Sport.pl

Nowe porządki w polskich skokach. "Ta współpraca przynosi świetne efekty"

- Treningi są razem, chłopaki z kadry B wiedzą, że patrzy nie tylko ich trener, ale też Doleżal. Liczą na wskazówki od każdego i je dostają. Wiem, że jest dużo podpowiedzi. Nie tylko na skoczni, również poza nią - mówi Jan Szturc o nowych porządkach w polskich skokach. Latem świetnie wypadają i nasze gwiazdy, i zawodnicy z zaplecza, którzy w ostatnich sezonach rozczarowywali.

W niedzielę w Zakopanem Kamil Stoch wygrał konkurs Letniej Grand Prix. Drugi był Dawid Kubacki, a w czołowej "dziesiątce" uplasowali się jeszcze Piotr Żyła (szóste miejsce) i Jakub Wolny (ósma pozycja). Dla naszych skoczków to był jeszcze lepszy dzień od soboty, kiedy to na drugim miejscu skończyli zawody drużynowe (za Japonią).

Co ważne, podopieczni Michala Doleżala (kadra A) i Macieja Maciusiaka (kadra B) takie wyniki osiągają z marszu, będąc w treningu. Oni nie nastawiają na rywalizację latem, opuszczają sporo startów, szykują formę na zimę.

Polscy skoczkowie chcą zaskoczyć rywali w Letnim Grand Prix

Łukasz Jachimiak: Letnie skakanie to tylko okres treningów, do startu Pucharu Świata zostały jeszcze trzy miesiące, ale chyba już możemy stwierdzić, że raczej nie będziemy płakać za Stefanem Horngacherem?

Jan Szturc: Oczywiście, że lato to tylko przymiarki do zimy, że teraz się różne rzeczy testuje. Ale też trzeba powiedzieć, że nasze przygotowania do zimy idą w bardzo dobrym kierunku. Michal Doleżal robi taką robotę, z której trudno by się było nie cieszyć.

Niecały miesiąc temu Kamil Stoch zaczynał cykl Grand Prix od 19. miejsca w Wiśle, teraz w Zakopanem miał swój dopiero drugi start i już wygrał. Szybko poszło.

- Można zażartować, że w przypadku Kamila martwić się można chyba tylko o jego łuk brwiowy rozbity kilka dni temu. Mówiąc poważnie, to forma pewnie jeszcze najwyższa nie jest, ale już wystarczyło na zwycięstwo, również dlatego, że zawody były na zakopiańskiej skoczni, którą nasi chłopcy znają świetnie od każdej strony. Technicznie Kamil bardzo dobrze zaczyna się układać na progu. Wszystko u niego idzie w bardzo dobrym kierunku. Zresztą, to samo trzeba powiedzieć o prawie wszystkich naszych skoczkach. Niewiele brakowało, a wygrałby Dawid Kubacki, przecież był tylko 0,7 pkt za Kamilem. Piotrek Żyła też spisał się bardzo dobrze, zajmując szóste miejsce, ósmy Kuba Wolny również. Olek Zniszczoł w drugiej serii miał gorsze warunki, ale 21. miejsce też jest w porządku.

Pierwszy raz tego lata nie zapunktował Maciej Kot, plasując się na dopiero 31. pozycji. Za bardzo chciał być wyżej niż w tej chwili może?

- Maćkowi zabrakło bardzo mało, by skakał w drugiej serii. Stefanowi Huli zabrakło więcej [był 48.] i to Stefan musi jeszcze więcej popracować. Obaj mają braki jeśli chodzi o odbicie. Ale do zimy zostało dużo czasu, trzeba spokojnie robić swoje.

Kota przestało mocno skręcać w powietrzu. W jego przypadku to chyba najważniejsze?

- Oczywiście, jest u Maćka poprawa, to widać i jak się patrzy na jego lot, i na wyniki. W Wiśle [15. miejsce], w Courchevel [20.] i w Hinterzarten [siódme] było już bardzo przyzwoicie. Ale jeszcze nie ma powtarzalności, w głowie jeszcze są złe nawyki. Trzeba je dalej eliminować. Stefan ma większe problemy z odbiciem, nie wykorzystuje tego, co ma w nogach. Ale nasi trenerzy na pewno ze Stefanem będą pracować i do zimy można to wszystko spokojnie skorygować. Zwłaszcza w tak dużym, połączonym sztabie.

Mówi pan o współpracy sztabów kadry A oraz B?

- Ta współpraca mnie bardzo cieszy, od początku przynosi świetne efekty. Proszę popatrzeć na wyniki Letniego Pucharu Kontynentalnego. Zimą nasza zaplecze spisywało się słabo, taka była tendencja w ostatnich sezonach. A teraz dwa konkursy wygrał Klemens Murańka, pierwsze zwycięstwo odniósł Paweł Wąsek, na podium był Andrzej Stękała. I w ten weekend we Frensztacie, i w poprzedni w Wiśle nasi zawodnicy spisali się bardzo dobrze. Postęp jest ogromny, na pewno zimą kadra B nie będzie z boku patrzeć na kadrę A, jak to było ostatnio, tylko będziemy oglądali rotację w ekipie startującej w Pucharze Świata.

Poprawa następuje dzięki temu, że kadra A i kadra B po prostu razem trenują?

- Tak, szkoleniowcy o tym mówią, Adam Małysz też - teraz współpraca między kadrą A, B i młodzieżową jest o wiele bliższa niż w ostatnich sezonach.

Między innymi dlatego Murańka zaczyna wyglądać na kogoś, kto może w końcu wykorzysta swój talent? W Pucharze Kontynentalnym zajmował tego lata kolejno miejsca: 14., pierwsze, pierwsze, trzecie i czwarte, jest liderem cyklu. Znowu: to tylko lato, w dodatku tylko druga liga, ale wreszcie widać powtarzalność.

- Przede wszystkim skończyły się problemy zdrowotne Klimka, wygląda na to, że on już nie musi się martwić o swój wzrok. To był dla niego duży stres. Teraz u Klimka widać pozytywne nastawienie. Również dzięki bliskiej współpracy z kadrą A. To jest naprawdę ogromny plus. Chłopcy z zaplecza są cały czas blisko liderów naszych skoków, na bieżąco mogą się porównywać, motywować do walki z nimi. Do realnej walki.

Możliwość skakania na treningach ze Stochem i Kubackim nie dołuje ich, tylko podbudowuje?

-  Zdecydowanie! Treningi są razem, chłopaki wiedzą, że patrzy nie tylko ich trener, ale też Doleżal. Liczą na wskazówki od każdego i je dostają. Wiem, że jest dużo podpowiedzi. Nie tylko na skoczni, również poza nią, szczególnie jeśli chodzi o przygotowania mające dać dobrą motorykę.

Po Zakopanem zawodnicy z kadry rozjeżdżają się na krótkie urlopy, a na kolejne starty do Japonii leci kadra B. Ale chyba nie jest tak, że musi coś udowodnić?

- Nie, każdy realizuje program, który ma dać efekty zimą, a nie teraz. Michal Doleżal i cały sztab mają bardzo dobrze dobrany plan. Teraz, latem, najważniejsze są kolejne zgrupowania. Te obozy są maksymalnie wykorzystywane z myślą o zimie, a starty mają na razie znaczenie wyłącznie treningowe.

Gdybyśmy chcieli cokolwiek wróżyć na zimę po tym, co już zobaczyliśmy latem, to chyba trzeba się spodziewać, że mocna będzie cała japońska kadra, a nie tylko Ryoyu Kobayashi?

- Ryoyu do Zakopanego nie przyjechał, a Japonia i tak wygrała drużynówkę na Wielkiej Krokwi. Indywidualnie też Japończycy pokazali się z bardzo dobrej strony, zajmując trzecie i czwarte miejsce, zaraz za Kamilem i Dawidem. Na pewno robią postęp i trzeba się spodziewać, że będą mieli dobry sezon.

A jaki sezon mogą mieć Niemcy prowadzeni przez Horngachera?

- Na razie mają problem z kontuzjami, ale to jest problem niemiecki, nie nasz. Nie mają teraz najmocniejszej drużyny, ale na pewno mają przygotowane różne warianty i spodziewam się, że zimą Eisenbichler, którego na Wielkiej Krokwi nie oglądaliśmy, a w dalszej perspektywie też Wellinger i Freund jednak będą mocni.

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Ryoyu Kobayashi 2085
    2 Stefan Kraft 1349
    3 Kamil Stoch 1288
    4 Piotr Żyła 1131
    5 Dawid Kubacki 988
    6 Robert Johansson 974
    7 Markus Eisenbichler 937
    8 Johann Andre Forfang 892
    9 Timi Zajc 833
    10 Karl Geiger 765
    22 Jakub Wolny 328
    40 Stefan Hula 69
    47 Maciej Kot 25
    67 Paweł Wąsek 4

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Polska 6083
    2 Niemcy 5650
    3 Japonia 4813
    4 Austria 4530
    5 Norwegia 3943
    6 Słowenia 3736
    7 Szwajcaria 1467
    8 Czechy 1056
    9 Rosja 867
    10 Finlandia 396
    11 Bułgaria 134
    12 USA 18
    12 Kanada 18
    14 Estonia 12
    15 Włochy 7
    16 Kazachstan 0
    16 Francja 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Ryoyu Kobayashi 1098
    2 Markus Eisenbichler 1035.9
    3 Stephan Leyhe 1014.1
    4 Dawid Kubacki 1010.8
    5 Roman Koudelka 1006.3
    6 Kamil Stoch 994
    7 Andreas Stjernen 988
    8 Robert Johansson 983.2
    9 Daniel Huber 970.4
    10 Kilian Peier 959.3
    19 Piotr Żyła 842.1
    29 Jakub Wolny 654.5
    36 Stefan Hula 479.1
    51 Aleksander Zniszczoł 194.5
    61 Maciej Kot 95

    • Lider turnieju
Komentarze (8)
Nowe porządki w polskich skokach. "Ta współpraca przynosi świetne efekty"
Zaloguj się
  • sztucznypolak

    Oceniono 8 razy 0

    I jak tu nie ulegac stereotypom o Polakach?
    Horngacher wprowadzil polskich skoczkow (jako zespol) do swiatowej elity.
    Moze warto o tym pamietac zamiast pisac teksty w rodzaju:
    "raczej nie będziemy płakać za Stefanem Horngacherem".

  • segregator-a5

    Oceniono 7 razy -1

    Jeszcze dwa, trzy tzw. artykuły, a okaże się, że Horngacher był całym tym złem, tą wyniszczającą chorobą, która od lat toczyła polskich skakaczy. Pojawił się Michał "Uzdrowiciel" Doleżal i jak ręką odjął.
    "Łukasz Jachimiak: Letnie skakanie to tylko okres treningów, do startu Pucharu Świata zostały jeszcze trzy miesiące, ale chyba już możemy stwierdzić, że raczej nie będziemy płakać za Stefanem Horngacherem?" Tylko namaszczony przez Majchrzaka mógł to napisać - amnezja idąca w parze z pomrocznością jasną. A konkretna jazda zacznie się dopiero za trzy miesiące. Co do tego czasu i w trakcie?

  • stary-ciula

    Oceniono 4 razy -2

    Monia i Kasandra lóbi to!

  • mp102

    Oceniono 2 razy -2

    Zobaczymy zimą, ale póki co nie wiele się zmieniło, ci co skakali dobrze nadal to robią, a ci co ostatnio mocno odstawali nadal odstają. Nikt z młodych póki co nie zaskoczył. Oczywiście to póki co wyłącznie przygotowania i zimą zobaczymy co i jak, ale póki co jest constans.

  • xzyzzy

    Oceniono 5 razy -5

    całoroczny, obwozny, państwowy cyrkus dla ciemnego luda. a nj. jachimek piewcą tego żenującego procederu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX