Przy ul. Kałuży na gwałt poszukiwano wzmocnień, bo po pięciu kolejkach trener Jurij Szatałow miał problemy z zestawieniem osiemnastki na mecze. Cracovia niemal w ostatniej chwili skompletowała kadrę, ale nie wydała wielkich kwot: Kahlon i Hoszek zostali wypożyczeni na rok za ok. 100 tys. euro.
Pod Wawel w końcu dotarł 26-letni Kahlon, który został wypożyczony z Maccabi
Tel Aviv. Negocjacje ciągnęły się od dwóch tygodni, bo strony raz po raz zmieniały warunki. Podczas finalizacji transferu nie obyło się bez problemów, bo Izraelczyk miał problemy z... bagażem na lotnisku w Balicach.
Gdy Kahlon podpisał umowę z Cracovią, pojechał do sklepu po buty i wrócił na wieczorny indywidualny trening, podczas którego biegał i wymieniał piłkę z asystentem trenera Szatałowa. Po zajęciach nie chciał jednak rozmawiać z dziennikarzami. - Nie mam na to zgody klubu ani menedżera Dudu Dahana - argumentował.
Problemy w środku defensywny ma rozwiązać 22-letni Jan Hoszek, który wczoraj także ćwiczył indywidualnie. Czech ostatnio grał w FK Teplice, ale w ekstraklasie debiutował w barwach Slavii Praga. Za swój największy sukces uważa występy na mistrzostwach świata do lat 20 w Egipcie i mistrzostwach Europy do lat 21 w Danii.
Przed rokiem mówił czeskim dziennikarzom, że ma oferty z Izraela oraz Turcji i chciałby spróbować sił za granicą. - Dla mnie wypożyczenie do Cracovii to krok do przodu. Liga polska jest lepsza od czeskiej i chciałbym dostać szansę. Mój piłkarski wzór? To raczej nie jest Tomasz Repka, bo on jest związany ze Spartą - uśmiechał się wczoraj Hoszek, który zagra z numerem 24.