- Pierwszy raz znalazłem się w sytuacji, że jestem poza grą -
przyznaje Klich w rozmowie z "Dziennikiem Polskim". - Można mówić, że jestem młody i powinienem grać jak najwięcej, ale z drugiej strony jeszcze wiele występów przede mną. Myślę, że jak na starcie spotkała mnie taka sytuacja, to później będzie już tylko z górki.
W maju Klich debiutował w reprezentacji w towarzyskim meczu z Argentyną (2:1). Niedawno selekcjoner
Franciszek Smuda przyznał, że piłkarz jest w szerokiej kadrze na
Euro 2012. Pomocnik może jednak nie dostać powołania, ze względu na brak regularnych występów. - Nie żałuję wyjazdu do Niemiec. Jest wielu, którzy chcieliby być na moim miejscu - przekonuje Klich. - Trafić do Bundesligi, to nie jest 'hop siup". A Wolfsburg to nie "ogórkowy" klub, tylko taki, który ma ambicje
gry w europejskich pucharach. Fajnie jest uczestniczyć w tym, nawet w takim stopniu, jak ja teraz.
Na razie Klich występował tylko w rezerwach. Po jednym z obozów przygotowawczych trener drugiej drużyny zapowiedział, że będzie nakłaniał Feliksa Magatha, szkoleniowca pierwszej drużyny, do tego, by dał szansę Polakowi. - Wydaje mi się, że mimo wszystko zrobiłem postęp. Na boisku czuję się zdecydowanie lepiej - podkreśla Klich. - U trenera Magatha wszystko może się zmienić z dnia na dzień. Klub chciał w styczniu sprzedać reprezentanta Niemiec Patricka Helmesa, który przez trzy miesiące trenował w rezerwach, a kiedy się to nie udało, znikąd został on przywrócony do pierwszej drużyny. Trudno przewidzieć co się wydarzy. Mogę za chwilę zagrać z Borussią Moenchengladbach, a potem znowu być w rezerwach. Zdarza się, że szkoleniowiec odstawia starszych piłkarzy, bierze chłopaka z drugiej drużyny, który nigdy nie trenował z pierwszą, i daje mu wyjść w pierwszym składzie. Niczego nie można być pewnym.