Na Ukrainie obrońca był testowany przez tydzień - wystąpił w sparingach przeciwko Szachtarowi Karaganda, mistrzowi Kazachstanu i rosyjskiej Wołdze Niżny Nowogród. Zebrał dobre opinie. - Chcemy go pozyskać i mamy wielką nadzieję, że wiosną będzie grał w naszym klubie - stwierdził Jurij Wernydub, trener drużyny, w portalu football.ua.
Dlatego na początku tygodnia Puzigaca - zamiast do Hiszpanii, gdzie trenują podopieczni Dariusza Pasieki - wrócił do Krakowa. Teraz trenuje indywidualnie i czeka na wynik negocjacji. - W piątek koło południa wszystko będzie jasne. Z jednej strony
Kraków to dobre miejsce, mam tu kolegów, ale z drugiej Jeśli warunki kontraktu będą mi odpowiadały, to nie ma problemu. Odejdę - przyznaje Puzigaca.
Cracovia pozbyłaby się go bez żalu, bo przez rok zbierał więcej nieprzychylnych opinii niż pochwał. Trener Jurij Szatałow bez namysłu podpisał kontrakt, ale potem szybko tego pożałował. Choć Cracovia miała problemy z defensywą, to szkoleniowiec wolał cofnąć pomocników, niż korzystać z 27-letniego Bośniaka. Częściej na Puzigacę stawiał trener Dariusz Pasieka, ale dlatego, że na lewej obronie nie miał alternatywy, bo kontuzję leczył Hesdey Suart.
Holender wrócił już do treningów, a wkrótce powinno się wyjaśnić, czy krakowianie pozyskają kolejnego piłkarza na tę pozycję - Adama Marciniaka z Górnika Zabrze. Jeśli kluby nie dojdą do porozumienia, to trafi pod Wawel dopiero latem, kiedy wygaśnie jego umowa.