Początkowo wydawało się, że 24-latek nie doznał poważniejszych obrażeń. Szczegółowe badania skoczka wykazały złamanie jednego z odcinków kręgosłupa.
- Za bardzo chciałem wyciągnąć ten skok pod koniec. Potem chciałem przystopować, ale wszystko działo się zbyt szybko i nie byłem w stanie nic zrobić - powiedział o swoim upadku Tom Hilde. Ogromnego smutku nie krył trener Norwegów, Alexander Stoeckl. - To bardzo przygnębiająca wiadomość - skwitował austriacki szkoleniowiec.
W piątek jedynym pocieszeniem był fakt, że nie doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Kolejne badania Hilde przeszedł w sobotę.
- Nie jestem lekarzem, dlatego nie chcę spekulować, kiedy Tom będzie mógł wrócić na skocznię. Wiem tylko, że już może opuścić szpital - powiedział na specjalnej konferencji prasowej w Garmisch-Partenkirchen Brathen.
Dyrektor norweskiej
kadry potwierdził, że Hilde ma złamany ósmy krąg kręgosłupa. - Tom ma wielkiego ducha walki, dlatego dał z siebie wszystko i zaryzykował mimo trudnych warunków - ocenił Brathen. I dodał, że ani on, ani nikt inny z norweskiej ekipy nie ma pretensji do organizatorów konkursu w Oberstdorfie. - Skocznia była przygotowana bardzo dobrze - powiedział Brathen.
Organizatorom piątkowych zawodów nic do zarzucenia nie mają także norweskie media. Tamtejsze dzienniki koncentrują się tylko na informowaniu czytelników o stanie zdrowia kontuzjowanego skoczna.
"Hilde jest mocno posiniaczony i ma złamany kręgosłup, ale nie traci pogody ducha. Z prasą rozmawia mimo zniechęcenia faktem, że już do końca sezonu nie będzie skakał, a pozując do zdjęcia naszemu fotografowi, pokazał podniesionego do góry kciuka" - pisze "Dagbladet".
"Dobra wiadomość jest taka, że nerwy nie wydają się uszkodzone i Hilde może uniknąć operacji" - dodaje dziennik z
Oslo.
O dobrej, psychicznej formie Norwega świadczy też jego obecność na Twitterze. Tam Hilde pisze swoim fanom m.in. że po rozmowach ze specjalistami jest dobrej myśli. A życzenia szybkiego powrotu do zdrowia za pośrednictwem serwisu przesyła skoczkowi znakomity norweski narciarz alpejski, Aksel Lund Svindal.