W kadrze Izraela na mecz z Ukrainą znalazł się również m.in. Rami Gershon ze Standardu Liege, z którym Wisła walczy o awans do 1/8 finału Ligi Europy. Nie ma w niej Davida Bitona, innego piłkarza Wisły.
Z kolei Melikson do niedawna rozważał występy w reprezentacji Polski (jego matka urodziła się pod Legnicą), ale w końcu porzucił ten pomysł. Historia ciągnęła się jednak przez kilka miesięcy. Meliksona najpierw interesowała tylko reprezentacja Izraela, ale później zdecydował się na Polskę. Wtedy w jego kraju rozpętała się burza. W internecie część kibiców nazywała go zdrajcą i przestrzegała przed powrotem do kraju. Szał był tak powszechny, że ogarnął także dziennikarza "Izrael Hajom", który napisał m.in., że "Melikson chce reprezentować kraj, w którym przed 70 laty większość obywateli dokonała mordu na jego dziadku i babci".
Na początku stycznia Melikson spotkał się z Elim Guttmanem, nowym selekcjonerem repreznetacji Izraela. - Zapewnił mnie, że chce reprezentować ojczyznę i nie mam wątpliwości, że jest na to gotowy. To dobry zawodnik i widzę go w moim zespole - powiedział Guttman w izraelskich mediach.
A w Izraelu dyskusja na temat Meliksona ucichła. - Jak przyjmą go kibice? Gwizdów czy wrogich okrzyków raczej nie będzie. Sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby zdecydował się na Polskę. Wówczas na izraelskich boiskach byłby wrogiem - mówił portalowi krakow.sport.pl Jacob Żelazo, izraelski dziennikarz "Maariv".