Sport.pl

Wojciech Fortuna: dobrze, że Kruczek nie wybrał Rosji. Włochy to odpowiedni kierunek [ROZMOWA]

- Łukasz Kruczek odchodząc z naszej reprezentacji zachował twarz. Nie upierał się na nic, nie buntował. Wyszło dobrze. Powinniśmy mieć z nim same dobre wspomnienia - powiedział Wojciech Fortuna, złoty medalista olimpijski i mistrz świata z 1972 roku. Łukasz Kruczek od sezonu 2016/17 zostanie trenerem reprezentacji Włoch w skokach narciarskich
Paweł Korzeniowski: Reprezentacja Włoch w świecie skoków jest słabeuszem. W minionym sezonie jej najlepszy zawodnik, Sebastian Colloredo, zajął 56. miejsce w PŚ.

Wojciech Fortuna: Ale to nie są też nowicjusze. Skoczkowie z tego kraju mają swoje momenty, w Planicy latają regularnie ponad 200 metrów. To kraj, który może pochwalić się pewnymi tradycjami. Jest tam duże parcie na rozwój, a to, że postawili na Kruczka, czyli ambitnego trenera z dużym dorobkiem, najlepiej o tym świadczy. Będzie miał pole do popisu.

Przyzna Pan, że ryzyko niepowodzenia jest duże. Czy w razie porażki Kruczek nie wypadnie z trenerskiego obiegu?

Zawsze jest ryzyko, ale nie sądzę, by trener, który zdobył dwa złote medale olimpijskie mógł tak łatwo przepaść. On ma dużą renomę na świecie.

Włosi nie zaczną nagle wygrywać. Jaki wynik zatem będzie miarą sukcesu Kruczka?

Planem minimum dla Łukasza będzie stworzenie tam solidnej drużyny. Jeśli czterech chłopaków z Italii będzie regularnie kwalifikowało się do pucharowej trzydziestki, to spokojnie będzie można oznajmić pierwszy sukces. Najpierw trzeba to osiągnąć, by pomyśleć o czymś większym. Niewielu trenerów może pochwalić się takimi sukcesami, Włosi powinni być zadowoleni.

Kruczek miał oferty z innych krajów, m.in. z Kazachstanu, Rosji.

Dobrze, że nie poszedł do Rosji. Tam nie ma dobrego klimatu do pracy. W moim odczuciu wybrał najlepiej.

Polski Związek Narciarski chciał zatrzymać Kruczka w innej roli, ale ten się na to nie zdecydował. Dlaczego?

Na jego temat padło zbyt wiele słów. Źle mówili o nim dziennikarze, ale też niektórzy działacze. Byłem przeciwnikiem takiej nagonki przed zakończeniem sezonu. Odszedł, krótka decyzja. Trudno się mu dziwić. Należy pamiętać, że pod względem umiejętności Kruczek to trener, który spokojnie mógłby pracować z naszą kadrą do olimpiady w Pjongczangu (2018). Mówił o tym nawet Apoloniusz Tajner. Zdecydowały inne względy.

Czy to, że nie udało się go zatrzymać np. w roli trenera indywidualnego Kamila Stocha jest dla PZN-u porażką?

Nie. Pamiętajmy, że trener nie jest dany na wieki, jakimkolwiek genialnym fachowcem by był. To dla Kruczka coś nowego, on po ośmiu latach z pewnością tego potrzebuje zmiany. Uważam, że to dobre dla wszystkich.

Dla Polski też?

Tak. Skoczkowie przestali go przecież słuchać, zginęła nić porozumienia. Wypaliło się. Po zmianie trenera Polscy zawodnicy mówią, że mają nowy bodziec do pracy. Kruczek też wyjeżdża z kraju bogaty w różne doświadczenia.

Kruczek odszedł po cichu. Bez pompy. To pożegnanie z klasą czy bez?

Uważam, że odchodząc zachował twarz. Nie upierał się na nic, nie buntował. Wyszło dobrze. Z Kruczkiem powinniśmy mieć same dobre wspomnienia.

Na pewno ma je Kamil Stoch.

Tak. Prowadzę swoją kronikę i kiedy oglądam ich zdjęcia po złotym medalu olimpijskim Stocha, to dopiero widzę, jacy oni byli szczęśliwi. Proszę mi wierzyć, taki sukces sprawia, że oni będą ze sobą związani emocjonalnie do końca życia. Na zawsze będą do siebie dzwonić. Piękna historia. Kibicuję Kruczkowi.





Więcej o:
Komentarze (7)
Wojciech Fortuna: dobrze, że Kruczek nie wybrał Rosji. Włochy to odpowiedni kierunek [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • boliver

    Oceniono 3 razy 1

    T'en face zasluguje na szacunek--dajcie mu spokoj

  • adawlo221

    0

    jeżeli tak mówi Pan Fortuna to tak widocznie jest. Trzeba słuchać co mówi prawdziwy mistrz jednego skoku

  • konrad.ludwik02

    Oceniono 2 razy 0

    Pan Łukasz, doskonały trener skoków narciarskich, został - moim zdaniem - bardzo skrzywdzony: najpierw polecono mu przygotować zawodników na dwa szczyty formy: letni i zimowy - mimo że Pan Łukasz z pewnością przestrzegał, że to dla nich ponad siły. A gdy się poniewczasie faktycznie okazało, że zimą zawodnicy byli zmęczeni i wypaleni, całą winę przypisano najmniej winnemu Trenerowi!
    Przewiduję, że jeszcze zatęsknimy za nim!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX