Sport.pl

Poważne kontuzje dziesiątkują skoki narciarskie! Horngacher nie mógł uwierzyć w wytrzymałość Polaków

Rywalizacja technologiczna doprowadziła skoki narciarskie do granicy ludzkich wytrzymałości. Poważne kontuzje kolan rozbijają składy najlepszych reprezentacji świata, a zawodnicy tracą miesiące na żmudną rehabilitację. Zieloną wyspą na mapie urazów jest jednak reprezentacja Polski, która skutecznie broni się przed tymi problemami. Jednym z powodów na pewno jest tu prozaiczne szczęście, ale temu szczęściu mocno pomaga się u nas od kilkunastu lat. Nie bez znaczenia jest też fakt, że mamy najstarszych skoczków, co paradoksalnie działa na naszą korzyść.

- Mogę tylko zacytować słowa Stefana Horngachera, który odchodząc powiedział mi, że to niemożliwe, żeby przez trzy lata nie było żadnej kontuzji - powiedział Sport.pl Aleksander Winiarski, lekarz polskich skoczków zapytany, czy polscy skoczkowie są najbardziej odporni na urazy.

Horngacher przez lata pracy z polską kadrą miał wiele szczęścia, ale pech chciał, że tuż po rozpoczęciu pracy Austriaka z niemiecką kadrą więzadła krzyżowe zerwał mistrz olimpijski Andreas Wellinger, a podobne operacje wcześniej przechodzili już Severin Freund (dwukrotnie) i David Siegel. W efekcie zamiast pracy z pełną kadrą Austriak musiał skupić się na łataniu składu. Co więcej, latem dwa urazy (choć nie tak poważne) przytrafiły się także Markusowi Eisenbichlerowi, przez co Niemiec stracił część treningów. Problem kontuzji dotknął nie tylko Niemców.

Kamil Stoch skomentował przygotowania do sezonu. "Trzeba było to poprawić" [WIDEO]

Szokująca liczba kontuzji kolan

W ostatnich latach skoki narciarskie stały się niezwykle niebezpiecznym sportem, bo liczba zerwanych więzadeł krzyżowych jest wręcz szokująca. Oprócz wspomnianych Niemców na liście są m.in. Anders Fannemel, Robert Kranjec, Keneth Gangnes (trzykrotnie!) Gregor Schlierenzauer, Manuel Poppinger, Ville Larinto czy Janne Happonen. Nie licząc już kontuzjowanych w ten sposób kobiet czy juniorów.

Poza pechową kontuzją kolana Jakuba Wolnego, która w 2015 roku zatrzymała jego karierę - a trzeba przypomnieć, że Polak doznał jej w wyniku wysokiej formy i bardzo dalekiego lotu, który skończył się upadkiem (w Klingenhtal na zakończenie LGP) - polscy skoczkowie unikają problemów z kolanami.

- W naszej kadrze mężczyzn w ostatnich latach mieliśmy jeden przypadek. Chodzi oczywiście o Kubę Wolnego. Odpukać, ale w kadrze A i B nie było takich kontuzji. Nie przypominam sobie też takiego urazu wśród juniorów. Pamiętam jednak, że kilkanaście lat temu operowałem Krystiana Długopolskiego. Nasi zawodnicy od lat są prowadzeni bardzo dobrze i może właśnie dlatego tych kontuzji jest mniej niż w innych krajach - mówi Sport.pl Aleksander Winiarski.

Co jest przyczyną tylu kontuzji?

Jednym z powodów tak wielu kontuzji mogą być niezwykle "szybkie" kombinezony. Kiedyś stroje skoczków były zdecydowanie szersze. Stosowało się np. odpowiedni krój kombinezonu, dzięki któremu na plecach tworzyła się bańka powietrzna, która obniżała prędkość zawodników w powietrzu, ale pozwalała dalej odlatywać. Teraz takich możliwości nie ma, bo przepisy są bardzo rygorystyczne. Kombinezony są niemal idealnie dopasowane, dlatego nie stwarzają dużych oporów w powietrzu. Jeszcze 20 lat temu na skoczniach dużych osiągało się prędkości przekraczające 100 km na godz. na rozbiegu, teraz rzadko kiedy przekraczają one 90 km na godz., ale i tak przy lądowaniu zawodnicy osiągają ponad 120 km na godz., a to mocniej obciąża kolana i stawy.

Nie ulega wątpliwości, że liczba kontuzji wzrosła właśnie po wprowadzeniu rygorystycznych przepisów dotyczących szycia kombinezonów, ale jeszcze większy wpływ na urazy mają wprowadzone przez Simona Ammanna wiązania. Kiedyś były one po prostu materiałowym paskiem przypiętym do tyłu buta. Teraz zakrzywiony metalowy bolec pozwala płasko prowadzić narty w powietrzu, ale już przy lądowaniu skoczek ma ograniczoną ruchomość w stopie. Każde kantowanie narty stanowi ogromne obciążenie kolana. Nie przez przypadek przy drugim zerwaniu więzadeł krzyżowych Severin Freund mówił, że więzadło strzeliło nie po upadku, ale właśnie w momencie lądowania. - Po kontakcie z zeskokiem poczułem ukłucie w kolanie, a dopiero potem upadłem - analizował czołowy niemiecki skoczek, który przez kontuzje stracił ostatnie dwa sezony.

- Skacze się coraz dalej i wówczas dochodzi do skrajnych położeń w stawach, do wykręceń. Inna sprawa, że teraz zawodnicy nie są w stanie ustawać dalekich skoków, bo mają słabsze nogi. Mają jednak "szybsze nogi", czyli są w stanie szybciej reagować, m.in.przy odbiciu, dlatego skaczą dalej. To jest takie błędne koło. Dzisiaj skoczkom brakuje bazy siłowej, ale jeśli ktoś ją zacznie robić, to stawia się w sytuacji, w której nie będzie w stanie rywalizować z najlepszymi, bo nie będzie miał odpowiedniej dynamiki. Chyba nie jesteśmy w stanie od tego uciec - twierdzi Łukasz Kruczek, trener kadry skoczkiń, w której jedna zawodniczka również musiała przejść rekonstrukcje więzadeł.

Dodatkowo narty stały się zdecydowanie bardziej giętkie. - Kiedyś narty produkowane były tak, że nacisk w momencie lądowania był taki sam na obu końcach nart, co pod butem. Dzisiaj impet idzie głównie w nogi zawodników. I to mogłoby wyjaśniać, skąd tak duża liczba kontuzji kolan - dodawał w zeszył sezonie Tadeusz Szostak, sędzia międzynarodowy i producent kombinezonów.

Polacy są najstarsi i najbardziej wytrzymali

Polscy skoczkowie są najstarszą drużyną w czołówce Pucharu Świata, co może mieć spore znaczenie. Wychowani w latach 90. zawodnicy mają w mięśniach naprawdę mocne siłowe treningi, które kiedyś były podstawą w skokach narciarskich.

Trening skupiający się na większej dynamice przekłada się na mniejszą masę mięśniową i mniejszą stabilność kolana. Polacy mają zaś świetną podbudowę, której nie mają ich konkurenci urodzeniu w drugiej połowie lat 90. czy XXI wieku. - Może mamy trochę szczęścia, może to trochę zbieg okoliczności. Uważam jednak, że przez całe lata trening był właściwie prowadzony. Kilka razy miałem małe różnice zdań z trenerami, ale zawsze osiągaliśmy pewien kompromis. W przypadku jakichś pierwszych objawów, podejrzeń zmieniany był trening - dodaje doktor Winiarski.

I dodaje: - Wiadomo, że jest przy treningu i skokach pojawiają się jakieś dolegliwości bólowe. Ale zawsze z Horngacherem, Łukaszem Kruczkiem czy Hannu Lepistoe dochodziliśmy do porozumienia. Zawsze między nami była dobra dyskusja na temat tego, co jest niebezpieczne i co może ciągnąć za sobą pewne konsekwencje. To był istotny element, który sprawiał, że u nas tych kontuzji było mniej niż u reszty świata.

Do tego dochodzi także świadomość skoczków, którzy są właściwie najstarsi w czołówce, więc teoretycznie powinni być najbardziej narażeni na kontuzje. Ważna jest tu także długa współpraca z profesorem Haraldem Pernitschem, który na bieżąco monitoruje każdą reakcję organizmu naszych skoczków. Najlepiej pokazuje to obrazek z lipcowych skoków w Wiśle. Tuż po wygranym konkursie drużynowym na początku LGP Dawid Kubacki miał sporo problemów, żeby zejść po schodach. - Tak trochę "betonowało" mi kolana. To tylko przypomina mi o moim peselu. Ale to wynik mocniejszego treningu w ostatnich dniach i dłuższych skoków. Teraz trzeba będzie trochę odpoczynku - mówił w lipcu. W październiku sztab postanowił także wycofać Jakuba Wolnego z około dwóch tygodni treningów, gdy pojawiły się problemy z jego plecami.

Lepszy sprzęt, częstsze operacje

Kolejnym aspektem, który zwiększa wykrywalność uszkodzeń więzadeł krzyżowych jest rozwój sprzętu. - Wydaje mi się, że liczba kontuzji paradoksalnie może być efektem wykrywalności. Dawniej też były urazy kolan, ale nie do końca dało się rozpoznać uszkodzenie więzadła bez rezonansu magnetycznego. Myślę, że w latach 70. czy 80. liczba kontuzji mogła być podobna. Z każdym rokiem poprawia się jednak sprzęt artroskopowy. Wyniki operacji też są lepsze niż przed kilkoma laty. Teraz mamy rezonanse wysokopolowe, które bardzo dokładnie potrafią ocenić uszkodzenia więzadła. Jeszcze parę lat temu używano rezonansów półteslowych, które obarczone były błędem diagnostycznym i nie do końca można było rozpoznać uszkodzenie więzadła - analizuje lekarz naszej drużyny.

- W tę stronę poszły jednak skoki i jesteśmy na to skazani. Robi się podobnie jak w narciarstwie alpejskim, że zawodnik ma wliczoną przynajmniej jedną rekonstrukcję więzadeł w karierze. W skokach chyba niestety też do tego dojdziemy - twierdzi z kolei Łukasz Kruczek. FIS jednak dostrzegł problem większej liczby kontuzji. Możemy wiec oczekiwać, że w najbliższym czasie przyczyny tych urazów powinny być poddane analizie. A my będziemy oczekiwali wniosków i być może podjęcia jakichś działań.

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Daniel Andre Tande 260
    2 Stefan Kraft 196
    3 Karl Geiger 192
    4 Ryoyu Kobayashi 190
    5 Philipp Aschenwald 164
    6 Anze Lanisek 161
    7 Yukiya Sato 138
    8 Kamil Stoch 120
    9 Dawid Kubacki 117
    10 Killian Peier 106
    28 Maciej Kot 30
    30 Piotr Żyła 27
    33 Jakub Wolny 19
    35 Stefan Hula 15

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Austria 1020
    2 Norwegia 902
    3 Słowenia 631
    4 Polska 628
    5 Japonia 614
    6 Niemcy 581
    7 Szwajcaria 235
    8 Finlandia 60
    9 Rosja 8
    10 Bułgaria 1
    11 USA 0
    11 Kazachstan 0
    11 Kanada 0
    11 Czechy 0
    11 Estonia 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Ryoyu Kobayashi 1098
    2 Markus Eisenbichler 1035.9
    3 Stephan Leyhe 1014.1
    4 Dawid Kubacki 1010.8
    5 Roman Koudelka 1006.3
    6 Kamil Stoch 994
    7 Andreas Stjernen 988
    8 Robert Johansson 983.2
    9 Daniel Huber 970.4
    10 Kilian Peier 959.3
    19 Piotr Żyła 842.1
    29 Jakub Wolny 654.5
    36 Stefan Hula 479.1
    51 Aleksander Zniszczoł 194.5
    61 Maciej Kot 95

    • Lider turnieju
Komentarze (23)
Poważne kontuzje dziesiątkują skoki narciarskie! Horngacher nie mógł uwierzyć w wytrzymałość Polaków
Zaloguj się
  • grundol1

    Oceniono 7 razy 7

    Skoro metalowe wiązania są kontuzjowane to może po prostu ich zakazać. Skoro obcisłe kombinezony obniżyły powierzchnię nośną, to może zwiększyć ją poprzez poszerzenie nart. Narty w przeciwieństwie do kombinezonów łatwo kontrolować.

  • andrzejlang

    0

    Skoczkinie, strzelczynie, obrończycie, napastniczki, pomocniczki, stoperki, górniczki, hutniczki - proszę o następne do tej listy

  • wusu

    0

    Na kolana powinni nakladac sprezynowe resory ktore odciaza stawy.

  • plobywatel

    Oceniono 3 razy -1

    Poważne kontuzje dziesiątkują skoczków. Tylko nie Polaków ... Wiadomo, Naród wybrany!!!

  • callmenigel

    Oceniono 4 razy -2

    Nasz sekret to od wiekow bulka z bananem.

  • r1234_76

    Oceniono 14 razy -10

    kadra skoczkiń?

    Myślę, że Czerska powinna się zabrać za szachy. Są dwa skoczki, a powinien być skoczek i skoczkini. Do tego goniec i gończyni.

    Choć muszę przyznać, że to może być niebezpieczne, bo a nuż jakiś LGBT się obrazi, że parę homo skoczków zamieniono na parę hetero?

    Może lepiej w ogóle zakazać szachów?

  • sskrytykrytyk

    Oceniono 13 razy -13

    Nie ma się czemu dziwić. Zagraniczne ekipy trenują a rodzima gra w reklamach, bryluje na ściankach i tańczy z gwiazdami w przerwach między medialnymi rozwodami. Nie ma czasu na treningi...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX