Sport.pl

MŚ w lotach 2018. Jan Szturc: Brązowy medal to wspaniały sukces. Ale możemy wygrać ze wszystkimi

- Już za kilka dni w Zakopanem możemy pokazać, że jesteśmy bardzo mocni i wykorzystując własny obiekt możemy się podbudować wygrywając konkurs - mówi Jan Szturc. Trener, który odkrył talenty m.in. Adama Małysza i Piotra Żyły uważa, że brązowy medal polskiej drużyny na MŚ w lotach w Oberstdorfie to wspaniały sukces. Ale ma nadzieję na jeszcze większy na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu
Piotr Żyła, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Kamil Stoch - brązowy medaliście konkursu drużynowego na MŚ w lotach w Oberstdorfie. Piotr Żyła, Stefan Hula, Dawid Kubacki i Kamil Stoch - brązowy medaliście konkursu drużynowego na MŚ w lotach w Oberstdorfie. MATTHIAS SCHRADER/AP

"Brąz to wspaniały sukces. Sytuacja jest komfortowa"

Łukasz Jachimiak: Brązowy medal polskiej drużyny na MŚ w lotach to wielki sukces, czy sukces, ale z niedosytem, bo poza naszym zasięgiem była tylko Norwegia?

Jan Szturc: Wiem, że kibice szybko się przyzwyczajają do dobrego i chcieliby nawet złota. Ale doceńmy ten wspaniały sukces. Loty są wyjątkowo niewdzięczne dla zawodników, w nich nawet delikatne podmuchy bardzo wpływają na wyniki. Może akurat ten konkurs nie był loteryjny, ale wiele razy było widać, że zawodnikom wiatr w plecy mocno utrudniał zadanie. Nasi skoczkowie sobie z nim poradzili. Kamil indywidualnie wywalczył pierwszy medal dla Polski w lotach od 39 lat, od brązu Piotra Fijasa, drużyna stanęła na podium pierwszy raz w historii - ekipa Stefana Horngachera znów zrobiła wspaniałą pracę.

Jest medal, jest sukces, ale chyba zgodzi się Pan, że naprawdę świetny skok mieliśmy tylko jeden - ten Dawida Kubackiego na 221,5 metra w drugiej serii. A skoro my "tylko" solidnymi skokami zdobywamy medal, to mamy świetny dowód siły naszej drużyny. Zwłaszcza, że w rezerwie jest jeszcze Maciej Kot.

- Dokładnie. Mamy w tej chwili pięciu zawodników na bardzo wysokim poziomie. Mamy takiego rezerwowego, który w każdym momencie daje trenerowi możliwość zmiany. To jest komfortowa sytuacja. Dobrze pamiętam te długie lata, kiedy mieliśmy tylko Adama Małysza i dalej była przepaść. Wtedy marzyło nam się, żeby mieć jeszcze chociaż z jednego zawodnika należącego do czołówki. Teraz mamy pięciu. Oczywiście z wyróżniającym się Kamilem. On w niedzielę bardzo spóźnił pierwszy skok, a jeszcze i tak odleciał. Znów pokazał klasę, zwłaszcza w drugiej serii, gdy w bardzo trudnych warunkach bronił naszej przewagi nad atakującymi Niemcami.

Pewniak Stoch, pewniak Kubacki. A Hula?

Odległości Stocha nie rzucają na kolana, ale wie Pan, które miejsce w klasyfikacji indywidualnej dałyby mu te loty na 209,5 i 204 m?

- Jeszcze nie liczyłem, ale na pewno byłby w czołówce.

Byłby czwarty, za Freitagiem, Tandem i Stjernenem. Kubacki miał 11. wynik, Hula - 13., a Żyła - 16.

- Czyli miejsca podobne jak w konkursie indywidualnym. Kamil tym razem był niżej, bo bardzo spóźnił pierwszy skok. Ale ukłony dla niego, że mimo to jeszcze odleciał.

Hula był trzecim najlepszym Polakiem zarówno indywidualnie, jak i w drużynie, był trzecim najlepszym naszym skoczkiem w Turnieju Czterech Skoczni. Chyba wygląda na to, że nie wskoczył do "czwórki" tylko na chwilę?

- Tak, Stefan skacze równo, widać, że jego forma jest ustabilizowana. U Piotrka różnie bywa, potrafi skoczyć bardzo dobrze, ale też potrafi popsuć. U Maćka też tak jest. Ale obaj mają jeszcze trochę czasu, przed nimi konkursy u siebie, w Zakopanem, tam można się przełamać. Walka będzie do końca. Nie tylko do Willingen, czyli ostatnich startów w Pucharze Świata przed igrzyskami, ale do ostatnich treningów w Pjongczangu. Stefan Horngacher będzie miał problem, żeby wybrać.

Ile ma już pewniaków? Tylko Stocha? Stocha i Kubackiego?

- Kamila i Dawida. Kubacki jest ciągle albo w najlepszej "dziesiątce", albo zaraz za nią. On też może już być pewny startu.

Norwegia do pokonania. Już w Zakopanem?

Norwegia wygrała w niedzielę szóstą "drużynówkę" z rzędu, licząc z pięcioma poprzednimi konkursami zespołowymi w Pucharze Świata. Ale chyba jest do pokonania, skoro w ostatnim starcie nie na mamucie, w Titisee-Neustadt, zabrakło nam do niej tylko 0,8 pkt?

- Na pewno nasz zespół może wygrać ze wszystkimi. Już za kilka dni w Zakopanem możemy pokazać, że jesteśmy bardzo mocni i wykorzystując własny obiekt możemy się podbudować. Myślę, że na igrzyskach będzie decydowała forma dnia. Na pewno jesteśmy bardzo mocnym kandydatem do medalu. Poza nami i Norwegami będą się jeszcze liczyć Niemcy, Słoweńcy chyba właśnie dołączyli, może jeszcze Austriacy dadzą radę się włączyć.

Słoweńcy zdobyli w Oberstdorfie srebro, ale nie jest tak, że na skoczni dużej dużo stracą z tego, co prezentują w lotach?

- Widzę u nich progres, moim zdaniem będę się liczyć. Ale ich czy Austriaków mających spory problem nie ustawiam tak wysoko jak nas. Chociaż z ocenami tak naprawdę trzeba się wstrzymać aż do Willingen. Wtedy, na kilka dni przed igrzyskami, będzie można powiedzieć kto o co będzie skakał w Korei.

"Samopoczucie Europejczyków na igrzyskach to zagadka"

Albo i nie, bo w Willingen zawody skończą się 4 lutego, a już 7 lutego zaczną się treningi przed pierwszym olimpijskim konkursem zaplanowanym na 10 lutego. Tak krótkiej przerwy między Pucharem Świata i igrzyskami we współczesnych skokach nie było. A przecież trzeba będzie zmienić strefę czasową, co może mieć wpływ na formę skoczków.

- Rzeczywiście sytuacja jest nowa. Możliwe, że bardzo dobrze wyjdą na tym Japończycy, którzy będą się spokojnie u siebie przygotowywać do igrzysk. Chyba ich drużynę trzeba włączyć do grona kandydatów do walki o podium. Samopoczucie Europejczyków po podróży z Willingen to naprawdę zagadka. Ale zanosi się na to, że wszyscy inni, poza Japończykami, będą mieli te same trudności.

Jeszcze jakiś czas temu nasz zespół zastanawiał się czy nie odpuścić Willingen i nie jechać do Korei wcześniej. Może jednak tak byłoby lepiej?

- Trudno to ocenić, trzeba się zdać na decyzję trenera Horngachera. Nie wyobrażam sobie, żeby nagle doszło do jakichś wpadek Polaków w Zakopanem i do nerwowego zmieniania planu, szukania treningu. Jest plan, wszystko mamy przemyślane i dopięte na ostatni guzik, nasz sztab szkoleniowy na pewno będzie się już tego trzymał.

Horngacher odejmie wszystkim po ponad 100 metrów. "Nie będzie żadnego problemu"

Z mamuta w Oberstdorfie za chwilę nasi skoczkowie przejdą na skocznię normalną w Oberstdorfie, czyli z lotów na ponad 200 metrów przestawią się na skoki w okolice 100. metra. Uda się to zrobić bezboleśnie?

