Informacja kończy operę mydlaną, której kolejne odcinki fani Standardu mogli w ostatnich tygodniach śledzić niemal codziennie. W belgijskich mediach co rusz pojawiały się wiadomości o tym gdzie piłkarz będzie grał w rundzie wiosennej. Atmosferę podgrzewali też działacze rywala Wisły, który najpierw deklarowali, że urodzony w Burundi napastnik nie jest na sprzedaż, by kilka dni później stwierdzić, że klub jest otwarty na propozycje.
Tchite od połowy grudnia leczy kontuzję. Belgijskie tabloidy pisały, że celowo odwleka powrót na boisko, bo chce wymóc na włodarzach zgodę na transfer do Al-Shabab, klubu ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. - Ostatnio pisało się o mnie głównie z złym kontekście - mówi Tchite na łamach Les Sports. - Ci, którzy mnie znają, wiedzą jednak, że nie jestem oszustem, tylko profesjonalistą. Szanuję swojego pracodawcę i chcę odejść w elegancki sposób. Miałem wrócić na boisko tydzień temu, ale na ostatnim treningu przed meczem z Westerlo (0:0) poczułem ból. Nie chciałem ryzykować i zbyt wcześnie wracać do
gry.
W poniedziałek piłkarz ma wznowić treningi. Powinien być gotowy na spotkania z Wisłą, które odbędą się 16 i 23 lutego.