Sport.pl

Maciusiak trenerem od zadań specjalnych. Polski skoczek schudł 6 kg i chce udowodnić talent

Maciej Maciusiak kolejny raz potwierdza, że w polskich skokach jest człowiekiem od zadań specjalnych, a jego zawodnicy zawsze notują znaczący postęp. Mocno do pracy wziął się również Klemens Murańka, który w kilka miesięcy schudł aż 6 kilogramów. Kadra blisko współpracuje także z prof. Haraldem Pernitschem, a popularne już zajęcia z osłami mają także sztaby szkoleniowe. - Było trochę radości i zastanawiałem się, czy jest to potrzebne. Po zajęciach byłem jednak pod wielkim wrażeniem - mówi trener.

Aż jedenastu biało-czerwonych zobaczymy w niedzielnym konkursie indywidualnym w Wiśle. Awans nie udał się tylko Stefanowi Huli. Duża w tym zasługa świetnych skoków podopiecznych Macieja Maciusiaka, bo kadra B w komplecie weszła do niedzielnych zawodów. Zawodnicy z drugiej drużyny skakali nadspodziewanie dobrze i w niedziele raczej nie ma co liczyć na powtórkę, aż tak dobrych skoków, ale drużyna zrobiła spory postęp. W zeszłym roku trener Maciusiak musiał pozbierać rozbity zespół, który niemal w całość zastanawiał się nad zakończeniem kariery w skokach narciarskich. Teraz sytuacja się mocno zmieniła.

Piotr Majchrzak: Rok temu rozmawialiśmy w tym samym pomieszczaniu, ale zrobiliśmy kilka kroków do przodu. To trochę tak jak pana drużyna. 

Maciej Maciusiak: - Zaczynamy zupełnie z innego poziomu. W zeszłym roku kadra była trochę porozrzucana. W poprzednich latach co chwilę zmieniał się trener w kadrze B i trudno było o ciągłość. Trzeba jednak dalej wykonywać swoją pracę, bo inaczej zaczniemy się cofać. Kluczem do sukcesów jest systematyczna praca. Tylko to pozwoli na osiąganie sukcesów. A poprzedni sezon pokazał, że nawet w kadrze B można robić dobre wyniki

Z czego jest pan najbardziej zadowolony biorąc pod uwagę ostatni rok. Z Aleksandra Zniszczoła, który się zawziął i walczy o powrót do dobrych skoków i na razie dobrze mu to wychodzi? Zawodnik z kadry B wystąpi także po ponad 3 latach w konkursie drużynowym.

- Wiadomo, że wszyscy ciężko pracują, a każdy chce wystartować jak najlepiej. Olek niespodziewanie słabo zaczął te pierwsze, majowe treningi na skoczni. Jego skoki nie wyglądały dobrze, ale z każdym kolejnym dniem się rozpędzał i wszedł na swój poziom. W zeszłym tygodniu na obozie w Wiśle skakał już naprawdę bardzo dobrze. Oby powtórzył to w konkursach.

Musze zapytać o Klemensa Murańkę, bo mówił pan w maju, że jest pan zbudowany jego postawą. Zapytałem Klemensa na konferencji, czy coś zmienił w swoim podejściu do skoków, a jego odpowiedz była przecząca i jakby zupełnie pozbawiona wiary w cokolwiek.

- Muszę przyznać, też się trochę zdziwiłem tym co powiedział. Wiem jednak, że czuje coś innego. Klemens schudł 6 kilogramów od sezonu zimowego. W zimie skoki nawet go nie cieszyły. Wszystko robił na siłę. Wiele zmieniło się dopiero po konkursach w Stanach Zjednoczonych. Klimek dostał trzy dni na przemyślenie i podjęcie decyzji, czy chce skakać dalej. Stwierdziliśmy, że dalej tak się bawić nie będziemy, bo po prostu to nie miało sensu. Podjął decyzję, że skacze dalej i zmienił się o 180 stopni. Cieszę się, że słowa przeszły w czyny.

6 kilogramów w kilka miesięcy to chyba sporo. Nie straci mocy?

Sześć kilogramów mniej od lutego. Wszystko było robione systematycznie i zawodnik miał kolejne określone cele. Wszystkie testy pokazują, że jak się nie przesadzi ze zbijaniem wagi, to siła i moc wzrastają.

Kolejnym zawodnikiem, który pokazuje charakter jest Andrzej Stękała. Też myślał o zakończeniu kariery, ale dalej trenuje i łączy to z pracą.

- Cały poprzedni rok szedł do góry. Na początku nie było go w strukturach kadry, ale miał wyznaczone cele jeszcze przez Horngachera. Podobnie było z Krzysztofem Biegunem, ale on jednak zdecydował się na odejście. Dla mnie jest to wielka szkoda, bo myślę, że dzisiaj mógłby być w podobnym miejscu co Stękała. Andrzej powiedział przed sezonem, że chce dać z siebie 120 procent. Oczywiście w wolnych chwilach pracuje, ale to też mu służy. Praca odciąga go psychicznie od skoków, więc zawsze z chęcią przyjeżdża na treningi. Otwarcie sezonu na igelicie miał najlepsze w karierze. W Kranju sam mówił, że jego dyspozycja jest dla niego zaskoczeniem. 

W kwietniu mówił pan, że nigdy nie było tak dobrze jeśli chodzi o organizację pracy. Po kilku miesiącach potwierdza pan te słowa?

- Tak oczywiście. Już wtedy była ustalona struktura na sezon letni zarówno z Michalem Doleżalem, jak i Haraldem Pernitschem. Wiedzieliśmy, co będziemy robić już od kwietnia. Najważniejsze jest jednak to, że nie były to jedynie rozmowy, ale również wdrażamy to w życie. 

A taki niuans jak pojawienie się na konferencji prasowej razem z kadrą A jest ważne dla Was? Za Horngachera byliście trochę odsuwani na bok i ukrywani.

- To tylko pokazuje, że jesteśmy jedną wielką drużyną. Trenujemy wspólnie na obozach. Treningi rozpisane są też na wszystkie  inne dni, więc grupa z Beskidów trenuje razem, ci z Zakopanego też. Wymieniają się też trenerzy.

Muszę się zapytać o Tomasza Pilcha, bo poprzedni sezon musiał być dla niego dużym zawodem. Szczególnie zupełnie nieudane mistrzostwa świata juniorów. 

- Tomek wie nad czym musi pracować. To jest taki okres w jego życiu, że sam pewne rzeczy musi sobie poukładać. On wie, że same treningi i zgrupowania to nie wszystko. O to nie mam do niego absolutnie żadnych zastrzeżeń. Wiadomo jednak, że ten wiek jest u nastolatków nieco buntowniczy i czasem po prostu trzeba zawodników stawiać do pionu, czy to w przypadku szkoły czy po prostu życia prywatnego.

A to przejście z wieku juniora do seniora nie jest problemem naszych skoków? Wielu utalentowanych gdzieś po drodze się potrafiło zagubić. Kiedyś głośno było przecież o Dominiku Kasteliku i jego małej niesubordynacji.

- Zaznaczę, że w przypadku Tomka i Dominika mówimy o czymś zupełnie innym. Po prostu zawsze tych młodych zawodników trzeba nie tyle co pilnować, co po prostu wychowywać. Wskazywać profesjonalną drogę i dawać wzorce. I to nie tylko w skokach narciarskich, ale pewnie w każdej innej dyscyplinie. 

Cieszy się pan z dalszej współpracy z profesorem Pernitschem?

- Tak. Większość drużyn w skokach korzysta z jego systemu. To jest taki program komputerowy, który pokazuje wszystkie wskaźniki dotyczące indywidualizacji treningu wynikające m.in z platformy dynamometrycznej. My mamy tą możliwość, że te dane trzeba dobrze przeanalizować, a tutaj Pernitsch jest na naszą wyłączność. Do tego oczywiście czasem dochodzi jakiś wywiad, który pozwala ustalić co tak naprawdę się dzieje z zawodnikiem i od tego właśnie jest doktor, który zbiera te wszystkie informacje i wyciąga wnioski.

Harald Pernitsch stosuje dość ekscentryczne metody, jak choćby ćwiczenia z osłami, w których człowiek musi odnaleźć swoje odbicie. Trenerzy też mają takie zajęcia?

- Sam byłem trzy razy u Pernitscha. Sztab też ma takie treningi. Wiadomo, że pierwszy raz podszedłem do tego na wesoło. Wiadomo, że praca z osłami nie jest czymś codziennym. Było trochę radości i zastanawiałem się, czy jest to potrzebne. Po zajęciach byłem jednak pod wielkim wrażeniem i nie mogłem się doczekać kolejnych.

Czego się można dowiedzieć o sobie?

- Na pewno, że trzeba być przekonanym w tym co się robi i bardzo skoncentrowanym na swojej pracy. 

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Ryoyu Kobayashi 2085
    2 Stefan Kraft 1349
    3 Kamil Stoch 1288
    4 Piotr Żyła 1131
    5 Dawid Kubacki 988
    6 Robert Johansson 974
    7 Markus Eisenbichler 937
    8 Johann Andre Forfang 892
    9 Timi Zajc 833
    10 Karl Geiger 765
    22 Jakub Wolny 328
    40 Stefan Hula 69
    47 Maciej Kot 25
    67 Paweł Wąsek 4

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Polska 6083
    2 Niemcy 5650
    3 Japonia 4813
    4 Austria 4530
    5 Norwegia 3943
    6 Słowenia 3736
    7 Szwajcaria 1467
    8 Czechy 1056
    9 Rosja 867
    10 Finlandia 396
    11 Bułgaria 134
    12 USA 18
    12 Kanada 18
    14 Estonia 12
    15 Włochy 7
    16 Kazachstan 0
    16 Francja 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Ryoyu Kobayashi 1098
    2 Markus Eisenbichler 1035.9
    3 Stephan Leyhe 1014.1
    4 Dawid Kubacki 1010.8
    5 Roman Koudelka 1006.3
    6 Kamil Stoch 994
    7 Andreas Stjernen 988
    8 Robert Johansson 983.2
    9 Daniel Huber 970.4
    10 Kilian Peier 959.3
    19 Piotr Żyła 842.1
    29 Jakub Wolny 654.5
    36 Stefan Hula 479.1
    51 Aleksander Zniszczoł 194.5
    61 Maciej Kot 95

    • Lider turnieju
Komentarze (9)
Maciusiak trenerem od zadań specjalnych. Polski skoczek schudł 6 kg i chce udowodnić talent
Zaloguj się
  • m.godwin

    Oceniono 1 raz 1

    Schudnie i wyschnie aż się przełamie?

  • swieta-panienka

    0

    Od marca zgubiłam 15kg.
    Bez trenerów, bez specjalnych ćwiczeń.
    Jedna prosta zasada: żreć mniej.

  • qeton

    0

    Polski skoczek schudł i liczy na przełom? Znając polskich skoczków, przełomie się w najgrubszym miejscu ;)

  • lud.czerski.wyklety

    Oceniono 1 raz -1

    24 lata na karku i dopiero się przemógł żeby schudnąć. No bo niby po co harować, jak wszyscy dookoła mówią że jest się cudownym i genialnym talentem skoków. Winą za porażki pewnie obwiniał trenerów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX