Sport.pl

Największa niesprawiedliwość skoków narciarskich? FIS może wprowadzić zmiany w ocenach za styl!

Jak udało nam się ustalić FIS coraz poważniej myśli nad wprowadzeniem zmian w ocenach za styl. Dostrzeżono, że zawodnicy skaczący bliżej, ale z mocnym wiatrem w plecy są dodatkowo karani słabszymi ocenami za styl, bo sędziowie premiują tych, którzy latają najdalej i to niezależnie od warunków. Dokładnie taka sytuacja zdarzyła się w Innsbrucku z udziałem Dawida Kubackiego i Mariusa Lindvika. W niedzielę czekają nas treningi i kwalifikacje w Bischofshofen. Transmisja w Eurosporcie od godziny 16.30. Relacja w Sport.pl od godziny 15.

Kibice widzą to od dawna, a trenerzy i skoczkowie problem zgłaszali już w 2010 roku, gdy wprowadzano system rekompensat za warunki atmosferyczne. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że sędziowie w skokach narciarskich styl oceniają przez pryzmat odległości osiągniętej przez zawodnika. Im dalej poleciał dany skoczek, tym większe ma szansę na świetne oceny. Okazuje się jednak, że sędziowie w swoich kabinach nie mają podglądu na warunki atmosferyczne, dlatego oceniają skoki tylko przez pryzmat tego, co widzą na skoczni, a to może być bardzo mylące. I mylące było też w Innsbrucku.

FIS wprowadzi zmiany w ocenach za styl?

Niedzielny konkurs w Innsbrucku był najlepszym przykładem na tzw. podwójne karanie. W drugiej serii Kubacki i Lindvik trafili na zdecydowanie najgorsze warunki dla całej czołówki. System rekompensat dodał im 7,3 pkt, a do objęcia prowadzenia Kubacki potrzebował tylko 120,5 metra. Tyle też osiągnął.

Mimo dobrego telemarku Polak mógł liczyć na przeciętne noty - 18.0, 18.0, 18.0, 18.0 i 17.5 (w sumie liczyło się 3x18 pkt, czyli 54 pkt za styl). Tyle samo dostał też Lindvik za 120,5 metra. Warto jednak zauważyć, że zarówno Daniel Andre Tande, jak i Stefan Kraft czy Stephan Leyhe skakali przy dużo bardziej sprzyjającym wietrze i polecieli kolejno 131, 127,5 i 125 metrów, a od sędziów dostali już 55,5 pkt za styl! Analogicznie było w pierwszej serii, gdy na odległości i stylu zyskiwali Kubacki z Lindvikiem. 

- Gdy FIS wprowadzał przeliczniki, to zawodnicy i trenerzy od razu to zauważyli. Zdecydowanie lepiej jest skoczyć z dobrymi warunkami, bo wtedy zyska się nad rywalami dwa-trzy punkty za styl. Pamiętam, że na samym początku było zalecenie, żeby sędziowie nie punktowali odległości, tylko sam styl. Pokazywano wtedy prosty przykład. Noriaki Kasai skoczył około 100 metrów, ale zrobił to w idealnym stylu. Był nienaganny lot i idealne lądowanie. Co stoi na przeszkodzie, żeby dostał notę 19 lub 19,5? Sędziowie stwierdzili, że tak nie może być, bo ten lot nie robi wrażenia. Myślę, że to by była pozytywna zmiana, to w końcu są noty za styl, a nie za odległość. Wiemy jednak, że jeśli jakiś zawodnik skoczy 140 metrów, ale będzie miał zachwiane lądowanie to z reguły i tak dostanie - tłumaczy nam Maciej Kot

Furtką dla sędziów jest zawarte w przepisach sformułowanie o tzw. aerodynamicznej pozycji w locie, która pozwala na bardzo dalekie skoki. A według niej im bardziej aerodynamiczna sylwetka, tym dłuższy lot. I to właśnie ten nieostry przepis jest przyczyną ocenienia skoków przez pryzmat odległości. Nieostry, bo choć czasem zdarza się, że np. Robert Johansson przekracza HS mimo rąk, które chaotycznie pracują mu w czasie lotu, to odległość i tak oznacza, że osiągnął odpowiednią pozycję aerodynamiczną, bo faktycznie poleciał daleko. Ale przy jego notach pojawiają się oceny po 19 czy nawet 19,5 pkt.

