Sport.pl

Czy Łukasz Kruczek może znowu objąć kadrę polskich skoczków? Stanowcza odpowiedź trenera

Łukasz Kruczek odniósł się do zamieszania z przyszłością Stefana Horngachera w polskiej kadrze. Były trener Polaków niezwykle ciekawie opowiada o nietypowej skoczni w Seefeld, która może przynieść niespodzianki. - Skocznia stała się bardzo specyficzna. Tak zwykle dzieje się, gdy wprowadza się zmiany do jakichś wcześniej wymierzonych parametrów - mówi Sport.pl Łukasz Kruczek

 

Piotr Majchrzak: Myśli Pan, że zamieszanie ze Stefanem Horngacherem wpływa negatywnie na naszych skoczków? Dużo się o tym ostatnio mówi. 

Łukasz Kruczek: Nie, nie powinno. To jest kwestia, o której chyba wszyscy mówią. Jeśli coś mogło wpłynąć to kwestia takiego dopytywania się i wymuszania odpowiedzi. To tak, to mogło wprowadzić jakąś nerwówkę czy zniechęcenie tym tematem. Natomiast reszta nie ma wielkiego znaczenia.

A pan by chciał wrócić, czy jeszcze za wcześnie?

- Gdzie? 

Do prowadzenia kadry A polskich skoczków.

- Nie, temat jest dla mnie zakończony. Te drzwi za sobą zamknąłem.

A w przyszłości? Po pokoleniu, które teraz jest w drużynie? 

- Będziemy rozmawiać po tym pokoleniu. 

Przed nami zawody w Seefeld, a skocznia jest specyficzna. To obiekt normalny, ale na granicy uznawania go za skocznię normalną. 

- To jedna z nielicznych skoczni przeznaczonych tylko do skakania zimowego. Tutaj nie ma opcji trenowania latem. Wiadomo, że większość tego typu skoczni buduje się właśnie do treningów i doskonalenia techniki przez cały rok. 

W 2010 roku obiekt był wybudowany na nowo, ale coś się nie do końca udało.

- Po pierwszym sezonie użytkowania było dużo kontrowersji dotyczących wysokości lotu. Zawodnicy spadali z bardzo wysoka. Zdecydowano się tutaj na dokonanie pewnych korekt, na które pozwalała konstrukcja. O pół metra ucięto rozbieg, trochę podsypane zostało tzw. przejście na dole. Tym sposobem skocznia stała się bardzo specyficzna. Tak zwykle dzieje się, gdy wprowadza się zmiany do jakichś wcześniej wymierzonych parametrów.

Ale nie jest niebezpiecznie?

Nie, ale gdy wprowadza się korekty do profilu już wybudowanej skoczni, to czasem powstają takie "potworki". Ona była inaczej wcześniej policzona, a trochę inny był końcowy efekt.

Tabliczki na zeskoku skoczni zamontowane są nawet za 120 metr

- Tutaj można latać naprawdę daleko, ja sam widziałem skoki po 115 metrów i nie było tutaj problemu z wylądowaniem. Skocznia jest jednak dziwna, nie jest obskakana przez zawodników, a ten profil po prostu różni się od innych skoczni. Mogą być niespodzianki. 

Wieża sędziowska nie jest za blisko? To chyba może wpływać na oceny

- Tak, były zarzuty, że jest źle umiejscowiona, ale wieży nikt nie przesunie. Za nią stoi wyciąg, jest dosyć ciasno. Myślę, że to może mieć pewien wpływ na sposób oceniania skoku, bo sędziowie bardzo krótko będą widzieć skoczków w locie z boku. Będą widzieć dużo z przodu, potem z góry i z tyłu. To może zmienić sposób oceniania. 

Podobno trzeba się tutaj też sporo nachodzić na górze skoczni i łatwo o zmęczenie nóg. 

- Jest dużo schodów, a wyciąg dowozi skoczków do połowy zeskoku. Na wieżę najazdową wchodzi się już na nogach. Może to nie jest jakoś specjalnie dużo, ale tendencja jest taka, żeby teraz chodziło się coraz mniej. Zawodnik ma coraz mniej obciążenia związanego z przygotowaniem do skoku i to jest jakaś nowość.

A skoków w Seefeld jest dużo...

Tak, trenujemy we wtorek i w środę. W czwartek są tutaj też kwalifikacje, a potem dwa dni konkursów. Trochę tych schodów trzeba będzie pokonać. 

Marcin Bachleda mówił w poniedziałek, że na tej skoczni jest bardzo krótki próg i łatwo o spóźnianie. 

- Raz, że najazd jest ucięty o te 50 centymetrów, to ma też bardzo duże nachylenie, bo to jest aż 11,5 stopnia. To bardzo nietypowe. Zwykłe skocznie normalne mają nachylenie w granicach 10,5-10,75. 11 stopni nachylenia ma bardzo mało rozbiegów. Zawodnik ma wrażenie, że ten próg bardzo szybko ucieka. 

Kogo to może premiować?

- To jest kwestia tego, jak zawodnik czuje obiekt. Jeśli ktoś potrafi się przystosować to może nie od razu, ale złapie ten rytm. Raczej nie będzie nikogo premiować, ale niektórym może sprawiać większe problemy, na przykład jak ktoś ma problemy z timeingiem na progu. 

Brzmi źle dla Kamila Stocha.

- Niby tak, ale Kamil z drugiej strony jest bardzo mocny fizycznie i szybki na tym progu i nawet spóźnione skoki potrafią być u niego bardzo skuteczne. Nie uważałbym tego za wielki negatyw dla Kamila Stocha.  

Więcej o:
  • Skoki - Puchar Świata

    lp. zawodnik punkty
    1 Ryoyu Kobayashi 2085
    2 Stefan Kraft 1349
    3 Kamil Stoch 1288
    4 Piotr Żyła 1131
    5 Dawid Kubacki 988
    6 Robert Johansson 974
    7 Markus Eisenbichler 937
    8 Johann Andre Forfang 892
    9 Timi Zajc 833
    10 Karl Geiger 765
    22 Jakub Wolny 328
    40 Stefan Hula 69
    47 Maciej Kot 25
    67 Paweł Wąsek 4

    • Lider PŚ
  • Skoki - Puchar Narodów

    lp. kraj punkty
    1 Polska 6083
    2 Niemcy 5650
    3 Japonia 4813
    4 Austria 4530
    5 Norwegia 3943
    6 Słowenia 3736
    7 Szwajcaria 1467
    8 Czechy 1056
    9 Rosja 867
    10 Finlandia 396
    11 Bułgaria 134
    12 USA 18
    12 Kanada 18
    14 Estonia 12
    15 Włochy 7
    16 Kazachstan 0
    16 Francja 0

    • Lider PŚ
  • Skoki - TCS

    lp. zawodnik punkty
    1 Ryoyu Kobayashi 1098
    2 Markus Eisenbichler 1035.9
    3 Stephan Leyhe 1014.1
    4 Dawid Kubacki 1010.8
    5 Roman Koudelka 1006.3
    6 Kamil Stoch 994
    7 Andreas Stjernen 988
    8 Robert Johansson 983.2
    9 Daniel Huber 970.4
    10 Kilian Peier 959.3
    19 Piotr Żyła 842.1
    29 Jakub Wolny 654.5
    36 Stefan Hula 479.1
    51 Aleksander Zniszczoł 194.5
    61 Maciej Kot 95

    • Lider turnieju
Komentarze (6)
Czy Łukasz Kruczek może znowu objąć kadrę polskich skoczków? Stanowcza odpowiedź trenera
Zaloguj się
  • slabe

    Oceniono 4 razy 2

    Kuźwa. Pieprzone redoktarzyny. Na wszystkich portalach bijecie pianę. Jak tak dalej pódzie to Stefan Horngacher z pewnością odejdzie. Cała Wolska.

  • eurotram

    Oceniono 1 raz 1

    Wynika z tego,że Kruczek jest nieźle pocięty z "tym pokoleniem" skoczków. Skoczkiem był słabiutkim,a trenerem... nie wiem,czy kiedyś się dowiemy ile było jego zasługi,a ile naturalnego talentu "tego pokolenia"; w każdym razie we Włoszech jakieś cudownego kunsztu trenerskiego nie pokazuje...

  • koment22

    Oceniono 1 raz 1

    Jeśli schodki przeszkadzają to niech Małysz nadstawi grzbieta i ich wniesie.

  • xaveriusz

    0

    timeingiem?

  • jerzysm42

    Oceniono 2 razy 0

    Polscy narciarze w czasach Łukasza Kruczka odnieśli nie mniej sukcesów niż w czasach Horngachera.
    Polskie piekiełko postawiło na obcokrajowca, który teraz się na Polaków wypiął.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX