Sport.pl

Turniej Czterech Skoczni. Kamil Stoch znów liderem na półmetku. Jaki los tym razem wyciągnie na loterii w Innsbrucku?

Kamil Stoch drugi rok z rzędu wjechał do Austrii jako lider Turnieju Czterech Skoczni. Rok temu to właśnie w Innsbrucku musiał przetrwać najtrudniejszą próbę w Turnieju Czterech Skoczni.

Bolesny upadek

Wiało, zeskok był dziurawy, przy lądowaniu puściło wiązanie lewej narty, a Kamil Stoch poleciał do przodu. Wyratował się balansem ciała z większych opresji, ale stłuczeń nie uniknął. To była seria próbna przed trzecim konkursem Turnieju Czterech Skoczni 2016/2017. Po niej Stocha czekało starcie w serii KO ze Stefanem Kraftem. Polak jako lider Turnieju po niemieckich konkursach wyprzedzał wówczas Austriaka o ledwie 0,6 pkt.

Czwarte miejsce, a prawie jak zwycięstwo

Stoch dzień wcześniej oszczędzał siły, odpuszczając kwalifikacje w Innsbrucku, a tymczasem w skoku próbnym o mało co nie zakończył startu w TCS. Lekarz kadry Aleksander Winiarski mówił, że gdyby to nie był Turniej, pewnie nie zaryzykowaliby startu z tak bolącym barkiem, bez dokładnych badań, które można było zrobić dopiero po konkursie. Kamil nie mógł po upadku podnieść ręki. Ale pojedynek z osłabionym grypą Kraftem wygrał zdecydowanie, w wietrznym jednoseryjnym konkursie zajął czwarte miejsce. To było jedyne w tamtym Turnieju miejsce Stocha poza podium (w Oberstdorfie i Ga-Pa był drugi, w Bischofshofen wygrał), prowadzenie w TCS przejął Norweg Daniel Andre Tande, wyprzedzając Polaka o 1,7 pkt. Ale po przejściach z tamtego popołudnia na Bergisel, takie rozstrzygnięcie i tak smakowało prawie jak zwycięstwo.

Przewaga większa niż rok temu. Ale presja również

Teraz Kamil Stoch przywiózł do Innsbrucku większą przewagę niż rok temu: wówczas Krafta wyprzedzał o niespełna pół metra, nad trzecim Tandem miał tylko 6,6 pkt przewagi. Dziś wicelider Richard Freitag traci do niego 11,8, a trzeci Dawid Kubacki 32,3 pkt. To nadal jest przewaga która nie daje żadnej gwarancji ani spokoju, wystarczy jedna nieudana seria. Ale presja rośnie. Stoch już wyrósł na zdecydowanego faworyta, w Ga-Pa kamery nie spuszczały go z oka. Rok temu tak nie było.

Z Ga-Pa do Innsbrucku: odległość niewielka, ale zmiana duża

Podróż z Garmisch-Partenkirchen do Innsbrucku jest najkrótszym przejazdem w Turnieju. Jedzie się ledwie godzinę, w połowie drogi mijając Seefeld, gdzie za rok będą mistrzostwa świata. Odległość niewielka, ale zmiana duża. Zmiana rytmu, bo w Innsbrucku wypada dzień przerwy, zmiana widoków na miejskie, bo Innsbruck jest znacznie większy niż Oberstdorf, Ga-Pa i Bischofshofen razem wzięte. Ale też zmiana nastroju, bo jakoś tak się zawsze układa, że gdy niemieckie zainteresowanie turniejem odżywa, to po austriackiej stronie jest flauta (jak teraz, po fatalnym występie w Ga-Pa), albo na odwrót. I wreszcie zmiana pogody, bo w Innsbrucku zwykle wieje. Rok temu skończyło się to odwołaniem jednej serii, ale zdarzyło się i tak, że na Bergisel w ogóle nie dało się skakać.

W Innsbrucku Stoch jeszcze nie wygrał

Ta skocznia bywa kapryśna. Stoch w ostatnich sezonach z reguły potrafił ją obłaskawiać. Wprawdzie jeszcze ani razu tutaj nie wygrał (a zwyciężał już w PŚ na 17 różnych skoczniach), ale dwa razy był na podium, a w ostatnich sześciu sezonach tylko raz wypadł w Insbrucku poza czołową dziesiątkę. I ten jeden raz, 16. miejsce w 2016 roku, to i tak był jego najlepszy występ w całym tamtym Turnieju.

Plany na najbliższe dni

We wtorek polscy skoczkowie dostaną od Stefana Horngachera dzień wolny, w środę stają do kwalifikacji, a w czwartek 4 stycznia jest trzeci konkurs. Stoch jest pierwszym od sezonu 1968-1969 obrońcą tytułu, który potrafił wygrać w Oberstdorfie i Ga-Pa. Poprzednim był Bjoern Wirkola, oprócz niego i Stocha udało się to jeszcze Helmutowi Recknagelowi w 1958-1959. I Wirkola i Recknagel wygrali wówczas również trzeci konkurs. I obronili tytuły.

Więcej o:
Komentarze (18)
Turniej Czterech Skoczni. Kamil Stoch znów liderem na półmetku. Jaki los tym razem wyciągnie na loterii w Innsbrucku?
Zaloguj się
  • kowalska-kowalska

    Oceniono 3 razy 3

    Jest coś chorobliwego w potrzebie przypominania i pokazywania w tym momencie upadku Stocha.
    Gazeto.pl, jednak zadawalasz niektórych forumowiczów, takich jak:
    plastikpiokio 19 minut temu Oceniono 7 razy -5
    pamiętaj kamilku -------żeby kozka nie skakała to by nóżki nie złamała ----zapamiętaj to sobie.cwaniaczku.

    O co Ci gazeto.pl chodzi? O klikanie?

  • e-wodniak

    Oceniono 1 raz 1

    Zastanawiające są komentarze kiboli. Wyczuwa się ich od razu po języku, pisowni i szczuciu. Nawet sportowcy są na ich celowniku. Ot, zwykła hołota.

  • bat_na_debili

    Oceniono 1 raz 1

    Nie wiem co to za bóle tyłka. Kamil już swoje udowodnił. Wygrał wszystko w swoim czasie. Raz na amen zapisał się w historii tego sportu.

  • stanislawperkoz

    0

    Judzenie musi mieć swój poziom, Pan Stoch nic nie musi udowadniać, zdobył wszystko co było do zdobycia, z nikim się nie ściga więc i presji mieć nie powinien, to wy dmuchacie balon, grzejecie kolby pod klawiaturą...

  • swinton

    Oceniono 1 raz -1

    Nie ma jak to zachęta od GW.

  • adirun

    Oceniono 1 raz -1

    Jak dla mnie to może nawet odlecieć na Marsa, co mnie interesuje ile ten skoczył, jak pięknie inny kopnął, czy też jakiś inny cymbał zaśpiewał??

  • plastikpiokio

    Oceniono 17 razy -13

    pamiętaj kamilku -------żeby kozka nie skakała to by nóżki nie złamała ----zapamiętaj to sobie.cwaniaczku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX