Sport.pl

Skoki narciarskie. Turniej Czterech Skoczni: Marusarz lepszy od Nykaenena

Łukasz Jachimiak
23.12.2012 06:00
A A A
Adam Małysz

Adam Małysz (Fot. Matthias Schrader AP)

W 1964 roku pierwszym polskim zwycięzc± Turnieju Czterech Skoczni mógł zostać Józef Przybyła. "Beskidzki Jastrz±b" frun±ł po zwycięstwo w ostatnim skoku w Bischofshofen, gdy "został trafiony" kamieniem. Przybyła przeszedł do historii niemiecko-austriackiej imprezy jako jeden z jej największych pechowców. O dziwo większa konkurencja panuje w kategorii legendarnych głupców. Tu zapisali się m.in. mistrzowie olimpijscy Matti Nykaenen i Ernst Vettori.
W 1989 roku Vettori przyjechał do Garmisch-Partenkirchen jako jeden z najlepszych wówczas skoczków ¶wiata. W 1986 i 1987 roku Austriak odbierał w Bischofshofen nagrody dla zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni, ale tym razem ewidentnie bardziej niż na walce o kolejne laury zależało mu na dobrej zabawie. Sylwester musiał być szampański, skoro w Nowy Rok póĽniejszy mistrz olimpijski z Albertville (1992 rok) skakał na dwóch różnych nartach. Prawdopodobnie jedna należała do niego, a druga była własno¶ci± innego z austriackich skoczków, choć sam Vettori upiera się, że pomylił "tylko" własne narty startowe z treningowymi i w zawodach wykorzystał po jednej z każdego zestawu.

Człowiek demolka kontra rzutki "Dziadek"

Je¶li Vettori nie wypada wiarygodnie, to co powiedzieć o Nykaenenie? Słyn±cy z wielkich zwycięstw na skoczni i z jeszcze większych porażek życiowych Fin w 1987 roku po konkursie w Ga-Pa nie został zdyskwalifikowany przez sędziów jak Vettori. Wielkiego mistrza wyrzucono z turnieju, bo pod wpływem alkoholu zdemolował hotel, w którym był zakwaterowany.

Nykaenen to symbol skandynawskich skoków i problemów dyscyplinarnych, jakie stwarzaj± pochodz±cy z północy skoczkowie. Już w 1956 roku za złamanie zakazu picia alkoholu w sylwestra zawieszony został Hemmo Silvenoinen. Fin miał szczę¶cie, że wstawili się za nim koledzy. Po ich interwencji wrócił do zespołu i choć skakał na kacu, wygrał konkurs w Garmisch.

Jak się bawić, całemu ¶wiatu pokazał kiedy¶ Stanisław Marusarz. Legendarny "Dziadek" w 1965 roku był w Ga-Pa jednym z uczestników Balu Sylwestrowego, a nazajutrz, 1 stycznia 1966 roku, poprosił organizatorów konkursu o możliwo¶ć zaprezentowania się kibicom, mimo że miał wówczas 53 lata i od dziewięciu sezonów nie skakał na nartach. Na pożyczonych nartach i w pożyczonych butach wicemistrz ¶wiata z Lahti, z 1938 roku, osi±gn±ł odległo¶ć 66 metrów, a punkt konstrukcyjny obiektu Grosse Olympiaschanze był wtedy usytuowany na 80. metrze. Można sobie wyobrazić, jakie wrażenie zrobiłby dzi¶ który¶ ze znanych skoczków sprzed lat, gdyby 1 stycznia 2013 roku, maj±c 53 lata, pofrun±ł w Ga-Pa (K-125 m) na odległo¶ć 110-115 metrów. - Na trybunie sędziowskiej poruszenie. Medytacje i targi trwały prawie kwadrans. Wreszcie nie tylko zgodzono się na skok, ale organizatorzy podali jeszcze przez megafony esencję mojego życiorysu, poczynaj±c od 1927 roku. Publiczno¶ć przyjęła mnie gor±co, a gdy spiker dodał istotny szczegół z mojej metryki, że mam 53 lata, na trybunach wybuchł prawdziwy entuzjazm. PóĽniej nast±piła absolutna cisza. Zdawałem sobie sprawę, że muszę oddać skok poprawny stylowo i nie tyle długi, co ładnie wykończony. Za żadn± cenę nie wolno mi upa¶ć! Z chwil± przypięcia nart odeszła wszelka trema. Doskonale mi się jechało do progu, odbiłem się lekko i trzymaj±c ręce przy tułowiu, wyl±dowałem pewnie i miękko. Robi±c już na wybiegu ostatni± ewolucję, ¶mign±łem obok pierwszych rzędów trybun. Widzowie ujrzeli skoczka w wizytowym garniturze, pod krawatem. Ale chyba nie to wywołało ów grzmot braw i dono¶ne - Hurra! Ludzie szaleli. PóĽniej powiedziano mi, jakoby w tych zawodach nikt nie miał tak pewnego l±dowania. Skoczyłem 66 metrów! - tak swój skok opisywał Marusarz w ksi±żce "Na skoczniach Polski i ¶wiata".

Być jak jastrz±b i orzeł

W styczniu 1966 roku Marusarza po wybiegu skoczni w Ga-Pa nosili na barkach najlepsi skoczkowie, m.in. Norweg Bjoern Wirkola, a na jego cze¶ć wiwatowali też kibice z Austrii, bo młody duchem Polak skoczył również na słynnej Bergisel w Innsbrucku (osi±gn±ł tam 70 m). Dwa lata wcze¶niej na tych samych obiektach swoje wielkie chwile przeżywał Józef Przybyła.

19-letni chłopak, który dopiero zaczynał mierzyć się z najlepszymi, po zaskakuj±cym szóstym miejscu w Oberstdorfie w Ga-Pa był trzeci, w Innsbrucku w pierwszej serii ustanowił nowy rekord skoczni, osi±gaj±c odległo¶ć 95,5 m. Ostatecznie również na Bergisel nasz niedo¶wiadczony jeszcze skoczek zaj±ł trzecie miejsce. A w Bischofshofen, gdzie kończyła się 12. edycja Turnieju Czterech Skoczni, na półmetku zawodów, był głównym faworytem do wygrania całej, niezwykle prestiżowej imprezy. Po skoku na 100 metrów Przybyła prowadził, w nagrodę otrzymał specjaln± odznakę "stumetrowca", bo jako pierwszy na tej skoczni osi±gn±ł magiczn± granicę odległo¶ci. Niestety, w finale magii już nie było. Lot na 90. metr zakończył się upadkiem, bo na zeskoku Polak najechał na kamień, który najprawdopodobniej organizatorzy zawodów przywieĽli z gór razem ze ¶niegiem. Zamiast wielkiego zwycięstwa było 41. miejsce w Bischofshofen i "tylko" siódma pozycja w TCS.

W 2001 roku, w stylu jeszcze lepszym od tego, jaki przed laty prezentował "Beskidzki Jastrz±b", na Turnieju Czterech Skoczni fruwał "Orzeł z Wisły". 49. TCS Adam Małysz wygrał z rekordow± przewag± 104,4 pkt (w przeliczeniu to ok. 58 m odległo¶ci) nad drugim Jannem Ahonenem. Trudno oczekiwać, że wracaj±cy do wysokiej formy Kamil Stoch zbliży się do takiego wyniku, ale na pewno mamy prawo liczyć, że lider naszej ekipy na 61. Turnieju Czterech Skoczni będzie próbował dorównać Małyszowi, Marusarzowi i Przybyle, a nie Nykaenenowi czy Vettoriemu.



Zobacz więcej na temat:

Zobacz także
Komentarze (8)
Zaloguj się
  • alabaster81

    Oceniono 72 razy 64

    ¦wietny artykuł, zwłaszcza ten fragment o Staszku Marusarzu:) Szkoda, że autor nie ustrzegł się drobnej pomyłki, "trafiony kamieniem" nawet w cudzysłowie sugeruje co¶ zupełnie innego niĽli najechanie na kamień. Przez chwilę na prawdę my¶lałem, że Józef Przybyła oberwał od którego¶ z kibiców kamieniem. A tak jako ciekawostka: Na IO w Salt Lake City Adam Małysz, bodajże w drugim konkursie, po wyl±dowaniu wjechał w dziurę w ¶niegu któr± wcze¶niej zrobił jeden z Japończyków upadaj±c po wyl±dowaniu. Adam wprawdzie zdobył medal, jednak gdyby nie ta dziura... Wiem, wiem, co by było gdyby, itp. ale facet zasłużył choćby na jedno olimpijskie złoto

  • morfeusz_1

    Oceniono 44 razy 34

    Leeeeeeeeeeeeeeeeeeć Adaaaaaaaaaaaaaaaaaam Leeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeć !!! ®

  • p.l.a.n.e.t.n.i.k

    Oceniono 22 razy 12

    Zabawne. Gazeta, która generalnie skoki odkryła po wybuchu małyszomanii, pisze o pięknych chwilach przed er± Orła. Tylko co ma być najważniejsze? "Trafienie" kamieniem Przybyły i nazwanie głupcem Vettoriego. Pogrubion± czcionk±, a jakże. Pikowanie do poziomu Faktu i Super Expressu dotknęło już nawet dział sportowy.

  • pedro_pl

    Oceniono 86 razy -10

    Szanowny Panie Autorze.
    Finowie to nie Skandynawowie. Elementarna wiedza się kłania....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczę¶ciej czytane