, gdy skończy się jego kontrakt z zabrzanami. Działacze przedostatniego zespołu ekstraklasy rozpoczęli więc negocjacje ze Ślązakami w sprawie wcześniejszego sprowadzenia zawodnika. - Jesteśmy daleko od porozumienia - powtarzano w Zabrzu jeszcze kilka dni temu.
W prasie można było również przeczytać wypowiedzi Artura Jankowskiego, prezesa Górnika, który przekonywał, że jeśli Cracovia nie przedstawi satysfakcjonującej oferty, to latem trafi do niej piłkarz, który najbliższe pół roku spędzi w A-klasowych rezerwach.
Mniej nerwowo do sprawy podchodzili krakowianie. Liczyli, że włodarze śląskiego klubu w końcu się ugną, bo zimą mają ostatnią szansę, by zarobić na transferze. Wiedzieli też, że pieniądze są Górnikowi bardzo potrzebne, gdyż zimą z Zabrza odeszło już sześciu piłkarzy.
Zdaniem śląskich mediów Górnik się zgodził, by Marciniak przeniósł się do Cracovii za 200 tys. zł. - Kwoty, o których czytam w prasie, są tylko dziennikarskimi spekulacjami - zaznacza Szaraniec.
Wczoraj Marciniak zagrał minutę w sparingu Górnika ze Sturmem Graz. Gdy transfer zostanie sfinalizowany, piłkarz nie będzie miał problemów ze stawieniem się na obozie Cracovii, bo drużyna Dariusza Pasieki też trenuje w Turcji, w miejscowości oddalonej zaledwie o 40 km.
W Belek 24-letni obrońca będzie miał szansę, by przekonać szkoleniowca, że jest lepszy od Bojana Puzigacy (nie przeszedł do ukraińskiej Zorii Ługańsk i w czwartek dołączył do drużyny) oraz Hesdeya Suarta (niemal całą rundę jesienną leczył uraz kolana i dopiero od dwóch tygodni ćwiczy z drużyną). Oprócz lewej obrony Marciniak może grać także jako stoper i lewy pomocnik. W ekstraklasie rozegrał 71 meczów i strzelił trzy gole.