Podwójne karanie przy słabych warunkach

Skokowa matematyka jest bardzo prosta. Na przykładowej skoczni K-125 zawodnik skaczący 135 przy 1 m/s w plecy dostaje 78 punktów za odległość + ok. 12 pkt rekompensaty za wiatr (w zależności od skoczni), co równa się przykładowym 90 pkt. Ten zawodnik ma jednak mniejsze szanse na noty po 19 czy 19,5 pkt niż skoczek, który poleciał 141 metrów przy zerowym wietrze, czyli w dużo łatwiejszych warunkach. Taki skoczek dostaje wówczas 88,8 pkt za odległość i zero za wiatr. W sumie ma mniej punktów niż ten, który skoczył w trudnych warunkach, ale przy niezłym lądowaniu pomogą mu sędziowie, którzy przyznają średnio 1,5/3 pkt lepszą notę za styl, mimo że tak naprawdę wzięto pod uwagę odległość osiągniętą dzięki warunkom atmosferycznym. 

- To jest często dyskutowane na seminariach w FIS-ie. To problem, bo sędzia nie widzi wiatru, nie jest też informowany o zmianie belki. Sędziowie często biorą pod uwagę dynamikę skoku. Jeśli jest długi lot, to skoczek leci w powietrzu prawię o sekundę dłużej. Skok krótszy jest bardziej "żyłowany". Wydaje się, że potrzeba by dużej burzy mózgu i szkoleń dla sędziów. Niestety, nawet piękny skok na 130 metrów nigdy nie dostanie dwudziestki - mówi Sport.pl Ryszard Guńka, polski sędzia międzynarodowy.

Trudno jednak jest się z tym zgodzić. W przepisach faktycznie wzięto pod uwagę "pozycję aerodynamiczną", która pozwala dalej lecieć, ale wydaje się, że wiatr też powinien być brany pod uwagę. Bo jeśli zawodnikowi wiał "huragan w plecy", to dlaczego trzeba go podwójnie karać - także ocenami za styl, choć przecież nie mógł nic więcej zrobić.

Niestety, Kubacki czy Lindvik w tej sytuacji nie mieli szans na lepsze noty, bo polecieli za krótko, a sędziowie nie mogli wziąć pod uwagę wiatru, bo po prostu nie mają na niego poglądu! I choć rekompensata punktowa dołożyła obu zawodnikom po około cztery metry, to i tak dla sędziów skoczyli po prostu krócej, więc noty też były odpowiednio słabsze.

Wiosną wielka zmiana w skokach narciarskich

Według naszych informacji FIS coraz poważniej zastanawia się nad wprowadzeniem ewentualnych zmian i bardzo możliwe, że pierwsze decyzję będą zapadać na wiosnę, gdy we władzach skoków narciarskich dojdzie do wymiany pokoleniowej. Nowym dyrektorem skoków zostanie Włoch Sandro Pertile i zastąpi na tym stanowisku Waltera Hofera. Ze skoków odejdzie także Sepp Gratzer, który jest odpowiedzialny za sprawdzanie sprzętu. W Innsbrucku usłyszeliśmy, że wiosną FIS czeka naprawdę wytężona praca, a cały czas dyskutowane są także pomysły zmian.  - Nic na ten temat jeszcze nie słyszałem, ale to prawda, że lepiej skoczyć dalej z ujemnymi punktami za wiatr, bo sędziowie bardziej przychylnie patrzą na styl - dodał Adam Małysz.

Wydaje się, że prostym rozwiązaniem byłoby ustawienie monitorów Swiss Timing w kabinach sędziowskich, by każdy bez problemu widział, w jakich warunkach skaczą zawodnicy, a jeśli system rekompensat faktycznie doda lub odejmie określoną liczbę punktów, sędziowie mogą sobie to przełożyć na realne metry i wtedy dokonać realnej oceny skoku. Inną opcją są jaśniej określone reguły oceniania i dokładniejsze rozliczanie sędziów z wystawianych ocen, bo te czasem naprawdę bywają kuriozalne. 

Więcej o:
Komentarze (93)
Największa niesprawiedliwość skoków narciarskich? FIS może wprowadzić zmiany w ocenach za styl!
Zaloguj się
  • dawnyprezes

    Oceniono 11 razy 11

    Nie warunki na skoczni, a ocena skoczków mniej znanych lub niżej w klasyfikacji, jest problemem !. Ci dostają "z urzędu" niższe oceny choćby skoczyli perfekcyjnie lub trochę bliżej. Taki X z Austrii lub Niemiec, za gorszy styl 18,5 pkt., a Y z Kazachstanu za perfekcję 15,0 pkt. Sędziowie są od stylu, a nie za całokształt !!!!!!!!!!!!!!!!!.

  • g106

    Oceniono 20 razy 8

    Rozśmieszają mnie ci duzi chłopcy. A nie wystarczyłoby po prostu znieść ocen za styl? Przecież jeśli ktoś źle się odbił albo źle leciał to nie skoczy daleko. Skoki to nie gimnastyka czy łyżwiarstwo figurowe, gdzie liczy się wartość arystyczna. Oceny za styl w skokach narciarskich to jedna z największych niesprawiedliwości dziejowych w sporcie.

  • ml2403

    Oceniono 5 razy 5

    Oceny za styl są po to by dać robotę sędziom. Jeżeli to ma być ocena za styl to za styl, a nie za odległość czyli jak ktoś skoczył 30 m bliżej to tez powinien teoretycznie mieć możliwość uzyskania 20 pkt. Jeżeli sport ma być popularny to musi być tak, by ludzie łatwo mogli sami go ocenić. Dlatego piłka nożna jest popularna bo zasady są proste. Jeżeli skoki mają być popularne to też zasady muszą być proste. Jeżeli już styl ma się oceniać to na chłopski rozum powinno się jedynie oceniać lądowanie i ewentualne podparcie lub upadek i można to też jednoznacznie opisać. Cała reszta czyli aerodynamiczna sylwetka i inne dyrdymał;y wpływa na długość skoku więc nie powinna być brana pod uwagę. FIS powinna natomiast cała energię wykorzystać na precyzyjne określenie przeliczników, bo tu jest główna niesprawiedliwość skoków i każdy skoczek mówi to samo. Niech mi odejmują ile wlezie byle bym miał wiatr pod narty, czyli wiedzą, że przelicznik przy wietrze z tyłu i tak ich oszuka.

  • silvermane

    Oceniono 18 razy 4

    A czy nie o to chodzi w skokach, żeby wygrywali ci co skaczą najdalej?

  • szats69

    Oceniono 5 razy 3

    Można się zgodzić, że skok dłuższy jest "piękniejszy". Problem w tym, na ile w duchu sportu jest premiowanie zawodników, którzy mieli szczęście, a nie umiejętności?

    Także albo w notach w ogóle zrezygnować z oceny odległości albo niech sędziowie przeliczają złe warunki na potencjalne dodatkowe metry. Na pewno tak jak jest pozostać nie może.

  • obserwator_86

    Oceniono 4 razy 2

    Dochodzi jeszcze inny absurd. Załóżmy, że dobry zawodnik pokroju powiedzmy Krafta odpuszcza część sezonu i zaczyna w styczniu. W generalce jest gdzieś daleko, więc skacze w pierwszej serii jako np. piąty. Z belki 10tej osiąga 140m, co jest odległością o 5m ponad HS danej skoczni. Noty 3x19, wiatr powiedzmy zerowy. Potem przychodzi czołówka - belka obniżona do 8mej, lekki wiatr w plecy (powiedzmy 5pkt rekompensaty). Skoki typu 131m sprawiają, że są przed Kraftem.

    Pytanie więc - co musiałby oby Kraft zrobić, aby mieć szansę wygrać ? Czasem matematyka pokazuje, że nawet idealnie wylądowany skok poza rekord skoczni nic by nie dał. W takich momentach jasno stwierdzam, że organizatorzy/sędziowie odebrali owemu Kraftowi możliwość zwycięstwa.

    Proceder z obniżaniem belki dla najlepszych jest absurdalny - krótkie skoki są bezpieczne jeśli nie spada się na bulę. A bulę wszyscy, nawet najsłabsi przelecą. Belka powinna być ustawiona tak, aby najlepsi dolatywali do okolic HS / lekko poza HS, zaś reszta niech skacze tak, jak potrafi. Idiotyczny pomysł, aby przeciętniacy osiągali takie same odległości jak będący w topowej formie zawodnicy, to obraza dla tego sportu.

  • public_enemy

    Oceniono 2 razy 2

    To jest wku*wiające od dawna dwa takie same stylowo skoki i różne oceny. Odejmijcie po prostu punkt za każde 10m poniżej punktu K, ale jak mam piekny skok na 126 to tez chciałbym zobaczyć dziewiętnastki. Jedyny argument to taki że wylądować ładnie na rekord skoczni a na punkcie K to jednak różnica po krzywizna i siła są inne.

  • potp

    Oceniono 1 raz 1

    Sędziowie oceniając skok powinni widzieć tylko sylwetkę w locie i lądowanie, nie powinni wiedzieć kto skacze, ani jaką uzyskał odległość (tzn nie powinni widzieć, ani zielonej linii, ani linii K, czy rozmiaru skoczni).

  • dukeofmar

    Oceniono 3 razy 1

    Największą niesprawiedliwością w skokach jest wyścig technologiczny (kombinezony, wiązania), żeby było sprawiedliwie wszyscy powinni przywdziewać jednakowe (tzn. różniące się tylko rozmiarem) FIS-owskie uniformy (ewentualnie skakać nago) i zakładać takie same narty. Wtedy liczyłyby się tylko umiejętności.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX