Piotr Jawor: Belgia żyje meczem Standardu z Wisłą? Aleksander Kłak, srebrny medalista z Barcelony i trener bramkarzy juniorów Antwerpii: - Belgia może nie, ale tamten region na pewno. W Liege nastroje są jednak kiepskie, bo kilka dni temu zmarł trener przygotowania fizycznego Standardu i mają żałobę. Są przygnębieni.
Ale o meczu pewnie też wspominają. - Trochę się boją Wisły. Wiedzą, że 1:1 z Krakowa to nie jest komfortowy wynik. Do tego są w dołku, w niedzielę przegrali w lidze z kretesem [na wyjeździe 2:4 z Zulte Waregem, 13. zespołem ekstraklasy]. W tym spotkaniu potwierdzili, że ich słabym punktem są stałe fragmenty gry. Zresztą po rzucie wolnym stracili też bramkę w
Krakowie. Po pierwszym mecz z Wisłą trener Standardu nie był zadowolony i ostro skrytykował swoich graczy za nie wykorzystanie przewagi jednego zawodnika.
Jak powinna zagrać Wisła w Liege? - Na pewno nie powinna się bać, bo nie ma czego. Zresztą czytam, że nastroje w krakowskim zespole są bojowe. I bardzo dobrze! Wisła musi jednak uważać, by się nie odkryć, bo zawodnicy z Liege są naprawdę szybcy. Kontraatak to ich mocna broń. W poprzednim sezonie moja Antwerpia grała ze Standardem, prowadziliśmy 1:0, ale wykorzystali nasze błędy. Cały czas tylko na nie czyhali. U siebie Standard daje swobodę obrońcom i pomocnikom rywali, a później szybko wyłuskuje piłkę i wykorzystują szybkich napastników.
Nie wiadomo, czy w Standardzie zagra podstawowy bramkarz Sinan Bolat. To byłoby duże osłabienie? - To ważny punkt zespołu, reprezentant Turcji. Co prawda też zdarzają się mu błędy przy dośrodkowaniach, ale jest niezły. Z kolei jego zmiennika nie znam [22-letni Belg Sammy Bossut], ale na pewno nie jest doświadczonym graczem.
Gdyby Pan miał iść do bukmachera, to na kogo by Pan postawił? - Wisła na pewno nie jest na straconej pozycji. Szanse są równe.