Sport.pl

Wisła Kraków może grać na dwóch napastników

Rozmawiała Katarzyna Bobińska
03.02.2012 , aktualizacja: 03.02.2012 10:51
A A A Drukuj
Wisła Kraków - Widzew 1:0. Radość po golu Cwetana Genkowa Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta Wisła Kraków - Widzew 1:0. Radość po golu Cwetana Genkowa
- Jeśli nie przyjdą do nas nowi piłkarze, to trudno. Nie ma co robić z tego problemu - uważa Cwetan Genkow, zawodnik krakowian.
Katarzyna Bobińska: Po wygranej z Twente i nieprawdopodobnym awansie do 1/16 finału Ligi Europy odczuł pan większe zainteresowanie ze strony bułgarskich mediów?

- Cwetan Genkow, napastnik Wisły: Niespecjalnie, szaleństwa nie było. Zaraz po ostatnim treningu w Krakowie wyjechałem do Bułgarii, zaszyłem się w domu i odpoczywałem. Starałem się nie udzielać wywiadów. Z awansu cieszyłem się razem z rodziną, a nie w mediach.

Bułgarscy dziennikarze śledzą pana grę w polskiej lidze?

- Tak, bardzo często dzwonią i wypytują o mecze. Kiedy tylko mogę, staram się im pomagać i cierpliwie udzielam wywiadów.

W bułgarskich gazetach pojawiły się informacje, że interesował się panem Lewski Sofia. Dotarły do pana informacje na temat ewentualnego transferu?

- Ze mną nikt się nie kontaktował, z nikim z klubu o tym nie rozmawiałem. Faktycznie, słyszałem jakieś pogłoski, że Lewski był mną zainteresowany, ale nikt z Bułgarii ich oficjalnie nie potwierdził. Poza tym, w ogóle się nad tym nie zastanawiałem, koncentrowałem się na treningach. Mój kontrakt z Wisłą jest ważny jeszcze przez dwa i pół roku i nie myślę o zmianie klubu.

W rundzie jesiennej nie miał pan pewnego miejsca w pierwszym składzie. Grał pan na zmianę z Dawidem Bitonem.

- Na początku sezonu doznałem kontuzji i przez dwa miesiące nie mogłem normalnie trenować. Teraz jestem zdrowy i od pierwszego meczu będę do dyspozycji trenera. Moje szanse na grę w podstawowym składzie zdecydowanie wzrastają.

Liczy pan, że wiosną będzie podstawowym napastnikiem?

- Chciałbym, ale to zależy od trenera. Możliwe, że szkoleniowiec zdecyduje się na grę dwoma napastnikami i znajdzie się miejsce dla nas obu. Jestem gotowy grać zarówno sam w ataku, jak i obok Dawida. Wiem, że jesienią nie wychodziłem często w podstawowym składzie, ale teraz jestem w pełni gotowy do gry i staram się to udowadniać na każdym treningu.

W drużynie nie ma żadnych wzmocnień. Obecny skład wystarczy, żeby zdobyć mistrzostwo?

- Problem transferów w ogóle mnie nie interesuje. Wszyscy o to pytają, a przecież to nie jest nasza, piłkarzy, sprawa. Od tego są trener, dyrektor sportowy, prezes. Koncentruję się tylko na treningach i przygotowaniu formy, żeby wiosną grać jak najlepiej. Jeśli nie przyjdą nowi piłkarze, to trudno. Nie ma co robić z tego problemu. W drużynie jest wielu naprawdę dobrych graczy, którzy w zeszłym roku zdobyli mistrzostwo Polski.

W tym roku o tytuł będzie jednak o wiele trudniej. Po rundzie jesiennej zajmujecie dopiero szóste miejsce i do pierwszego Śląska Wrocław tracicie aż 10 punktów.

- Będzie ciężko, ale nie przekreślałbym naszych szans. Dystans do Śląska szybko może się zmniejszyć, jeśli oczywiście staniemy na wysokości zadania. Kluczem do sukcesu będzie traktowanie każdego meczu tak samo. Nie ważne, czy będziemy grali ze Standardem Liege w Lidze Europy, czy z teoretycznie słabszą drużyną z polskiej ekstraklasy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się