- Przy wysokim poziomie, jaki obecnie prezentują nasi skoczkowie, nie będzie żadnego problemu. Normalna skocznia w Oberstdorfie jest bardzo wymagająca, do celów treningowych jest świetna. Warto było zaplanować tam trening. Wielką Krokiew chłopcy znają świetnie, mogą przyjechać dopiero na kwalifikacje, po renowacji już na niej trenowali, mieli zgrupowanie tuż przed świętami Bożego Narodzenia. A w Oberstdorfie potrenują przed tym, co ich czeka w Pjongczangu, tam przecież rywalizacja zacznie się właśnie od skoczni normalnej.

Obiekty w Oberstdorfie i Pjongczangu są podobne?

- Tak. Na obu skoczniach często mocno wieje. W Oberstdorfie prawie zawsze z tyłu, w Pjongczangu różnie. Ale jak wieje z przodu, to raczej nikt nie ma problemu, to jest przecież pomocny wiatr. Na wietrze w plecy trzeba sobie radzić, przyzwyczajać się do tego, żeby być przygotowanym, jeśli przyjdzie taka konieczność.

Brałby Pan w ciemno takie wyniki w Pjongczangu, jakie nasza kadra uzyskała na MŚ w lotach?

- Wolę popatrzeć na cały styczeń, z Turniejem Czterech Skoczni. Rok zaczął się dla nas wspaniale, oby ten serial sukcesów trwał w Pjongczangu.

Bronze medal winners team Poland with Piotr Zyla, from left, Stefan Hula, Kamil Stoch and Dawid Kubacki celebrate after the Ski Flying World Championships in Oberstdorf, Germany, Sunday, Jan. 21, 2018. (AP Photo/Matthias Schrader)
MATTHIAS SCHRADER/AP

Bronze medal winners team Poland with Piotr Zyla, Stefan Hula, Kamil Stoch and Dawid Kubacki celebrate after the team competition round at the Ski Flying World Championships in Oberstdorf, Germany, Sunday, Jan. 21, 2018. (AP Photo/Matthias Schrader)
MATTHIAS SCHRADER/AP

20.01.2018 Niemcy , Oberstdorf , Heini-Klopfer-Skiflugschanze . Kamil Stoch Wicemistrzem Swiata  w Lotach Narciarskich z zona Ewa
Fot. Marek Podmokly / Agencja Gazeta 
SLOWA KLUCZOWE:
skoki narciarskie loty narciarskie  sport /FR/
Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Komentarze (3)
MŚ w lotach 2018. Jan Szturc: Brązowy medal to wspaniały sukces. Ale możemy wygrać ze wszystkimi
Zaloguj się
  • dar61

    0

    Postęp progresowy jest. Jeśli zawodnicy zespołu i timu polskiego przestaną patałaszyć te pojedyncze w parach skoki, powinno być nieźle. Forma Polaków na śniegu z początku sezonu nieco dołowała.
    Teraz tylko zagadką będzie forma konkurentów, niektórzy z nich dziwnie słabi - a nuż lepiej trafią?
    Norwegowie i Norwedzy może cały sezon nie będą tacy wybitni, niektórym z nich forma faluje, choćby temu wąsaczowi.
    Zaskoczyć formą mogą nawet Rosjanie.

    ***
    Jest w rezerwie słownik ortograficzny? Jest. Ale nie w Redakcji:
    '...Zwłaszcza, że w rezerwie jest...'
    >>> Zwłaszcza że... [BEZ PRZECINKA - zasada COFANIA PRZECINKA]

  • gacoj

    0

    Trzecie miejsce na MŚ w lotach może być porównywalne ze złotem które nasza ekipa zdobyła na MŚ 2017. Wiadomo że Norwegowie i Słoweńcy są specjalistami w lotach tyle że tym drugim zawsze coś nie wychodziło. Dzisiaj byli poza zasięgiem. W drużynówkach PŚ jesteśmy od nich dużo lepsi. Norwegowie zaś ten sezon mają taki jak my poprzedni. Są nie do pobicia

  • plastikpiokio

    Oceniono 3 razy -3

    jak możecie to dlaczego nie wygrywacie nie chce się wam ????? o włos dostalibyscie baty i byłoby po za pudłem ---- żygac mi się chce jak czytam te wasze butne wypociny a zwłaszcza tego waszego derektora.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX