Melikson grający w ataku to była jedna z największych tajemnic trenera Kazimierza Moskala, którą chciał skryć przed kibicami i dziennikarzami podczas sobotniego sparingu z Sandecją. Izraelczyk był napastnikiem w pierwszej połowie i bardzo szybko zdobył bramkę.
Może wygryźć przyjaciela Tajemnicy z nowej roli Meliksona nie robią piłkarze. - Maor to ofensywny zawodnik i na pewno w ataku by sobie poradził. Zresztą w ofensywnie może grać na każdej pozycji - nieważne, czy kilka metrów bliżej, czy dalej od bramki - podkreśla David Biton, napastnik mistrzów Polski.
Melikson nawet jako pomocnik był najskuteczniejszym zawodnikiem mistrzów Polski w sparingach. Strzelił trzy bramki (ze szwedzkim Helsingborgiem, duńskim Odense i Sandecją), podczas gdy Biton jedną, a Genkow żadnej. 28-letni zawodnik zdobywał gole, mimo że na początku przygotowań musiał gonić resztę zespołu, bo jesienią przez dwa miesiące leczył kontuzję.
- Ale teraz czuję się już dobrze. Liczę, że forma też jest wysoka. Zmiana pozycji? Nie zastanawiam się nad tym, czekam na decyzję trenera. Wykonam każde jego polecenie - zapewnia Melikson.
Wiele wskazuje na to, że Izraelczyk ze Standardem zacznie raczej jako pomocnik. W meczu przeciwko wicemistrzom Belgii może się jednak przydać jego szybkość, bo Standard często próbuje łapać rywali na spalone. Przy dynamicznym Meliksonie byłoby to zdecydowanie trudniejsze niż przy Bitonie czy Genkowie.
Nowa pozycja Izraelczyka wynika też z dobrej formy Łukasza Garguły, który już przypomniał sobie, jak kilka lat temu posyłał prostopadłe podania, i może zamiast Meliksona prowadzić grę mistrzów Polski.
- Naprawdę nie ma dla mnie różnicy, gdzie wystąpię. Zresztą już kilka razy w Izraelu grałem jako napastnik i nie zrobiło mi to większej różnicy. W piłkę zawsze gra się tak samo - podkreśla Melikson.
Biton: - Czy będę zawiedziony, jak przyjaciel wygryzie mnie z ataku? Nie patrzę na to w taki sposób. Wiem jednak, że na pewno Maor poradziłby sobie na tej pozycji. Jesienią nam go brakowało, ale teraz liczę, że da nam pozytywny impuls.
Jeszcze jedna nowość w ofensywie Melikson w ataku może nie być jedynym zaskoczeniem dla Standardu. Trener Moskal ostatnio sporo eksperymentuje w ofensywie, więc z Sandecją zdecydował się sprawdzić wariant gry z dwoma napastnikami. Biton i Genkow wystąpili obok siebie pierwszy raz, ale jest mało prawdopodobne, by w takim zestawieniu Wisła wyszła na czwartkowy mecz.
Krakowianie w ostatnich latach rzadko grali dwoma napastnikami.
Maciej Skorża stawiał z przodu na Pawła Brożka, a za nim był Rafał Boguski, Henryk Kasperczak czasem decydował się na Pawła Brożka i Macieja Żurawskiego, a Robert Maaskant wybierał między Genkowem i Bitonem. - To było coś nowego, bo wcześniej nie zaliczyliśmy wspólnie żadnego meczu. Choć w poprzednich klubach zdarzało mi się grać w dwójkę w ataku... Jak będzie teraz, okaże się w czwartek - podkreśla Biton.
Wicemistrzowie Belgii do Krakowa przylatują dziś po południu, a o godz. 18.30 zapoznają się z murawą stadionu. Mistrzowie Polski na ostatni trening zdecydowali się wcześniej (godz. 11).
Mecz Wisła - Standard o godz. 21.05. Transmisja w Polsacie Sport i TV4. Bilety można kupować w Strefie Kibica (w trybunie na rogu ul. Reymonta i Reymana) w godz. 11-20.