Puchar Wielkich Mistrzów. Brazylia - Polska 3:0
PAP, tka
Polscy siatkarze ponieśli trzecią porażkę w turnieju o Puchar Wielkich Mistrzów rozgrywanym w Japonii. W sobotę przegrali w Nagoi z Brazylią 0:3 (17:25, 17:25, 18:25). Klątwa Brazylii trwa - Polacy nie pokonali jej od siedmiu lat.
Fot. Itsuo Inouye AP
Polska - Brazylia
Fot. Itsuo Inouye AP
Polska - Brazylia
Fot. Itsuo Inouye AP
Polska - Brazylia
ZOBACZ TAKŻE
-
Bąkiewicz: Metamorfoza nowego kapitana reprezentacji. Siatkarz nie do zajechania? (22-11-09, 19:43)
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Iran - Polska 1:3. Pierwsze zwycięstwo
-
Puchar Wielkich Mistrzów - z Iranem o pierwszą wygraną (21-11-09, 20:44)
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Castellani: Gramy słabo (21-11-09, 13:01)
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Osłabiona Polska gra słaby turniej (21-11-09, 10:52)
-
Puchar Wielkich Mistrzów: W sobotę z Brazylią (20-11-09, 19:17)
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Gruszka: Wychodzi zmęczenie psychiczne (20-11-09, 17:46)
-
Puchar Wielkich Mistrzów - Nowakowski: potrzebne nam zwycięstwo (20-11-09, 11:42)
-
Bosek: Kurek to nie jest Iron Man (20-11-09, 09:50)
-
Puchar Wielkich Mistrzów: Polacy najgorsi ze wszystkich (19-11-09, 19:24)
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Castellani: Gra nam się nie układa (19-11-09, 12:50)
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Polska - Kuba 1:3
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Castellani: zawodnicy są zmęczeni (18-11-09, 18:43)
-
Puchar Wielkich Mistrzów. Bąkiewicz: zaważyła silna zagrywka (18-11-09, 18:36)
Nie było niespodzianki. Brazylia,
niepokonana przez Polaków od 2002 roku, » i w turnieju o Puchar Wielkich Mistrzów okazała się lepsza od podopiecznych Daniela Castellaniego.
Argentyński szkoleniowiec postawił w sobotę na zawodników, którzy w Japonii spędzili na parkiecie najmniej czasu. W wyjściowej szóstce pojawili się Paweł Woicki, Zbigniew Bartman, Michał Ruciak i Marcel Gromadowski. Nie zmieniło to jednak obrazu gry biało-czerwonych. Tak jak w poprzednich meczach widać było, że zmęczenie daje się graczom we znaki i brakuje im świeżości. Brazylijczycy natomiast wyszli w swoim najmocniejszym składzie, z Gibą na czele i zaprezentowali bardzo wysoki poziom.
Mimo wszystko Polacy próbowali się mobilizować. Złe przyjęcie i świetna zagrywka rywali, a zwłaszcza Leandra Vissottiego doprowadziły szybko do prowadzenia przeciwników 5:1. Mistrzowie Europy coraz częściej spuszczali głowy a na ich twarzach malowało się niezadowolenie.
Biało-czerwoni zdobywali punkty głównie w ataku. Paweł Woicki starał się jak najczęściej uaktywniać Marcela Gromadowskiego, któremu dzień przerwy w turnieju dobrze zrobił i stał się liderem zespołu. Drużyna nie potrafiła jednak Brazylijczykom wyrządzić większej krzywdy blokiem, czy zagrywką.
Powoli Castellani wracał do składu, który wyszedł na pierwszy w tych zawodach mecz. Na parkiecie pojawił się Bartosz Kurek, Grzegorz Łomacz i Daniel Pliński. Te zmiany nie miały wpływu na postawę rywali. Siatkarze Bernardo Rezende bezlitośnie punktowali Polaków.
Obraz gry nie zmienił się także w drugim secie. Oba zakończyły się wygraną Canarinhos 25:17.
Trzecia partia dała kibicom nadzieję, że losy spotkania nie są jeszcze rozstrzygnięte. Po raz pierwszy najlepszej drużynie Starego Kontynentu udało się wyjść na prowadzenie. Zaczął funkcjonować blok, a Polacy znacznie się ożywili. Na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy stanie 8:4 i wydawało się, że w końcu znaleźli receptę na grę obrońców trofeum.
Rezende jednak dał kilka cennych uwag swoim zawodnikom. Oni potrafili je wykorzystać i szybko doprowadzili do remisu. Giba brylował w ataku, a blok z Lucasem Saatkampem okazał się znowu dla Polaków nie do przejścia. Przewaga Brazylijczyków zaczęła rosnąć. Nagle z prowadzenia 10:8 zrobiło się 12:16.
Końcówka była podobno do poprzednich dwóch setów. Zespół Castellaniego próbował jeszcze poderwać się do walki, ale mistrzowie Ameryki Południowej nie dali złudzeń i zakończyli partię do 18.
To trzecie zwycięstwo Brazylijczyków w Japonii. Najpierw pokonali Kubę 3:2, a potem Iran 3:1. Polacy natomiast nie potrafili jeszcze wygrać z nikim. Na inaugurację ulegli gospodarzom 2:3, a potem Kubie 1:3.
W kolejnym meczu biało-czerwoni zmierzą się z Iranem (6.30 czasu polskiego), a na zakończenie z Egiptem (7.30).