Sport.pl

PŚ w skokach. Prevc i Schlierenzauer nie skaczą, Stoch w sobotę też nie

Dlaczego w Niżnym Tagile zabraknie rewelacji Pucharu Świata, dlaczego nie widać, że nie skacze rewelacja poprzedniego sezonu, jakie problemy mają Austriacy i co się dzieje z Kamilem Stochem, który odpadł w piątkowych kwalifikacjach? To pytania przed kolejnymi zawodami Pucharu Świata. Relacja na żywo z sobotniego konkursu w Niżnym Tagile w Sport.pl od godz. 16.00.
Stefan Hula Stefan Hula CORNELIUS POPPE/AP

Polacy bez zmian? Stoch z drugą wpadką z rzędu

Z siedmiu Polaków w ostatnim konkursie w Lillehammer zapunktował tylko Stefan Hula. Mimo to w Rosji startuje dokładnie ta sama "siódemka". Kadra między konkursami znów trenowała w Zakopanem, a Łukasz Kruczek znów stwierdził, że jest dobrze. Oby tylko nie okazało się, że bez zmian jest pod każdym względem. W Niżnym Tagile nikt nie każe naszym zawodnikom wygrywać, ale w końcu mogliby zacząć skakać przyzwoicie. Turniej Czterech Skoczni, który w tym sezonie jest jedną z zaledwie dwóch najważniejszych imprez, już za kilkanaście dni, a Kamil Stoch, który miał być jednym z jego faworytów, jest pogubiony. - W trenerskim żargonie mówi się, że teraz chłopakom wyjeżdżają nogi. Najlepiej było to widać w przypadku Stocha, w tym jego niefortunnym skoku konkursowym w niedzielę. On nie jest bez formy, godzinę wcześniej skoczył bardzo dobrze w kwalifikacjach. Problemem jest brak oskakania w zimowych warunkach i ten problem z biegiem czasu będzie znikać - mówił nam jeszcze kilka dni temu Andrzej Wąsowicz. Wiceprezes Polskiego Związku Narciarskiego był przekonany, że w Rosji Stoch zrehabilituje się za dopiero 47. miejsce w drugim konkursie w Lillehammer. Niestety, podwójny mistrz olimpijski w piątkowych kwalifikacjach popełnił dokładnie ten sam błąd co w Norwegii. Efekt - 102,5 metra i brak awansu do sobotnich zawodów, mimo że odpadło tylko 10 najgorszych zawodników. Dobrze w kwalifikacjach spisał się drugi Dawid Kubacki, przyzwoicie wypadli Jan Ziobro (dziewiąty), Hula (15.) i Maciej Kot (20.) To drobne pocieszenie, kolejnym może być wspomnienie Stocha sprzed trzech lat, gdy po nieudanym starcie w Lillehammer (36. miejsce) w następnym konkursie nie przebrnął przez kwalifikacje (w Kuusamo), a później został jednym z bohaterów sezonu, zdobywając złoty medal MŚ w Val di Fiemme. Jednak trudno nie postawić pytania, jak długo będziemy się tej zimy pocieszać.

Gregor Schlierenzauer Gregor Schlierenzauer ALIK KEPLICZ/AP

Austriacy niewidoczni

Po 17. miejscu w Klingenthal Gregor Schlierenzauer zrezygnował z wyjazdu do Kuusamo (ostatecznie nie rozegrano tam zawodów z powodu złej pogody) i przez tydzień trenował w Lillehammer. W norweskich konkursach zajął 14. i 20. pozycję. Czyli poprawy nie było, a zatem jest kolejna decyzja o odpuszczeniu startów. Teraz "Schlieri" zapowiada, że powrót może nastąpić później. - Moim celem jest Turniej Czterech Skoczni - mówi Austriak. A jego rodacy martwią się, bo tę zimę dominujący przez lata zespół zaczął słabo. Jedyne podium podopieczni Heinza Kuttina wywalczyli w rozpoczynającym sezon konkursie drużynowym w Klingenthal. Po tamtym trzecim miejscu w kolejnych startach najlepszymi austriackimi osiągnięciami były kolejno: szóste miejsce Stefana Krafta, czwarta pozycja Krafta i ósma lokata Michaela Hayboecka. Niby przyzwoicie, ale trudno nie zauważyć, że od jakiegoś czasu naprawdę liczy się tylko Kraft. W styczniu w Bischofshofen, w konkursie kończącym ostatni Turniej Czterech Skoczni, razem z nim na podium stanął Michael Hayboeck (wygrał, a Kraft był trzeci). Później już żaden Austriak poza Kraftem nie wskoczył na "pudło". A minął prawie rok, a w tym czasie rozegrano 22 konkursy Pucharu Świata. "Zmianę" liderowi kadry dał tylko raz Schlierenzauer - na MŚ w Falun Kraft wywalczył brąz na skoczni normalnej, a "Schlieri" zaskoczył srebrem na dużym obiekcie. Teraz Kraft jest w "generalce" PŚ szósty. Innych Austriaków nie ma w czołowej "dziesiątce".

Rune Velta Rune Velta MICHAEL PROBST/AP

Czy ktoś nie widzi, że nie widać Velty?

W trzech konkursach indywidualnych na podium wskoczyło czterech Norwegów, a Daniel-Andre Tande i Kenneth Gangnes odnieśli pierwsze w karierze zwycięstwa w Pucharze Świata. Przed zawodami w Niżnym Tagile w pierwszej "dziesiątce" kandydatów do zwycięstw bukmacherzy wymieniają aż pięciu Norwegów (najwyżej stoją akcje Tandego, firma Fortuna wystawia kurs 10 na jego wygraną). Gangnes jest w klasyfikacji generalnej drugi, traci tylko jeden punkt do prowadzącego Severina Freunda. Tande, który był liderem, teraz zajmuje czwarte miejsce, Johann Andre Forfang jest piąty, na 11. pozycji plasuje się Andreas Stjernen. Pewnie Alexander Stoeckl postanowił ryzykować z kombinezonami (norwescy skoczkowie są najczęściej dyskwalifikowani za nieprzepisowe stroje), ale też bez wątpienia znalazł klucz do formy swoich zawodników. Czy ktoś w ogóle zauważa, że w jego ekipie brakuje tego, który poprzedniej zimy był największą gwiazdą? - Na razie nie jestem gotowy do rywalizacji w Pucharze Świata - mówi Rune Velta, który po słabym starcie w Klingenthal (37. miejsce) opuścił Lillehammer, a teraz zapowiada, że wrócić może nawet dopiero po Turnieju Czterech Skoczni. Mistrz świata może spokojnie pracować nad dyspozycją na drugą część sezonu. Teraz Norwegowie mają komu kibicować.

Domen Prevc, Peter Prevc, Jurij Tepes i Anze Lanisek Domen Prevc, Peter Prevc, Jurij Tepes i Anze Lanisek AP Photo/Jens Meyer

Domen skoczył do szkoły

W swoim debiutanckim sezonie w Pucharze Świata wystartował cztery razy i zawsze był świetny. Najpierw pomógł drużynie wywalczyć drugie miejsce, później indywidualnie zajmował miejsce ósme, znowu ósme i 12. W Niżnym Tagile 16-letniego Domena Prevca, czyli 10. skoczka klasyfikacji generalnej PŚ, nie oglądamy. Dlaczego? - Domen został w domu, bo musiał pójść do szkoły, nadrobić zaległości - tłumaczy Goran Janus. - Poza tym podróż do Rosji jest wyczerpująca, musimy Domena oszczędzać. Wróci za tydzień, na Engelberg - dodaje trener Słoweńców.

Peter z dużym kredytem

Bracia Prevcovie są jednym ze słoweńskich dóbr narodowych, o czym właśnie przekonał się najstarszy i najbardziej utytułowany z nich. - Jestem zaskoczony przyznaniem mi tej nagrody. Przecież Fak [Jakov, biathlonista] i Flisar [Filip, narciarz dowolny] byli w tym roku mistrzami świata, a Kosir [Zan, snowboardzista] zdobył Kryształową Kulę - mówił Peter, odbierając trzeci z rzędu tytuł sportowca roku przyznawany przez Stowarzyszenie Słoweńskich Dziennikarzy Sportowych.
W ubiegłym sezonie wicemistrz olimpijski i wicemistrz świata drugi raz z rzędu skończył sezon na drugim miejscu w Pucharze Świata. Przegrał z Severinem Freundem, bo choć miał dokładnie tyle samo punktów, to odniósł mniej zwycięstw. Tej zimy Prevc znów najczęściej jest drugi - tę pozycję zajmował w trzech z czterech startów - w "drużynówce" i dwóch konkursach indywidualnych. Czy w Niżnym Tagile spłaci kredyt zaufania i wygra swój siódmy, a może i ósmy raz w PŚ (drugich miejsc ma już 14)?

Więcej o: