Wisła z Legią 11 lutego mają zagrać na Stadionie Narodowym o Superpuchar Polski. Ciągle nie wiadomo, czy mecz się odbędzie, bo władze Warszawy jeszcze nie wydały zgody na jego rozegranie.
Obie drużyny w przyszłym tygodniu będą walczyć o awans do 1/8 finału Ligi Europy. Z kolei w ekstraklasie Legia jest w lepszej sytuacji - ma sześć punktów przewagi nad Wisłą. - O tym, który zespół będzie wyżej na koniec sezonu, nie zadecyduje bezpośrednie starcie, ale splot wielu okoliczności. Istotne będzie to, który zespół lepiej zacznie rundę, będzie lepiej do niej przygotowany -
twierdzi Bednarz.
Były dyrektor sportowy ocenia też polityki transferowe obu drużyn. Legia zaczęła stawiać na polską młodzież, a o sile Wisły ciągle stanowią obcokrajowcy, często w zaawansowanym wieku. - "Odnarodowienie" drużyny czasem nie jest dobrym pomysłem. Kibic musi być na to przygotowany. Jeżeli od lat w Mediolanie drużyny montuje się z najlepszych piłkarzy na świecie, to obecność jednego czy dwóch Włochów w Interze czy Milanie jest do zaakceptowania. Mam wrażenie, że w naszych warunkach takie totalne pozbawienie drużyny elementów lokalnych okazało się nie do końca dobrym rozwiązaniem - przekonuje Bednarz.
W Wiśle pracował od czerwca 2007 do września 2009. Wówczas nie udało się zbudować pod Wawelem prężnej akademii piłkarskiej. - Czy żałuję? Z punktu widzenia kogoś, kto dobrze życzy Wiśle, to na pewno tak. Powiedzieć jest jednak o wiele łatwiej, a zrobić trudniej - kończy Bednarz.
Więcej w "Dzienniku Polskim"