Sport.pl

Parodia skoków w Niżnym Tagile. Skoczek dostał dodatkowe punkty za wiatr pod narty!

Najpierw dostał dużo bonusowych punktów, choć miał wiatr pod narty. Później spadł na 113. metr, a i tak utrzymał się na podium. Ryoyu Kobayashi, obrońca Pucharu Świata, uzyskał swój najlepszy wynik w nowym sezonie, zajmując trzecie miejsce w niedzielnym konkursie w Niżnym Tagile. Na loterii wietrznej jeszcze więcej wygrali pierwszy Stefan Kraft i drugi Kilian Peier. Polacy przepadli, najlepszy z nich, Kamil Stoch, był 15.

Stoch 15., Jakub Wolny 16, Dawid Kubacki 17., Maciej Kot 24., Stefan Hula 25. - Polacy znów zapunktowali nie tak, jak się tego po nich spodziewamy i jak oni sami się spodziewają. I znów - to już tradycja rozpędzającego się sezonu 2019/2020 - byli jednymi z wielu niezadowolonych. Z wyników, bo o swoich skokach Stoch i Kubacki znów mówili "dobre, a na metry nie miałem wielkiego wpływu"

Schlierenzauer i jego gest

Gregor Schlierenzauer był w sobotę w Niżnym Tagile czwarty. Pierwszy raz od pięciu lat mógł wskoczyć na podium. W niedzielę legendarny Austriak ironicznie podnosił w górę kciuk w kierunku jury.

Na loterii wietrznej Schlierenzauer wylosował złe warunki. Startował z numerem 54 i to nie był dobry numer.

Co liczą przeliczniki?

Wygrywającym był numer 56. Stefan Kraft z nim na plecach poleciał na 140. metr. Skorzystał z wichury pod narty. Nieważne, że odjęto mu 14,6 pkt - i tak był szczęśliwy. Chociaż nieprawda - ważne. Bo Ryoyu Kobayashi też miał mocne podmuchy pod narty, a jemu system jeszcze punktów dodał. Coraz mniej pomagające w kapryśnych warunkach przeliczniki ewidentnie zwariowały. To, co w założeniu ma dodawać punkty za trudny wiatr i odejmować za wiatr pomocny tym razem wypluło liczbę 7,7 poprzedzoną plusem. I tyle punktów dodano Japończykowi, któremu aura naprawdę pomogła polecieć na 133,5 m.

Ktoś powie, że w drugiej serii sprawiedliwości stało się zadość, bo w rundzie finałowej Kraftowi znów warunki sprzyjały, a Kobayashiemu już naprawdę nie. W efekcie Austriak pewnie wygrał, a Japończyk "tylko" utrzymał się na podium, spadając na trzecie miejsce. Ale o niedzieli w Niżnym Tagile nie da się pisać stwierdzając, że coś było naprawdę sprawiedliwe.

Peier: huragan, Leyhe: wiatr, Żyła: cisza

Wróćmy na moment do Schlierenzauera - był bezradny, zajął 44. miejsce. A co więcej mógł zdziałać niż zdziałał Piotr Żyła? Z numerem 39 wystartował Kilian Peier. Z huraganem pod narty (-17,5 pkt) doleciał do 138. metra. W reakcji na skok Szwajcara jury zdecydowało się skrócić rozbieg i następni skoczkowie ruszali z belki numer cztery, a nie pięć. Stephan Leyhe, numer 40, miał jeszcze wiatr za który odjęto mu 12,2 pkt. Żyła, numer 41, miał podmuchy dwa razy słabsze (-6,1 pkt). Niemiec uzyskał 121,5 m, był po pierwszej serii 23. Polak spadł na 112. metr (tak, znów - jak w drugiej serii sobotniego konkursu - odbił się za wcześnie, dodatkowo utrudniając sobie zadanie) i przepadł, skończył konkurs na 35. miejscu.

Markeng lepszy od Forfanga?

Popatrzmy dalej. Na numery 44 i 45.

Markeng pierwszą serię skończył na czwartym miejscu. Forfang był po pierwszej rundzie 22 (konkurs skończyli odpowiednio na piątym i 14. miejscu). Bardziej znany z Norwegów jest w formie. I w piątek, i w niedzielę wygrywał w Niżnym Tagile kwalifikacje.

Trudno oglądać takie skoki

W tym Niżnym Tagile miało być inaczej niż było w Wiśle i Kuusamo.

Organizatorzy zapewniali nas, że warunki będą sprawiedliwe. Było fatalnie.

Jaki jest sens rozgrywania konkursów w takich warunkach? Po co organizować je na siłę? Była kiedyś taka zima, że przez pogodę nie skakano praktycznie aż do Turnieju Czterech Skoczni. Działo się tak w niezapomnianym dla nas za sprawą Adama Małysza sezonie 2000/2001. Tak, to było dawno temu. Wtedy skoki wyglądały zupełnie inaczej. Może szkoda, że obecne od tamtych różnią się aż tak bardzo.

Więcej o:
Komentarze (80)
Parodia skoków w Niżnym Tagile. Skoczek dostał dodatkowe punkty za wiatr pod narty!
Zaloguj się
  • varranzcomodo242

    Oceniono 21 razy 9

    Parodia jest zawsze jak nasi wypadają słabo. Kiedy Kubacki zdobył mistrzostwo atakując z 27 pozycji to już parodia nie była. Raczej jesteśmy teraz bez formy.

  • goetterdaemmerung_2015

    Oceniono 12 razy 8

    Dyscyplina niszowa, poważnie traktowana w 6 krajach na świecie, w kilku dalszych jako ciekawostka. Uprawiana przez garstkę zapaleńców. W Polsce kultowa jeszcze bardziej niż eurowizja dla dzieci. Dla mnie zawsze w zimie absolutny mus.

    A jednak coroczne gmeranie w przepisach jest coraz bardziej ryzykowne. Bo przy takiej loteryjności i nieprzewidywalności ludzie przestają rozumieć i dostrzegać sportowa rywalizację. Powoli nie da się tego oglądać - nie wiadomo czy skok dobry czy zły , dopóki nie pokażą się nie wiadomo skąd cyferki. Ponieważ wszystko dzieje się w komputerze, trudno jest zrozumieć sens rywalizacji. A jakby tego było mało, to nasi skaczą bardzo słabo w tych swoich super-małyszo-butach. I zamiast lepiej, jest coraz słabiej.

  • witus313

    Oceniono 9 razy 7

    Gdyby nie te przeliczniki to z 30 konkursów w sezonie byłoby 15. Takie czasy że prawa telewizyjne mają o wiele większy priorytet niż przeprowadzenie sprawiedliwego konkursu. Im więcej przeprowadzonych konkursów tym większa kasa

  • spectator_zm

    Oceniono 17 razy 5

    Przestańcie biadolić! Ile jeszcze będziecie zrzucali winę słabych skoków naszych zawodników na wiatr? Zawsze komuś wieje lepiej lub gorzej, ale jak ktoś jest w dobrej formie, to radzi sobie w każdych warunkach. Kiedyś Małysz wygrywał przy wietrze w plecy i nikt nie biadolił, ze miał niesprawiedliwe warunki. Ale on wtedy skakał, a nie ciągnął za sobą kabla, jak teraz nasi reprezentanci!

  • race444

    Oceniono 4 razy 4

    Wisla - parodia
    Kuusamo - parodia
    Nizny Tagil - parodia
    Nieloty - PARODIA

  • boliver

    Oceniono 4 razy 4

    Wisla to byla takze parodia

  • zebrzec

    Oceniono 7 razy 3

    Parodią jest forma naszych...

  • iremus

    Oceniono 9 razy 3

    Nie oszukujmy się. To jest dyscyplina zawodowa, która ze sportem przestała mieć cokolwiek wspólnego od co najmniej 2 dekad. Ludzie jeżdżą to "widowisko" oglądać po pierwsze ze względów nacjonalistycznych a po drugie licząc, że będą świadkami momentu skręcenia karku.
    Mając w portfelu wielokrotność 500+ w kościele można się zanudzić oglądając jak facet w kapie sam wychyla puchar.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX