Mecz miał odbyć się tydzień przed startem sezonu. Władze spółki Ekstraklasa SA zdecydowały jednak o przełożeniu pojedynku na luty, a decyzję tłumaczyły brakiem odpowiedniego stadionu, który uświetniłby spotkanie. Po zadymach na finałowym meczu Pucharu działacze obawiali się także, że na innym obiekcie nie udałoby się odpowiednio zabezpieczyć imprezy. - Ale nie rozumiem dlaczego teraz nie można rozegrać meczu na innym stadionie. Przecież mamy tyle nowych aren, wybudowanych na
Euro 2012. To wstyd, że w tej sytuacji nie dojdzie do spotkania - podkreśla Gilewicz.
Na rozegranie spotkania zgody nie wyraziły władze stolicy. Ekstraklasa SA zamierza jednak odwołać się od decyzji. - Działaczom spółki brakuje argumentów. Czy ten mecz można rozegrać tylko na Stadionie Narodowym? To przerzucanie odpowiedzialności na zewnątrz - przekonuje Gilewicz.
Spotkanie o Superpuchar miało być dla Wisły i Legii ostatnim sprawdzianem przed meczami Ligi Europy ze Standardem Liege i Sportingiem
Lizbona. - W Polsce rozgrywamy bardzo mało meczów, a teraz piłkarzom zabiera się kolejny. Dochodzi do sytuacji, że zawodnicy mają zimą ponad dwa miesiące bez gry. Wiosną czeka ich 13 spotkań w
T-Mobile Ekstraklasie i znowu będą mieli przerwę - mówi Gilewicz. - Parę lat temu zlikwidowano Puchar Ligi, który też był problemem, bo nie cieszył się duzym zainteresowaniem. Ale dla drużyn były to ważne spotkania, bo toczyły się o jakąś stawkę. Sparingi nie zastąpią meczowego ogrania.